Uroczystość otworzył pierwszy Przewodniczący Komisji Krajowej NZS Jarosław Guzy. Był szampan, orkiestra i cały ten bon ton, ale najważniejsze, że byliśmy tam razem. Młodzi i starzy, zjechaliśmy się z różnych stron do Warszawy, aby świętować jubileusz.

Bunt na pokładzie

Niezależnie Zrzeszenie Studentów powstało w 1980 roku jako przejaw buntu przeciwko komunistycznemu reżimowi . Zapoczątkowało największą falę protestów studenckich w Europie, przed którymi ugiął się ówczesny proradziecki rząd. Po wcześniejszych nieudanych próbach buntu robotników w latach 70 krwawo tłumionych na polskich ulicach, rok 1980 przyniósł nadzieję. Fala strajków studenckich również odegrała znaczącą rolę w najnowszej historii Polski. Zarówno studenci, jak i robotnicy tworzący wówczas NSZZ Solidarność, zrozumieli, że trzeba się wspierać. Zrozumieli to też zwykli ludzie,, którzy pomagali strajkującym, na uczelniach, przynosząc im żywność, leki i inne potrzebne rzeczy. Postulaty, które zgłaszali studenci (w tym usunięcie języka rosyjskiego, zniesienie wojska na studiach, większą autonomię i apolityczność uczelni) były w tamtych czasach rewolucyjne.

Siła determinacji

Pod presją powstającego Niezależnego Zrzeszenia Studentów rząd komunistyczny się ugiął. Strajki studenckie, które zaczęły się na moim macierzystym Wydziale Filologicznym w Łodzi zakończono, a ówczesny Minister Szkolnictwa Wyższego i Nauki Jerzy Górski podpisał porozumienie. Niestety wraz z wprowadzeniem stanu wojennego NZS podobnie jak NSZZ Solidarność zdelegalizowano. Studenci zeszli do podziemia.

Po raz drugi byliśmy zmuszeni okupować budynki przed obradami Okrągłego Stołu, któremu część z nas , w tym niżej podpisana, była przeciwna. Komuniści nie zgadzali się na reaktywację NZS, a i dla części Solidarności, już wtedy podzielonej, temat był niewygodny. Kolejna generacja NZS nie miała wyjścia i znów okupowała uczelnie. Determinacja w takich sytuacjach ma sens.

Nie ma sukcesu bez NZS-u

NZS był w nas. To właśnie dlatego przetrwał, mimo że niektórzy prognozowali rychły koniec.

Obecny na tegorocznej uroczystej gali wieloletni kapelan NZS , ksiądz Józef Maj opowiedział nam swoją rozmowę sprzed lat z kardynałem Wyszyńskim. Zatroskany losem studentów ksiądz Maj pytał Kardynała o radę. Kardynał radził spokój, bo jak twierdził, młodzi są jak słomiany ogień i ten zapał sam wygaśnie.

Ale na szczęście się pomylił. Zapał przetrwał. Zmieniają się czasy i okoliczności, pod szyldem organizacji pojawiają się wciąż nowe pokolenia, ale jestem pewna, że w razie konieczności one też staną dzielnie do walki pod jednym sztandarem, w obronie wartości.

NZS to stan ducha, a miedzy kolejnymi pokoleniami istnieje swoiste porozumienie dusz. Mogłam się o tym przekonać osobiście współpracując z naszymi następcami. To świetni, ideowi, młodzi ludzie. Nie muszą walczyć o z komuną o niepodległość, tak jak my wtedy, ale dbają o naszą Ojczyznę w inny sposób: zdobywając rzetelną wiedzę, budując kariery i pracując dla Polski Obecnie wśród posłów, ekspertów, ministrów kolejnych rządów, urzędników sporo jest ludzi z naszego środowiska.

Nie dla wszystkich los po transformacji był łaskawy. Wielu z nas doświadczyło też niedostatku, ale gdy przychodzą takie chwile jak obecna, wszystkim chce się żyć. Jesteśmy razem, z iskrą w oku , wspomnieniami i świadomością, że aktywnie tworzyliśmy współczesną historię. A ona pokazała, że to my mieliśmy rację ! Pracy na rzecz Ojczyzny nigdy dość. Jest jeszcze tyle do zrobienia. Ale damy radę, bo NIE MA SUKCESU BEZ NZS-u.

W imieniu własnym oraz koleżanek i kolegów z różnych generacji NZS dziękuję serdecznie obecnej przewodniczącej Patrycji Serafin i pozostałym organizatorom za mozolne odnajdywanie nas po latach i wspaniale zorganizowaną uroczystość. PROSIMY O WIĘCEJ!

55 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here