Epidemia koronawirusa spędza sen z powiek wielu ludziom. Przedsiębiorcy martwią się o własne firmy, pracownicy obawiają się utraty pracy, a wszystkich niezależnie od wieku, majątku, poglądów czy usytuowania łączy mniejszy lub większy strach o własne życie i życie najbliższych.

Wirus powoli zmienia świat, politycznie, gospodarczo, ustrojowo, mentalnie. Wielu polityków, którzy są bezradni i nieudolni w tym ciężkim czasie, zniknie z politycznej sceny, a egoistyczny i niewydolny neoliberalizm jest właśnie weryfikowany przez pandemię.

– Neoliberalny dogmat, że droga do powszechnego dobrobytu wiedzie przez nieskrępowany wolny rynek, wreszcie dogorywa. I słusznie. Ani to zbieg okoliczności, ani zwykła korelacja, że jednocześnie tracimy wiarę w neoliberalizm i w liberalną demokrację. Neoliberalizm panuje bowiem od czterdziestu lat i od czterdziestu lat tę demokrację podkopuje. Specyficzna forma globalizacji, którą zaordynował neoliberalizm, pod wieloma względami pozbawiła jednostki i całe społeczeństwa możliwości panowania nad własnym losem. Przekonująco wyjaśniał to Dani Rodrik z Uniwersytetu Harvarda. Szczególnie urągające demokracji okazywały się efekty liberalizacji rynku kapitałowego: jeśli czołowy kandydat na urząd prezydencki w jakimś kraju rozwijającym się tracił przychylność Wall Street, banki wycofywały z kraju pieniądze. Wyborcom pozostawała zatem brutalna alternatywa: ulec naciskowi Wall Street albo cierpieć z powodu głębokiego kryzysu finansowego. Władza polityczna banków z Wall Street okazywała się w ten sposób większa od władzy obywateli całego kraju. Nawet w najbogatszych krajach wmawiano obywatelom: „Nie możecie prowadzić takiej polityki, jaką byście chcieli”, bez względu na to, czy chodziło o zabezpieczenia społeczne, godziwe płace, progresywny system podatkowy czy regulację rynków finansowych, ponieważ „kraj straci konkurencyjność, miejsca pracy znikną i będziecie mieć kłopoty” – pisze w swoim ostatnim felietonie Joseph E. Stiglitz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii.

Jeśli kryzys finansowy z 2008 roku nie nauczył nas, że rynki pozostawione samym sobie nie działają prawidłowo, to może nauczy nas tego koronawirus? Pandemia ukazuje, które społeczeństwa przetrwają ten armagedon epidemiczny w dobrym stanie, a które wręcz zostaną zdruzgotane skutkami wirusa. Jest to sroga próba i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że im bardziej społeczeństwo i rządy są zdominowane przez ideologię i „wartości” neoliberalne, tym będzie gorzej. Widać to w Hiszpanii, Włoszech, Francji, Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych, które są ikoną neoliberalnych rozwiązań i „wartości.”

Na szczęście inaczej jest w Polsce. Dla polskiego rządu, który od idei neoliberalnych w dużej mierze się dystansuje – wartość życia obywateli ma fundamentalne znaczenie. W neoliberalnej doktrynie już nie jest aż tak wiele warte. Widać to było po szybkości reakcji i środkach przedsięwziętych przez rządy poszczególnych krajów, kiedy zdrowie mieszkańców zostało zagrożone. Wiele krajów europejskich bagatelizowało zagrożenie. Dlatego pandemia i trauma po niej będzie zmieniać świadomość społeczeństw. Ludzie już dostrzegają jak są traktowani, jakie wartości im zabrano i do jakiej roli zostali zepchnięci.

Stany Zjednoczone największa neoliberalna gospodarka świata, są obecnie państwem, w którym koronawirus zbiera największe żniwo. Tłumy chorych ludzi stojących przed szpitalami, zwłoki niemieszczące się w przyszpitalnych chłodniach, wywożone ciężarówkami i grzebane w zbiorowych mogiłach. Brakuje wszystkiego: maseczek i rękawiczek jednorazowych dla pielęgniarek i lekarzy, miejsc w szpitalach, respiratorów. Amerykański dostęp do opieki medycznej – a raczej jego brak – jest w obecnej epidemiologicznej sytuacji katastrofalny. Aż 27,5 mln Amerykanów nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, 60 mln ma taką usługę w niepełnym zakresie. Gros niewykwalifikowanych pracowników nie ma również prawa do urlopu zdrowotnego. Ludzie masowo tracą zatrudnienie. Według raportu firmy Challenger, Gray & Christmas Inc. liczba zapowiadanych zwolnień pracowników w USA w marcu wzrosła o 266,9 proc. w stosunku do tego samego okresu roku 2019. Eksperci szacują, że liczba bezrobotnych wkrótce znów wzrośnie i sięgnie 15 mln osób, osiągając w ten sposób rekord z czasów wielkiej depresji.

– Dziś przeżywamy polityczne konsekwencje tego gigantycznego szwindlu: utratę zaufania do elit, utratę zaufania do „naukowości” ekonomicznych teorii, na których opiera się neoliberalny model gospodarki i wreszcie utratę zaufania do przeżartego korupcyjnymi układami systemu politycznego, który to wszystko umożliwił. Jest tylko jedna droga do przodu, tylko jedna droga, która może ocalić planetę i ludzką cywilizację: historia, której koniec ogłaszał Fukuyama, musi znów ruszyć z miejsca. Dziś trzeba przywrócić do życia oświecenie i odnowić przywiązanie do jego wartości: wolności, demokracji i szacunku dla wiedzy – pisze Stiglitz.

Kiedy w roku 1989 Francis Fukuyama opublikował swój słynny „Koniec historii?” na łamach pisma „The National Interest”, twierdził, że po kompromitacji komunizmu zachodnia demokracja liberalna stanie się dominującym i de facto pozbawionym konkurencji systemem politycznym na świecie. Wizja wszelkiej pomyślności do końca świata.

Nie przewidział jednak, że system jest daleki od ideału i ma więcej wad niż zalet i konsekwentnie zmierza – niszcząc demokratyczne mechanizmy – do cywilizacyjnej katastrofy.

4 KOMENTARZE

  1. Is thyroid cancer deadly? Thyroid cancer diagnosed cases are worried immediately. They’re right! The word „cancer” is not nice! However, survival of thyroid cancer is extremely well. It is not fatal. When a definitive or suspected diagnosis is made, patients must apply to an endocrine surgeon. There is no life-threatening risk if the correct operation is performed on time.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj