Słowa te skreślił Aleksander Kraushar (1843 – 1931), który przez wiele lat odwiedzał budynek Resursy Kupieckiej w Warszawie. Patrzył na obiekt niemal codziennie, zdążając do bibliotek, w których przesiadywał przez wiele godzin, szukając materiałów o starej Warszawie. Bibliofil, kolekcjoner, prawnik, był varsavianistą, miłośnikiem stolicy. Warto w tym miejscu przytoczyć słowa jego córki, Zuzanny Rabskiej, zawarte w książce wspomnieniowej „Moje życie z książką”: „Pokaźną pozycję w zbiorach Ojca stanowiły varsaviana, w drukach, rycinach, sztychach, planach, mapach, portretach i obrazach. Powiększał je przy każdej sposobności te zbiory irytując się, jeśli inny miłośnik dawnej Warszawy sprzątnął mu sprzed nosa u antykwariusza na Świętokrzyskiej rzadki druk lub rycinę. Czasem w drodze łaski, zamieniał z innym zbieraczem obiekt, który miał w dublecie. (…) Różnorodność upodobań naukowych i literackich Ojca sprawiała, iż przez jego gabinet przesuwały się liczne rzesze naukowców i studiującej młodzieży, poszukujących wiadomości i rycin potrzebnych do pracy. Pamięć Ojca, zwłaszcza gdy chodziło o zabytki dawnej Warszawy, była niezawodna. Szło się „jak w dym do pana mecenasa” i każdy znajdował to, co mu było potrzebne. (…) Nie odmawiał nikomu dokumentacji, o którą proszono. Gdy książka z pożądaną wzmianką lub ryciną znajdowała się na górnej połce, przystawiał drabinkę i niezawodnym ruchem ręki sięgał po nią. Przerzuciwszy kilka kartek wskazywał palcem miejsce, gdzie owa wzmianka lub rycina się znajdowała.

– A co, znalazłem? – wołał uradowany, ze pamięć go nie zawiodła.”

Bibliofilski nałóg Kraushara powodował, że ściany jego gabinetu do pracy były obłożone tysiącami książek i materiałów ikonograficznych. Sam był autorem ponad 200 różnych prac naukowych z historii. Jego „umiłowanym dzieckiem” była ośmiotomowa monografia „Królewskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk” wydana w 1900 roku przez wydawnictwo Gebethnera i Wolfa. Do napisania i wydania tej pozycji była chęć i potrzeba pobudzenia zrozumienia znaczenia nauki dla sprawy narodowej. Bo Aleksander Kraushar był przede wszystkim patriotą. Większość książek wydawał swoim sumptem zasilając biblioteki Warszawy. W młodości dołożył swoją cząstkę w walce o niepodległość Polski, biorąc udział w powstaniu styczniowym.

Pochodził z asymilowanej rodziny żydowskiej. Jego ojciec, Herman Kraushar, pracował jako agent Giełdy Warszawskiej, a matka – Idalia de domo Apt, zajmowała się domem. W gimnazjum realnym, Aleksander Kraushar zdobył solidne podstawy wykształcenia. W ostatnich klasach gimnazjalnych, uczniowie wraz z nauczycielami organizowali wycieczki, by lepiej poznać geografię i dzieje ojczyste: „Nieraz z tobołkami na plecach odbywaliśmy z naszymi nauczycielami wycieczki po kraju, zwiedzalismy cukrownie i kopalnie Zagłębia Dąbrowskiego, a podczas marszów śpiewaliśmy chórem żołnierskie piosenki. Za pośrednictwem naszych wychowawców stykaliśmy się z prowodyrami ruchu narodowego, z Jurgensem, Wohlem, Krzemińskim, Asnykiem i Kurzyną.” Wówczas też Kraushar, jak sam przyznawał, „połknął bakcyla poezji”. Stało się to za sprawą kolegów, „którzy karmili się potajemnie gawędami Syrokomli i Pola, uczyli się na pamięć „Ojca Hilarego” Wolskiego, „Dum” Zaleskiego i Zmorskiego, zachwycali „Wiochną” Lenartowicza, czytywali z zapałem „Skarbczyk” i „Klejnoty poezji polskiej” i rozchwytywali wydawnictwo groszowe „Marii” Malczewskiego.”

Będąc studentem Szkoły Głównej, Kraushar napisał poemat liryczny „Garść ziemi”, którego pierwsze strofy oddają ducha epoki ówczesnej młodzieży: „On rzucił ojców zagrody, / By w świat wyruszyć nieznany / I między obce narody / Ponieść niewoli kajdany.”

W trakcie studiów prawniczych w Szkole Głównej Kraushar uczestniczył w wydarzeniach poprzedzających wybuch powstania styczniowego. W swoich wspomnieniach pisał o postawie studentów Szkoły Głównej podczas jednego ze spotkań w 1862 roku, na którym wyrażali oni swój sprzeciw wobec dążeń wolnościowych: „Zastanawialiśmy się, co zyskać może kraj na przerwaniu spokojnej, organicznej pracy, na poświęceniu krwi setek tysięcy młodzieży na ołtarzu honorowej wprawdzie, ale bezskutecznej rozprawy z armatami, na utracie jedynej w kraju naukowej instytucji”. Ta postawa spowodowała ostrą krytykę wśród zwolenników powstania, tak w „Kongresówce”, jak i w pozostałych częściach ziem polskich będących pod zaborami. Kiedy jednak powstanie wybuchło, wielu jego oponentów zaangażowało się w walkę. Kraushar był jednym z nich. Przerwał studia i podjął działalność dziennikarsko–kronikarską, redagując dział „Wiadomości z pola bitwy” w organie firmowanym przez Rząd Narodowy – „Niepodległość”. Równocześnie współredagował periodyk „Prawda”. Materiały podpisywał pseudonimem „Alkar”. W jednym z numerów „Prawdy” Kraushar w artykule „Powstanie polskie i dyplomacja” przestrzegał przed zbytnią nadzieją na pomoc dyplomatyczną Zachodu. Ten i inne materiały, które ukazywały się w „Prawdzie”, często bardzo krytyczne wobec działań Rządu Narodowego, spowodowały zamknięcie pisma. Wielkim wydarzeniem dla Kraushara był nieudany zamach na namiestnika Królestwa, gen. Berga 19 września 1863 roku. Spiskowcy zrzucili z poddasza pałacu Zamoyskich kilka bomb na przejeżdżający powóz z carskim satrapą, który jednak uniknął śmierci. Rosyjscy żandarmi w odwecie splądrowali pałac, wyrzucili na bruk sprzęty domowników, w tym fortepian Chopina. Mieszkający w Pałacu Stanisław Antoni Zamoyski, syn właściciela Andrzeja Zamoyskiego, został skazany na osiem lat ciężkich robót, a pozostali mieszkańcy przewiezieni do gmachu Cytadeli. Sam Andrzej Zamoyski przebywał w tym czasie poza granicami kraju. To, czego nie rozgrabili żołdacy rosyjscy, spalono nieopodal pomnika Mikołaja Kopernika. Majątek Zamoyskiego skonfiskowano. W pałacu najpierw znalazł siedzibę sąd wojskowy, a później mieściła się tam siedziba Zarządu Inżynierii Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Aleksander Kraushar, ilekroć przechodził koło pałacu, pokazywał go swojej córce (Zuzannie Rabskiej) i wspominał: „Przypatrz się tym oknom – mówił z zawziętością tak niezwykłą u łagodnego starca. – Za tymi oknami żył niegdyś ten, który podtrzymywał ducha narodowego w społeczeństwie, krzewił kult dla pełnej chwały przeszłości i nie chciał nigdy wejść w kompromis z władzami caratu. Usadowił się tam obecnie sąd wojenny, miejsce dekretów śmierci i katorg, ferowanych w ciągu półwiecza przeciw bojownikom o wolność i odrodzenie umęczonej ojczyzny”. W pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości w pałacu znajdowały się biura MSZ. Wiekowy już Aleksander Kraushar nie mógł pogodzić się z tą sytuacją, że „polski rząd usankcjonował tę grabież”. Mieszcząca się w pałacu kawiarnia tylko raz została odwiedzona przez starszego pana i to w czasie deszczu. Wzburzony niczego jednak nie zamówił i zrugał Bogu winnego kelnera, który chciał przyjąć zamówienie. Przy okazji zrelacjonował dzieje pałacu. Kończąc zaś, wypalił: „I niech pan pamięta, że pieniądze, które pobierasz pan za swoją pracę, należą do spadkobierców Zamoyskich. Tak, tak, tylko do nich”. Po czym lokal opuścił. Kiedy w 1921 roku spadkobiercy Andrzeja Zamoyskiego upomnieli się o pałac, 80-letni historyk przygotował dokumenty, które przekonały Sąd Apelacyjny, by oddać obiekt prawowitym właścicielom. Pisał wówczas: „Szczęśliwy jestem, iż dożyłem chwili, gdy mogłem się przyczynić do wyświetlenia słusznej i szlachetnej sprawy. Będzie to moja ostatnia obrona, a zarazem korona działalności prawniczej”. Od tej pory starszy pan zaczął odwiedzać kawiarnię, której wcześniej unikał.

Studia prawnicze Aleksander Kraushar ukończył w 1867 roku, już po upadku powstania. Zajął się pracą adwokacką i badaniem dziejów. Koncentrował się na kilku tematach, w tym – co oczywiste – na dziejach Warszawy. Oprócz tego zajmował się także dziejami Żydów w Polsce, zagadnieniami związanymi z historią kupiectwa, nauki oraz …czarami na dworze Batorego. Poza tym pisał wiersze i prowadził bogate życie towarzyskie wraz ze swoją małżonką – Jadwigą de domo Bersohn. Gości przyjmowali we wtorki (środy były dniem wizyt u Korzonów, we czwartki zaś gości przyjmowała Jadwiga Łuszczewska ps. „Deotyma”, poetka). U Krausharów bywały znamienite postacie tamtych czasów: Orzeszkowa, Asnyk, Rembowski, Jeske-Choiński, Kętrzyński, Korzon, Krzemiński, Handelsman, Smoleński i wielu innych. Utrzymywano kontakty towarzyskie z Prusem, Bergsonem, Meyetem, Wohlem, Żmichowską. Kontakty owocowały powstaniem m.in. Towarzystwa Miłośników Historii w 1906 r. Natomiast małżonka Aleksandra Kraushara, znajdowała dla siebie miejsce do działań na polu edukacji. Przyłączyła się do działalności oświatowej prowadzonej przez Cecylię Śniegocką i razem organizowały fundusze na prowadzenie tajnych kompletów. A w czasie wakacji, gdy Krausharowie jechali na letnisko do rodziny w Woli Boglewskiej, Jadwiga także i tam prowadziła elementarne nauczanie dla wiejskich dzieci.

Aleksander Kraushar był zwolennikiem asymilacji Żydów w Polsce. Pod koniec XIX wieku skłaniał się ku idei narodowo–demokratycznej, a w1903 r. wraz z żoną przeszli na katolicyzm. Ich córka, Zuzanna, wyszła za mąż za publicystę i teatrologa Władysława Rabskiego. W 1922 roku Rabski został posłem z listy Związku Ludowo–Narodowego. Ich córka, Aleksandra Stypułkowska po II wojnie światowej przez wiele lat była związana z RWE, w którym występowała pod pseudonimem Jadwiga Mieczkowska. Jej mąż – Zbigniew Stypułkowski był także posłem w okresie II RP z listy Stronnictwa Narodowego, działał w Obozie Wielkiej Polski razem z Romanem Dmowskim. W czasie II wojny światowej walczył w NSZ. Ich a syn Andrzej Stypułkowski brał udział w Powstaniu Warszawskim w Zgrupowaniu Pułku „Baszta”. Patriotyzm i zaangażowanie w sprawy publiczne to cecha członków tej rodziny na przestrzeni stu lat.

Ostatnie lata życia Kraushar poświęcił na porządkowanie swoich zbiorów. Postanowił część z nich przekazać bibliotece Sejmu Śląskiego w Katowicach. Rękopisy – pamiętnik oraz korespondencja trafiły do zbiorów Biblioteki Narodowej i podzieliły losy reszty zbiorów. Złożone w Podchorążówce w Alejach Ujazdowskich podczas oblężenia Warszawy zostały przeniesione do Biblioteki Ordynacji Krasińskich na Okólniku i spłonęły w październiku 1944 roku.

Aleksander Kraushar zmarł w swoim gabinecie 11 grudnia 1931 roku. Został pochowany na Starych Powązkach (kw. 51 rz. 1 m.28-30). We wspólnym grobowcu została pochowana także jego córka, Zuzanna Rabska i zięć – Władysław Rabski. Żyd i Polak – narodowiec we wspólnym grobowcu – to symbol koegzystencji dwóch nacji na polskiej ziemi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here