W III RP pojawiło się trochę nowych świąt, wszystkie świetnie się przyjęły i, pomijając aspekty państwowe, są okazją do świętowania i zrobienia imprezy (np. 3.05, 15.08, 11.11). Najlepszym tego przykładem jest chyba najmłodsze Święto Trzech Króli (6.01). Są też święta, które przestały być świętowane (np. 22.07, 12.10). Natomiast Święto Pracy (1.05) jest nadal, ale (prawie) wszyscy udają, że go nie ma. Jest to spowodowane otoczką polityczno-ideologiczną, jaka się wytworzyła wokół niego po II wojnie światowej. Międzynarodowe Święto Pracy ustanowione dla upamiętnienia masakry robotników z Chicago w 1886 r. stało się tak naprawdę świętem walki proletariatu z kapitalistami i burżujami. Hucznie obchodzone miało szczególną wagę propagandową dla poprzedniego systemu. Sama idea święta pracy nigdy jednak nie została odrzucona przez ludzi pracy, czego świetnym przykładem są kontrmanifestacje organizowane tego dnia w latach osiemdziesiątych przez podziemną „Solidarność”.

Po to, żeby dziś obchodzić Święto Pracy należy odrzucić tę narosłą otoczkę polityczno-ideologiczną i wprowadzić przymiotnik „Narodowe” zamiast „Międzynarodowe”. W naszej historii jest dużo przykładów tego, iż Polacy potrafili dobrze pracować i gospodarować, więc ta nasza tradycja powinna lec u podstawy Narodowego Święta Pracy.

Taki jest pierwszy aspekt tego święta.

Drugim, być może ważniejszym, aspektem święta pracy powinno być propagowanie patriotyzmu gospodarczego, przede wszystkim w sferze kultury i edukacji. Obecne jeszcze do niedawna w przestrzeni publicznej pojęcie patriotyzmu gospodarczego zanika powoli, stało się dostępne jedynie dla wąskich elit. Brakło paliwa? Było i jest wiele inicjatyw promujących polskie firmy i polskie towary, np. „590” w różnych odmianach, ale te działania są rozproszone i co najważniejsze nie współdziałają ze sobą. Potrzebny jest spinacz, wspólny mianownik dla inicjatyw i postaw w obszarze patriotyzmu gospodarczego, żeby mogły sobie pomagać dla osiągnięcia wspólnych celów i były stale obecne w świadomości społecznej. Takim spinaczem powinno być Narodowe Święto Pracy.

Bardzo ważne jest podjęcie działań w sferze edukacji.

– Babciu, wyłącz gaz – usłyszała moja znajoma, pani Gienia, podczas odwiedzin wnuków – żeby się niepotrzebnie nie palił. A jak ładnie potrafią segregować śmieci – dodaje Pani Gienia – takich rzeczy uczą się w szkole. Z okazji rocznicy wybuchu powstania styczniowego mała wnuczka pochwaliła się też znajomością wiersza „Kto ty jesteś?”, na którym wychowały się pokolenia Polaków. Takim elementem umiłowania ojczyzny powinno też być kupowanie cukierków albo czekolady wyprodukowanych w Polsce, tego jednak dzieci nie są uczone. Przykłady z gazem i śmieciami udowadniają skuteczność edukacji szkolnej.

W Europie Zachodniej obywatele zdecydowanie preferują produkty i usługi wytworzone w oparciu o kapitał krajowy, pracowników krajowych, przedsiębiorstwa mające krajowych właścicieli.

Takie zachowania mogą być ważnym czynnikiem ekonomicznym, tylko ludzie muszą dostrzec, że to ma wartość.

Bo czy praca stanowi u nas wartość? Premier Mateusz Morawiecki ciężko pracuje, jego działania przynoszą wymierne efekty, dziesiątki lub setki miliardów złotych trafiły bezpośrednio do mieszkańców naszego kraju. Czy taka praca stanowi wartość w wymiarze społecznym?

Praca obok walki powinna być podstawą naszej tożsamości narodowej, bo takie są wymagania współczesnego świata.

700 lat temu, 20 stycznia 1370 r. w Katedrze Wawelskiej odbyła się koronacja Władysława Łokietka. Katedra była zniszczona po pożarze w 1305 r. Katedra i całe królestwo wymagały pilnego remontu. I ten remont został przeprowadzony poprzez konsekwentnie wprowadzane reformy i wytężoną pracę za czasów króla Kazimierza Wielkiego.

Naprawa dzisiejszej Polski też wymaga wysiłku. Narodowe Święto Pracy mogłoby ogniskować ten wysiłek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj