Solidarność przynosiła wolność wielu narodom Europy, ale zainstalowana w jej elitach agentura realizowała projekty, zmierzające do wtórnego podporządkowania naszej ojczyzny Moskwie. Nie przypadkiem to z Polski rosyjska armia wycofana została najpóźniej, jej miejsce wypełnić miały post-radzieckie „firmy” wiadomego „sektora” a z dążeń w kierunku integracji z Zachodem zawrócić nas miało tzw. „NATO-bis”. W latach prezydentury Wałęsy, uważany przez Amerykanów za wielkiego bohatera płk Ryszard Kukliński, przez ówczesną głowę polskiego państwa traktowany był jak zbrodniarz i zdrajca. W swojej ojczyźnie nadal nie mógł się pojawić – wyrok śmierci został mu jedynie zamieniony na 25 lat więzienia (uniewinniono go dopiero w 1997 roku). Równocześnie PRL-owski agent Marian Zacharski, za szpiegostwo w USA skazany na dożywocie, lecz w 1985 wymieniony na 25 uwięzionych szpiegów amerykańskich, cieszył się za prezydentury Wałęsy zaszczytami, stanowiskami, apanażami. W Waszyngtonie wywoływało to oczywiście wściekłość a przynajmniej nieufność i oddalało USA od relacji z Polską. Trudno oprzeć się wnioskowi, że taki też być cel demonstracyjnych działań w stosunku do Kuklińskiego i Zacharskiego oraz obsadzania najwyższych stanowisk w państwie przez ludzi świetnie Amerykanom znanych jako ich wrogowie. Na szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego a następnie ministra obrony narodowej ówczesny gospodarz Belwederu wyznaczył nadzwyczaj zasłużonego dla komunistycznych służb Jerzego Milewskiego. Wraz z ulokowaniem na szczytach władzy mnóstwa innych prosowieckich funkcjonariusz, czy generałami bez reszty lojalnymi w stosunku do swych moskiewskich protektorów, wręcz ostentacyjnie obwieszczało to, że Warszawa nadal ściśle związana jest z postsowiecką Rosją. Zbliżenie z Polską – oznaczałoby więc zarazem otwieranie się na ludzi zapewne ciągle pracujących na szkodę USA i całego wolnego świata.

W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych Polska balansowała na krawędzi między szansą integracji z Zachodem a powrotem w objęcia moskalskiego imperializmu. Umowy de facto oznaczające usianie Polski wielkim archipelagiem eksterytorialnych enklaw rosyjskiej agentury zostały przez polskiego premiera zablokowane z wielkim trudem i w dosłownie ostatniej chwili. Premierem tym był Jan Olszewski.

Walka o niepodległość od najmłodszych lat

Premier pierwszego od lat trzydziestych rządu wyłonionego za sprawą wolnych wyborów pochodził z rodziny o tradycjach niepodległościowych. Bratem stryjecznym matki był zamordowany przez carskich oprawców bohater Organizacji Bojowej PPS Stefan Okrzeja. W czasie okupacji hitlerowskiej Jan Olszewski wstąpił do „Zawiszaków” – formacji najmłodszych harcerzy konspiracyjnego ZHP, następnie był członkiem „Szarych Szeregów”, w wieku 14 lat wziął udział w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie działał w młodzieżówce Polskiego Stronnictwa Ludowego Stanisława Mikołajczyka, uczestniczył w kampanii wyborczej do Sejmu Ustawodawczego.

W 1953 ukończył studia prawnicze a trzy lata późniejszej po „odwilży październikowej”, zaangażował się w inicjatywy, mające na celu utrwalenie i poszerzenie pojawiającego się wtedy marginesu wolności. Działał w Klubie Krzywego Koła, publikował na łamach „Po Prostu”. Wraz z powrotem reżimu Gomułki na kurs totalitarny, za odważne artykuły, publikowane na łamach likwidowanej przez komunistów, częściowo niezależnej prasy, został objęty zakazem uprawiania dziennikarstwa. Z coraz większym powodzeniem uprawiał za to zawód adwokata. Słynął jako znakomity obrońca, który od ubogich, skrzywdzonych ludzi nie pobierał honorariów. W latach sześćdziesiątych stał się najbardziej znanym obrońcą osób oskarżanych w procesach politycznych, m.in. prześladowanych w czasie wystąpień z roku 1968.

Przeciw sowietyzacji ojczyzny

W 1970 był obrońcą w procesie organizacji „Ruch”. W dekadzie gierkowskiej kilkakrotnie organizował petycje i był sygnatariuszem listów otwartych, wyrażających sprzeciw wobec zmian w konstytucji, ograniczających prawa obywateli i formalizujących coraz głębsze uzależnienie Polski od Związku Sowieckiego. W 1976 był współtwórcą Polskiego Porozumienia Niepodległościowego. W ramach tej działalności opublikował poza zasięgiem cenzury ok. pięćdziesięciu prac programowych. Równocześnie współtworzył Komitet Obrony Robotników, do którego formalnie nie wstąpił, by prześladowanym opozycjonistom służyć jako adwokat. Był też najaktywniejszym obrońcą sądowym osób więzionych za udział w wydarzeniach Czerwca 1976.

Natychmiast po Sierpniu 1980 włączył się w tworzenie niezależnych związków zawodowych. Jako doradca NSZZ Solidarność zalecał przygotowywanie się do działania w warunkach otwartej konfrontacji z reżimem komunistycznym. Nie ustawał w walce o wolność więźniów politycznych – był współzałożycielem Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania. Wprowadzenie stanu wojennego otworzyło w życiu Jana Olszewskiego okres najintensywniejszej pracy jako obrońca w sprawach politycznych. Jako oskarżyciel posiłkowy uczestniczył w procesie zabójców księdza Jerzego Popiełuszki a po aresztowaniu Kornela Morawieckiego przygotowywał linię obrony oskarżanego z najcięższych paragrafów przewodniczącego Solidarności Walczącej. W latach osiemdziesiątych sam też stawał się ofiarą prześladowań. Uwięzienie na 48 godzin nie stanowiło dla niego przeszkody w pełnieniu swojego posłannictwa – w czasie procesu Międzyzakładowego Robotniczego Komitetu „Solidarności” na salę sądową wszedł natychmiast po wyjściu z aresztu. Pomimo gróźb i różnych form nękania badał sprawy skrytobójczych morderstw, m.in. śmierci księży Stanisława Suchowolca, Stanisława Niedzielaka i Sylwestra Zycha.

Ratowanie szansy na niepodległość

Wydarzenia końca lat osiemdziesiątych postrzegał jako historyczną szansę, której jednak towarzyszą poważne zagrożenia. Był ekspertem strony solidarnościowej, ustalającej przy „okrągłym stole” zasady reformy prawa i sądów. Jego zaangażowanie zostało zniweczone przez grupę sędziów z Adamem Strzemboszem na czele, którzy po przyjęciu zasady, według której „szeregi sędziów oczyszczą się same” doprowadziła do zakonserwowania w sądownictwie realiów PRL-u.

W tym samym czasie zaangażował się w sprawę wyjaśniania i dokumentowania sowieckich zbrodni na Polakach – był współzałożycielem Polskiej Fundacji Katyńskiej i Niezależnego Komitetu Historycznego Badania Zbrodni Katyńskiej.

Jesienią 1991 został posłem pierwszego od lat międzywojennych Sejmu wyłonionego w wolnych wyborach. W grudniu został premierem pierwszego, utworzonego po takich wyborach rządu. Już pierwsze jego decyzje stawiały go w ostrej kontrze z postkomunistyczną nomenklaturą, ich służbami oraz zbratanymi z nimi gremiami postsolidarnościowych elit. Olszewski zatrzymał bowiem prowadzoną na kolosalną skalę grabież narodowego majątku. Powstrzymało to też eskalację bezrobocia. Równocześnie gospodarka odnotowała pierwsze od kilku lat tendencje wzrostowe. Wstrząsem były pierwsze kroki, mające na celu gruntowną reformę wojska. Jasno określony został cel – wstąpienie Polski do NATO. Tylko czujności Olszewskiego i jego współpracowników zawdzięczać należy to, że tereny po bazach, z których wycofywały się oddziały rosyjskiej armii, nie przekształciły się w wielkie i wyjęte spod polskiej jurysdykcji terytoria wypadowe wrogich Polsce służb obcego mocarstwa. Zablokowanie tego projektu doprowadziło jednak do histerycznych reakcji prezydenta Wałęsy i zmobilizowało, jak się okazało – bardzo liczne, zastępy prorosyjskiej agentury działającej także w parlamencie i na najwyższych szczeblach władzy. O odwołaniu rządu Jana Olszewskiego, po niewiele ponad pięciu miesiącach sprawowania urzędu, przesądziła próba przeprowadzenia lustracji wśród posłów, senatorów, ministrów i wojewodów. Już pierwsze ustalenia ujawniły bardzo liczną obecność w szeregach „okrągłostołowej” opozycji tajnych współpracowników SB. Głosowanie nad wotum nieufności w stosunku do rządu pokazało, że sejm w większości składa się z przeciwników ujawnienia agentury. Wstrząsające wydarzenia sejmowych obrad z 4 czerwca 1992 pokazały, że większość polityków, budujących Trzecią Rzeczpospolitą składa się ze zwolenników nietykalności siepaczy komunistycznego reżimu. Wielu Polakom uświadomiło to straszną prawdę, że decydującą rolę w Polsce nadal odgrywają służby PRL-owskiego reżimu i komunistyczna nomenklatura, do której dołączyły środowiska do niedawna uchodzące za część solidarnościowej opozycji. Od tych wydarzeń Trzecia Rzeczpospolita przez wielu nie była już nazywana inaczej, jak tylko – Ubekistanem.

Czyja będzie Polska?

Krótkie rządy Jana Olszewskiego, zakończone dramatycznym ich obaleniem, obnażyły sporą część przerażających i ohydnych realiów politycznych pookrągłostołowej Polski. Wielka część tzw. klasy politycznej, pomimo swego solidarnościowego rodowodu okazała się być poplecznikami PRL-owskiego reżimu. Zagłosowała za obaleniem rządu Jana Olszewskiego pomimo tego, że mogło to prowadzić do przejęcia władzy przez obóz niedawnych właścicieli Polski Ludowej. Czyli ludzi przez 45 lat sprawujących swój mandat z nadania sowieckiego. W ocenie ówczesnej sejmowej większości ujawnianie ludzi prosowieckich służb stanowiło dla niej zagrożenie większe od powrotu do władzy marionetek ościennego mocarstwa.

Propagandowa furia, jaką rozpętał pookrągłostołowy medialny quasi-monopol, nie była w stanie obronić rzekomych „racji” przeciwników Olszewskiego. W społeczeństwie zaczęło dominować przekonanie, że obydwie strony sceny politycznej, postkomunistyczna i postsolidarnościowa, „są siebie warte”. Musiało to doprowadzić to odzyskania przez postkomunę pełni władzy i tak też się wkrótce stało.

Wydarzenia, związane z obalaniem pierwszego od półwiecza rządu, dążącego do pełnej podmiotowości polskiego państwa, przeorały jednak świadomość dużej części obywateli naszego państwa. Przemówienie Jana Olszewskiego, zadającego dramatyczne pytanie „Czyja będzie Polska?!” uzmysławiały, że zmagania o niepodległość naszej ojczyzny nadal trwają. Słowa obalanego pierwszego premiera, wyłonionego po wolnych wyborach, zaszczuwanego jazgotem propagandowych oszczerstw, dla wielu brzmiały jak polityczny testament. Przez wielu zostały przyjęte jako zobowiązanie do nieustawania w walce o wyrwanie Polski z dominacji kręgów, pomimo głoszonych przez nie pięknych haseł, działających na jej szkodę. Po latach wielu przyznaje, że niezapomniane przemówienia Jana Olszewskiego z czerwca 1992 roku zabrzmiały dla nich jak zadanie dążenia do pełnej niepodległości i pilnego stania na jej straży. Premier pierwszego we współczesnej nam Polsce rządu, wyłonionego po wolnych wyborach, dla sprawy tej uczynił nadzwyczaj wiele. Historycznym owocem jego decyzji było uratowanie szans naszego kraju na pełną suwerenność i podmiotowość.

Stąd Jan Olszewski należy do wąskiego grona paru osób, którym w najwyższej mierze należne jest miano współczesnych Ojców Polskiej Niepodległości.

45 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here