Dla podopiecznych trenera Michala Doležala szczęśliwe okazało się niemieckie Klingenthal, gdzie w grudniu 2016 roku Polacy odnieśli pierwsze w historii drużynowe zwycięstwo w Pucharze Świata. Biało-czerwonych prowadził wówczas poprzednik czeskiego selekcjonera, Stefan Horngacher, który obecnie szkoli niemiecką kadrę. Dla polskiej drużyny, złożonej wówczas z Piotra Żyły, Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i Macieja Kota, był to przełom, bowiem nasza kadra rozpoczęła wówczas marsz po historyczny tryumf w Pucharze Narodów. Obecnie polski zespół ma już w dorobku dwa zwycięstwa w drużynowej klasyfikacji. Oba za kadencji Horngachera.

Budujący swoją trenerską markę w świecie skoków Michal Doležal z pewnością chciałby powtórzyć to osiągnięcie. Tym bardziej, że trzon drużyny pozostał ten sam. Na inaugurację sezonu na Skoczni im. Adama Małysza w Wiśle-Malince Polacy zajęli trzecie miejsce, ustępując zwycięskim Austriakom i drugim Norwegom. Dzień później w zawodach indywidualnych na najniższym stopniu podium stanął Kamil Stoch. Zwyciężył norweski skoczek Daniel Andre Tande, a tuż za nim znalazł się Słoweniec Anže Lanišek. Siódme miejsce zajął Dawid Kubacki.

Później już tak dobrze nie było. Ale Polacy niejednokrotnie pokazali, że potrafią rozkręcać się z tygodnia na tydzień, co oznacza, że w dalszej części sezonu powinni dołączyć do ścisłej czołówki. Konkurs indywidualny w Klingenthal na dziewiątym miejscu zakończył Piotr Żyła. Za nim uplasował się Kamil Stoch. Czternaste miejsce zajął Dawid Kubacki, a w trzydziestce znaleźli się także Klemens Murańka i Jakub Wolny. Warto zwrócić uwagę, że wygrał Ryoyu Kobayashi. Japończyk zdominował poprzedni cykl i ma ochotę powtórzyć sukces.

Przed świętami Bożego Narodzenia czekają nas jeszcze konkursy w szwajcarskim Engelbergu. 29 grudnia w Oberstdorfie wystartuje 68. Turniej Czterech Skoczni. Tradycyjne noworoczne zawody odbędą się w Garmisch-Partenkirchen. Później rywalizacja przeniesie się do Austrii. 4 stycznia skoczkowie będą walczyć w Innsbrucku, a zmagania zakończą się w Święto Trzech Króli w Bischofshofen. W zeszłym sezonie na czwartym miejscu turniej zakończył Dawid Kubacki.

Teraz wszyscy liczymy, że po rocznej przerwie Polak znów wróci na podium tych prestiżowych zawodów. Latem biało-czerwoni pokazali, że pod kierunkiem czeskiego trenera stać ich także na indywidualne tryumfy. Aktualny sezon może być bardziej wyrównany niż poprzedni, a to otworzyłoby szansę na skok w klasyfikacji dla naszych kadrowiczów w kolejnych tygodniach. Walka o Kryształową Kulę zakończy się w połowie marca w norweskim Vikersund, a w dniach 21-23 marca w słoweńskiej Planicy odbędą się mistrzostwa świata w lotach narciarskich.

Wtedy chcielibyśmy świętować sukcesy naszych reprezentantów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here