Do politycznego samobójstwa namawia obecnie Polaków parlamentarna i pozaparlamentarna opozycja. „Tragedią”, jakiej nie powinniśmy dożyć, są zbliżające się wybory prezydenckie. Dla wyznawców Świątyni Ludu był to zbliżający się koniec świata. Niewyobrażalny absurd demagogów, któremu zdają się wtórować miliony Polaków. Czy po wyborach też popełnią zbiorowe samobójstwo?

Widząc postępowanie opozycji, posługującej się mechanizmami tzw. demokracji, konfederacja spiska postanowiła wykorzystać tę okoliczność do ukazania ułomności tego systemu. Słabości zazwyczaj ujawniają się w trudnych czasach próby. Czasy nie są łatwe, ale z pewnością nie tragiczne, mimo to opozycja maluje obraz apokalipsy. A gdyby taka postawa opozycji jak obecnie ujawniła się w chwili zagrożenia zewnętrznego? Co powinno wtedy uczynić państwo? Czy najpierw skierować wojsko przeciwko „kontestującym” decyzje rządu?

Państwo, szczególnie w obliczu grożącego mu niebezpieczeństwa, potrzebuje wsparcia autorytetu. Dowodem na to było orędzie królowej Elżbiety II do narodu. Kiedy rząd brytyjski nie do końca stanął na wysokości zadania, a premiera dotknęła choroba, z odsieczą przyszła królowa. Elżbieta II pokazała, że naród nie jest sam, jest ona – Królowa. Takiego autorytetu nie ma głowa państwa pochodząca z wyborów, nawet powszechnych. Dowodzą tego poczynania opozycji i jej zwolenników. Nie mogliby sobie na to pozwolić, gdyby na czele państwa stał monarcha, a za nim naród, tak jak w Anglii. On by wskazał, jaką drogą pójść. Naród by się zjednoczył tak, jak kiedyś wokół Papieża.

Kierując Apel do rządzących i obywateli, Konfederacja Spiska pragnęła zwrócić uwagę na stojące przed nami zagrożenia i mówiła wyraźnie: „System polityczny III Rzeczypospolitej zbankrutował”. Nie jest to w żadnym wypadku chęć dezawuowania państwa, wręcz przeciwnie, troska o jego dalszy byt. Zagrożeniem dla Polski jest obecnie opozycja. To ona wzywa do bojkotu wyborów, namawia do wypowiadania posłuszeństwa legalnej władzy, sugeruje wojsku możliwość odmawiania wykonywania rozkazów. Opozycja w majestacie prawa nawołuje do anarchii. Czy to jest normalne? Najtragiczniejsze jest to, że państwo jest za słabe, aby się temu przeciwstawić.

Zwykli obywatele nie rozumieją systemu politycznego, w którym żyją, nie rozumieją znaczenia powszechnie używanego pojęcia „demokracja”.Znaczna część społeczeństwa zatraciła państwowy instynkt samozachowawczy, tak jak społeczeństwa Europy zachodniej zatraciły biologiczny instynkt samozachowawczy. Polityczni szaleńcy, którzy wykorzystują stan świadomości społecznej doskonale zadają sobie z tego sprawę. Częścią z nich kieruje zwykła głupota, a częścią siły zewnętrze wrogie Polsce. Łączy ich egoizm i prywata.

Gdyby miał się ziścić plan opozycji, to konsekwencje dla Polski byłyby podobne jak po potopie szwedzkim. Był to największy kataklizm w tysiącletnich dziejach Polski, znacznie większy niż II wojna światowa. Co było główną przyczyną najazdu Szwedów na Rzeczpospolitą? Zdrada Polaków na wielką skalę. Chęć obalenia wybranego króla, który nawoływał do reformy państwa. Tych zdrajców broniących „wolności obywatelskich” wspierali „dyplomatycznie” nasi „przyjacielscy” sąsiedzi. W szeregach antykrólewskiej opozycji znajdowali się też przyszli wielcy bohaterowie, jak Stefan Czarniecki, czy Jan Sobieski. Oni zrozumieli swój błąd dopiero po szkodzie, kiedy najazd Szwedów stał się prawdziwym potopem. W swojej infantylnej naiwności liczyli na to, że przyjdą Szwedzi i obalą niewygodnego króla, zachowując naturalnie przywileje szlacheckie ze złotą wolnością na czele, nie naruszą ich dóbr ani własności, a na dodatek wygrają wojnę z Rosją, z którą walczono niechętnie, a jeszcze mniej chętnie płacono na nią podatki.

Rzeczywistość okazała się tragiczna. Szwedzi zachowywali się jak najgorsi barbarzyńcy. Kradli, niszczyli i mordowali na niewyobrażalna skalę. Wywozili wszystko, co tylko dało załadować się na okręty. Zrywali nawet parkiety z podłóg i boazerie ze ścian. Dopiero wtedy opozycja zrozumiała swój błąd i powróciła do króla, który państwa nie zdradził.

Król Jan Kazimierz dążył do reform ustroju Rzeczypospolitej, liczył pewnie na to, iż po takiej katastrofie jak szwedzki potop elity wyciągną wnioski i będą bardziej skłonne do naprawy państwa. Egoizm i prywata zwyciężyły. Tym razem na czele opozycji stanął bohater wojny szwedzkiej, hetman polny koronny Jerzy Sebastian Lubomirski. Wspierany przez Austrię, Brandenburgię i Szwecję doprowadził do wojny domowej. Pokonany król abdykował i udał się na emigrację. Złota wolność szlachecka – anarchia, została „uratowana”.

Apel Konfederacji Spiskiej w krótkich, hasłowych sformułowaniach chciał zwrócić uwagę opinii publicznej na destrukcyjny charakter poczynań opozycji. Obecna władza daleka jest od ideałów monarchii, co wcale nie oznacza, że należy z nią walczyć wszelkimi metodami, za wszelką cenę. A opozycja postawiła na szali państwowy byt.

Szanuję różnicę poglądów i swobodę wypowiedzi, sam jestem do tych wartości mocno przywiązany, dlatego pisząc ten tekst, chciałbym polemistom w ten sposób odpowiedzieć, ponieważ nie mogę się zgodzić z poglądem, że tego rządu w żadnej sytuacji nie można popierać, a wybory w maju to bezprawie. Poparcie dla takiej lub innej władzy to sprawa bardzo osobista, do czego każdy ma prawo, ale jakieś zasady gry muszą być zachowane.

W obecnej sytuacji ten rząd wykazał się bardzo dużą przezornością, co uratowało zdrowie i życie tysięcy Polaków. Jest to wartość niezaprzeczalna. Minister zdrowia, dokonując podsumowania sytuacji w Polsce przy liczbie około czterech tysięcy zachorowań, stwierdził, że bez podjętej wcześniej profilaktyki mogłoby ich być czternaście. Jest przekonany, że mielibyśmy sytuację analogiczną do tej w Niderlandach (proporcjonalnie do ludności), czyli około czterdziestu tysięcy.

Twierdzenie, że wybory prezydenckie w maju są bezprawiem, to najzwyklejsze szaleństwo. Jedynie w ten sposób można skwitować takie wypowiedzi. Nie ziścił się oczekiwany scenariusz wykorzystania chaosu w Polsce mogącego powstać w wyniku epidemii. Gdyby polski rząd postępował tak jak rządy na zachodzie, to przy kiepskich zdolnościach organizacyjnych Polaków, mielibyśmy doskonałe podłoże do społecznych zamieszek i buntów. Skoro rząd wykazał się sprawnością zarządzania, a społeczeństwo dyscypliną, szaleńcom pozostała ślepa infantylna obstrukcja.

Przeciw idealizacji monarchii w Apelu padł rzeczowy kontrargument w postaci licznych zachorowań w Hiszpanii. Monarchia, a jednak popadła w tak głęboki kryzys. Za skuteczność operacyjną państwa, nade wszystko w tak nagłych wypadkach, odpowiada rząd. W Hiszpanii, Włoszech i innych, najmocniej dotkniętych skutkami pandemii krajach, zawiódł rząd. W drugiej kolejności społeczeństwa tych państw, na ile stosowały się do nakazów władzy. W wielu krajach były z tym duże problemy, ludzie zatracili poczucie instynktu samozachowawczego.

Ówczesne polskie elity z doświadczeń potopu szwedzkiego nie wyciągnęły absolutnie żadnych wniosków. Busolą politycznych wyborów był egoizm i prywata, znana pod pojęciem przywilejów szlacheckich. Na przyzwoitość mianowanych elit nie można liczyć, nie za to biorą pieniądze. Pozostał rozsądek obywateli.

Post Scriptum – skoro nie chcemy mieć króla, to musimy chodzić na prezydenckie wybory. Ten, kto tego nie rozumie, niech nie zabiera głosu i się nie kompromituje!

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here