Premier Mateusz Morawiecki na facebooku napisał: „Zmarł sir Roger Scruton. Był swoistym bastionem wolnej myśli europejskiej, interdyscyplinarnym intelektualistą, obrońcą tradycji i wielkim przyjacielem Polaków. Zawsze podziwiałem sir Rogera za Jego niezłomny upór, jaki w swoich dziełach zawierał, by zachować tradycyjne wartości stanowiące ego Europy. Spoczywaj w pokoju.”

Gdyby przyjąć maksymę Cycerona, że filozofia jest sztuką życia, to jak najbardziej można odnieść to powiedzenie sir Rogera Scrutona. Ten profesor Uniwersytetu Londyńskiego i Birkbeck College, wykładowca filozofii i etyki, autor wielu publikacji z zakresu filozofii polityki, estetyki, pisarz, krytyk eseista i publicysta, a także kompozytor (m.in. opery „Minister”) od lat wiódł spokojne życie na swojej wiejskiej farmie, z końmi, bez telewizora, w otoczeniu rodziny. Tak zdecydował w latach 90., gdy „uniwersytecki salon”, mocno lewicujący, zaczął go atakować za poglądy na temat filozofii i polityki. Jeden z takich ataków ze strony BBC zakończył się procesem w 1987 r. wygranym przez Strutona. Stacja musiała wypłacić profesorowi 2,5 tys. funtów odszkodowania. Za te pieniądze Scruton kupił … konia do polowania na lisy.

Wbrew obiegowej opinii, że ten rodzaj polowania to rodzaj snobizmu arystokracji, polowanie na lisy w dawnej Anglii było rodzajem gry, w której uczestniczyła cała wiejska społeczność, a nie tylko „wyższe sfery”. Scruton nie tylko aktywnie uczestniczył w polowaniach, ale z czasem stał się swego rodzaju specjalistą, publikującym w „Przeglądzie Łowieckim” („Hunting Review”) oraz autorem książki „On Hunting” (1998). Warto w tym miejscu dodać, że Scruton, pisząc o polowaniach i łącząc je z tradycją wsi angielskiej, przywoływał obrazy z „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Jak mawiał, polowanie to świadectwo, że istniał kiedyś, nie tak dawno, inny świat. To brzmi jak pożegnanie z dawną Litwą, uwieńczona już tylko w literaturze.

Filozofia według Scrutona, to nie tylko zawód. Wizerunek filozofa-myśliciela, kojarzy się profesorowi z siedzeniem cały dzień w fotelu. A filozofia to całe życie, to praktyczna działalność człowieka. Filozofami są więc jego sąsiedzi, którzy nigdy nie napisali żadnego filozoficznego tekstu, ale poświęcają się codziennym czynnoscią, a także gen. Rommel, Napoleon czy Wagner, którzy swoje przemyślenia wcielali w praktyczną codzienną działalność. Znamienne są jego słowa o Wagnerze, że to „symbol człowieka, który ogarnął cały świat.” Należy tu zwrócić uwagę, że prof. Scruton bardzo cenił muzykę Karola Szymanowskiego i Stanisława Moniuszki, żałując, że w Polsce nie docenia się należycie dzieł operowych, podobnie jak w Wielkiej Brytanii nie docenia się polskich kompozytorów.

Z pewnością profesor znał powiedzenie Fryderyka Schillera, że „z głupotą nawet bogowie walczą bezskutecznie” i wolał z oddali obserwować i komentować wystąpienia swoich adwersarzy, czekając na sposobny moment, aby powrócić. Profesor Scruton stał się autorytetem dla zwolenników myśli konserwatywnej, został redaktorem naczelnym „The Salisbury Review”, założycielem Conservative Philosophy Group. Jej działalność miała wpływ na propagowanie myśli konserwatywnej w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Warto tu podkreślić, że poglądy i publikacje prof. Scrutona mają coraz więcej słuchaczy i czytelników nie tylko w jego ojczyźnie, ale i w Polsce, o której autor wypowiada się ciepło.

Kiedy Scruton stał się konserwatystą? Pochodził z robotniczej rodziny, nie miał w niej żadnych wzorców, widział raczej skłonności ku socjalizmowi, lewicy. Kiedy ojciec dowiedział się, że syn pójdzie na studia do Cambridge, przestał się do niego odzywać. Według ojca ta uczelnia reprezentowała myśl konserwatywną, „zaśniedziałą”, opanowaną przez stare i możne rody „wyższe sfery”, do których Scrutonowie nie należeli. Początkiem drogi dla Scrutona były wystąpienia studenckie w Paryżu w maju 1968 r. W wywiadzie dla Polskiego Radia kilka lat temu powiedział: „Jedyną rzeczą, której nienawidzę, to bunt. I tylko przeciw niemu się buntuję. Chcę, żeby rzeczy i świat toczyły się zgodnie z naturalnym porządkiem, chcę, by ludzie szanowali prawo i porządek. By mieli szacunek do tradycji i kultury, w której się urodzili. To oznacza dla mnie konserwatyzm”.

W wydarzeniach paryskich w 1968 r Scruton dostrzegł wykorzystanie buntu młodzieży, która w naturalny sposób buntuje się przeciwko normom, przez ludzi pokroju Sartrea, dla którego „odrzucanie zasad to także zasada” oraz „przeszłość organizuje się wciąż na nowo z teraźniejszością”. To było niebezpieczne, bo autorytetami młodzieży stawali się ludzie odrzucający wszelkie autorytety moralne, polityczne, filozoficzne. A dla Scrutona konserwatyzm to autorytet, a nie „wolność”, która może być różnorako definiowana i wykorzystywana do takiego czy innego celu, jak to robia zwolennicy liberalizmu. Poglądy na ideę konserwatyzmu Scruton zawarł w książce „The Meaning of Conservatism” z 1980 r., w Polsce znanej pt. „Co znaczy konserwatyzm”. Scruton nawiązał w niej do brytyjskiej filozofii konserwatywnej, która była „reakcją na gigantyczną inżynierię społeczną, jaka wywodziła się z oświecenia”. Prof. Ryszard Legutko pisał: „Dla Scrutona taka charakterystyka konserwatyzmu jako >>filozofii przywiązania<<, dziedzictwa, doskonale pasuje do doświadczenia angielskiego, do wizji historii opartej na ciągłości”. Inne książki Scrutona wydane w Polsce to:„Intelektualiści nowej lewicy”, „Przewodnik po filozofii dla inteligentnych”, „Zachód i cała reszta”.

Dokonując wyboru pomiędzy swoimi adwersarzami, prof. Scruton wolał dyskutować z socjalistami, którzy mają zdefiniowane poglądy i przez to szanują ludzi z drugiej strony barykady, niż z liberałami, będącymi snobami, uważającymi, że znają odpowiedzi na wszystkie pytania, eksperymentują, nie troszcząc się o skutki swoich poczynań.

Warto w tym miejscu dodać, że Scruton pisał książkę „Co znaczy konserwatyzm”, gdy w Wielkiej Brytanii Partia Konserwatywna wygrywała wybory, gdy społeczeństwo odrzuciło retorykę lewicową, oczekując nowego spojrzenia i rozwiązań szeregu problemów, jakie narosły w czasie rządów jej poprzedników. Z tym, że hasło „wolnoś”, na które powoływali się wówczas konserwatyści brytyjscy, to rodzaj ustępstwa wobec liberałów, sojuszu z nimi wobec systemu komunistycznego i ZSRR. Lata 80. to okres w którym atmosfera była dla konserwatystów przychylniejsza w związku z powstaniem w Polsce „Solidarności” oraz interwencji Wielkiej Brytanii na Falklandach-Malwinach oraz rozbudzenia postaw patriotycznych wśród Brytyjczyków.

Gdy Scruton mówi o „Solidarności”, wskazuje, że była to rewolucja przeciwko planowej gospodarce, ateizmowi i socjalizmowi. Na pytanie kto jest dla niego autorytetem, jednym tchem wymienia Gilberta Chestertona oraz Samuela Johnsona. Szczególnie Johnson jest mu bliski. Ten XVIII-wieczny pisarz, felietonista, twórca anielskiego słownika, człowiek z pasją. Z jednej strony londyński samotnik, z drugiej zaś wesoły kompan i miłośnik wina. To pod jego wpływem prof. Scruton także stał się smakoszem tego trunku. Do poglądów Scrutona pasuje cytat Johnsona o wolności: „Dlaczego o wolności najgłośniej krzyczą nadzorcy niewolników?”. Inne znane powiedzenie Johnsona, to: „Piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami”.

Zainteresował się Polską, gdy w czerwcu 1979 r. zobaczył w TV relacje z pobytu Papieża Jana Pawła II. „Byłem pod wrażeniem atmosfery – ogromne napięcie i strach, a jednocześnie wszędzie małe nasiona nadziei. Pomyślałem, że skoro są nasiona nadziei, trzeba je podlać, żeby urosły”. Wówczas w środowiskach uniwersyteckich wielkiej Brytani nie było dobrej atmosfery na działania mające wesprzeć działaczy antykomunistycznych w Polsce i w innych państwach komunistycznych. Środowisko uniwersyteckie było bowiem silnie lewicowe i pod wpływem „pax sovieticus”. Na początku lat 80. Scruton odwiedził Polskę. Poznał Marka Kuchcińskiego, który wówczas mieszkał w Ostrowie pod Przemyślem, zajmował się uprawą pomidorów i działał w podziemiu. Na strychu domu organizował spotkania. Redagował niewielkie pisemko „Strych Kulturalny”, mające nakład około stu egzemplarzy, które rozprowadzał wśród znajomych. Roger Scruton także trafił na strych domu w Ostrowie i wygłosił wykłady: „Lewica i konserwatyzm”, „Związki zawodowe i prawo”, „Zasady polityki konserwatywnej”. Odwiedził też KUL, jak zaznaczył, jedyne miejsce publiczne w komunistycznej Europie, gdzie można swobodnie rozmawiać. Chyba jednak Scruton nie wiedział, że na KUL-u była spora grupa tajnych informatorów i agentów SB, donoszących na kolegów.

Okres stanu wojennego scharakteryzował tak: „Polsce odebrano tożsamość, którą zachowywała niezależnie od działań Stalina czy Hitlera. To był kraj spowity własną tajemniczą aurą, gdzie czułem oddech agresji. Kraj przepełniony strachem, w którym ludzie mówili szeptem lub siedzieli w ciszy. Kiedy szedłem, słyszałem kroki, które cichły, kiedy stawałem.”

„Odkrywając Polskę”, prof. Scruton zastanawiał się nad jej fenomenem – obraz tłumów podczas kolejnych wizyt Papieża Jana Pawła II, czy podczas niedzielnych nabożeństw w kościołach, mimo kilkudziesięciu lat polityki laicyzacji prowadzonej przez komunistów, widok demonstracji ulicznych w latach 80., i straszną biedę, gdy w sklepach nie było towarów, a olbrzymie kolejki oczekiwały na jego dostawę. A jednocześnie nigdy i nigdzie w Polsce nie był głodny, bo w każdym domu, który odwiedzał widział zastawiony stół. To zasługa polskiej żywotności, specialite de la maison – jak z niczego wyczarować pełny garnek. Taki naród nie zasługuje na zagładę!

Nie mogąc liczyć na pomoc środowiska uczelnianego, Scruton szukał osób, które zaangażowałyby się w pomoc dla działań antykomunistycznych w Polsce. Udało mu się pozyskać baronową Caroline Cox, Jessicę Douglas-Home oraz Agnieszką Kołakowską. Utworzono „Jagiellonian Trust”, która zbierała fundusze na pomoc dla polskiej opozycji. Do Polski przerzucano, czasopisma, lekarstwa, pieniądze i sprzęt poligraficzny. Podobna akcja objęła także opozycję w Czechosłowacji i na Węgrzech – stąd nazwa, nawiązująca do panowania Jagiellonów w tych państwach w XV i na początku XVI w. W Czechosłowacji Scruton został zatrzymany przez tamtejszą służbę bezpieczeństwa i wkrótce wydalony. W 1998 r. otrzymał od prezydenta Vaclava Havla Medal Za Zasługi, za udzielaną w latach 80. pomoc.

W czerwcu 2016 r. Kapituła im. Lecha Kaczyńskiego ramach „Polska Wielki Projekt”, przyznała prof. Robertowi Scrutonowi medal „Odwaga i Wiarygodność”. Medal jest przyznawany ludziom działającym na rzecz Polski i jej dobrego imienia za granicą.

Prof. Scruton w rozmowie z Piotrem Zychowiczem dla niezależnego pisma „Bibuła” w 2007 r., powiedział, jak media zachodnie przedstawiają konserwatystę lub osoby przyznające się do poglądów prawicowych. To obraz stworzony przez dziennikarzy, wśród których dominują osoby o poglądach lewicowych i liberalnych i jest zdecydowanie negatywny. Często taką osobę sięlekceważy i wyklucza ze środowiska. Taka praktyka zadawania „śmierci przez zapomnienie”, to znany sposób postępowania wobec „niepoprawnie myślących”. Dlatego pierwsze rządy PiS oraz Prezydent RP Lech Kaczyński były marginalizowane.

Prof. Scruton wielokrotnie krytykował pozycję w Polsce, która w czasie pierwszego rządu PiS używała wszelkich sposobów by utwalić negatywny obraz Polski na Zachodzie. Obecna opozycja czyni to samo i tworzy nastrój zagrożenia i narzeka na „brak wolności słowa”. Taki obraz ma doprowadzić do wykluczenia „niepoprawnego rządu”. Dzisiaj, w 2020 roku, próbuje „grać” na reformie wymiaru sprawiedliwości. Ale, jak zauważył prof. Scruton, w odróżnieniu od Zachodu, w Polsce JESZCZE można otwarcie krytykować homoseksualizm czy zagrożenie związane z migracją (przypominam – wywiad w 2007 r!). Na Zachodzie to tematy tabu. Jest to więc światełko w tunelu i „dopóki istnieje Polska, nie zginie wolność słowa”, kończy prof. Scruton.

W czerwcu 2019 roku sir Roger Scruton otrzymał z rąk Prezydenta Andrzeja Dudy Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej w uznaniu wybitnych zasług w wspieraniu przemian demokratycznych w Polsce.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here