Koronawirus na Świecie

All countries
177,604,027
Zakażeni
Updated on 16 June 2021 22:41
All countries
160,364,948
Ozdrowieńcy
Updated on 16 June 2021 22:41
All countries
3,841,146
Zgony
Updated on 16 June 2021 22:41

Koronawirus na Świecie

All countries
177,604,027
Potwierdzone
Updated on 16 June 2021 22:41
All countries
160,364,948
Wyzdrowiało
Updated on 16 June 2021 22:41
All countries
3,841,146
Zgony
Updated on 16 June 2021 22:41

Nad Tatrami się błyska – Michał Mońko

– Tu jest różnie, jak to na pograniczu – tłumaczy Anna Chowaniec z Czarnej Góry. – O narodowości Spiszacy nie mówią głośno, dopóki nie muszą opowiedzieć się za mszą w języku ojczystym. Wtedy trzeba wybrać pierwszą ojczyznę i tę ojczyznę drugą. Dla jednych ojczyzną jest Spisz, dla drugich ojczyzną jest Spiš. Dawniej funkcjonowała jeszcze węgierska nazwa: Szepes, i nazwa niemiecka: Zips.

A wybór ojczyzny na Spiszu to dziś sprawa delikatna, wymagająca delikatności. Bo zdarza się często, że ojciec jest Słowakiem, a syn Polskiem albo ojciec jest Węgrem, a syn Słowakiem. Dawniej kulturowe zróżnicowanie Spisza wyrażało się choćby w pisowni nazw miejscowości.

Każda narodowość inaczej zapisywała swoje miejsca. Polacy pisali: Czarna Góra, Jurgów, Rzepiska, Trybsz, Nowa Biała. Te same miejsca Słowacy nazywali po swojemu: Čierna Hora, Jurgov, Repiská, Tribś, Nová Belă. Dla Węgrów, którzy przez wieki byli panami Spisza, Czarna Góra to Feketebérc, Jurgów to Szepesgyörke, Rzepiska to Répásfalu, Trybsz to Újterebes, a Nowa Biała to Újbela. Po niemiecku Czarna Góra to Schwarzberg, Jurgów to Jörg, Rzepiska to Falkstein, Trybsz to Tribs, Nowa Białka to Neu Bela.

Po wojnach – pierwszej i drugiej – kulturowa różnorodność Spisza została zredukowana do dwu narodów: Polaków i Słowaków, niezwykle uwrażliwionych na swoją tożsamość. A tymczasem doszło w Jurgowie do poróżnień Polaków ze Słowakami, kiedy nowy proboszcz, ks. Stanisław Malarz, wprowadził w kościele św. Sebastiana nowe porządki. Msze święte polskich Spiszaków przesunął z dziewiątej na ósmą, a msze słowackich Spiszaków pozostawił o jedenastej.

– Nic się nie stało, chodziliśmy na jedenastą od dwudziestu lat i chodzimy nadal – powiada Alojzy Bryja z Jurgowa. Przytakuje mu Jan Budz, ostatni nauczyciel słowackiego w Szkole Podstawowej w Czarnej Górze.

Ale polscy Spiszacy są rozeźleni decyzją proboszcza Malarza, „ojca duchowego dekanatu Białej Tatrzańskiej”.

Siostrzeniec Jana Budza, też Jan, polski Spiszak, prezes Związku Polskiego Spisza, członek redakcji „Na Spiszu”, przesunięcie mszy polskiej na godzinę ósmą uważa za działanie stronnicze, wywyższające słowackich Spiszaków.

– Msza o jedenastej uważana jest za mszę główną – mówi prezes Budz. – To polscy Spiszacy powinni chodzić do kościoła na jedenastą, bo Polaków na Spiszu jest kilka razy więcej niż Słowaków. Ksiądz Malarz nie wiedzieć czemu wyróżnia Słowaków! .

Na co dzień to nie widać, kto jest Słowakiem, a kto Polakiem. Słowaków wychwalał mój wujek, jezuita Leon Mońko, w czasie powstania warszawskiego kapelan „Baszty”. Wujek Leon opowiadał o plutonie Słowaków, którzy dzielnie walczyli na barykadach.

W osiemdziesiątym, kiedy wróciłem do Warszawy ze strajku na Wybrzeżu, pierwsi, którzy w południe 7 września 1980 roku podpisali się na mojej liście Wolnych Związków Zawodowych NSZZ Dziennikarzy, Pisarzy i Wydawców, byli dziennikarze i pracownicy Redakcji „Život”, pisma Słowaków, które miało redakcję przy ulicy Foksal w Warszawie.

Wiosną 2020 na drodze między Jurgowem, a Rzepiskami, w Lapszach Wyżnych, w Czarnej Górze i w Nowej Białej wszyscy wyglądają tak samo, nie odróżnisz polskiego Spiszaka od Spiszaka słowackiego. Bo ojczyznę Spiszacy mają w sercu.

– Po prawdzie, to dopiero na spiskim cmentarzu można podpisać się po słowacku i być całkiem Słowakiem – powiada Jan Wojtas z Jurgowa. – Słowa wszędzie wiele znaczą, ale tu mogą niektórych razić, kłuć w oczy. Toteż bywa, że młodzi porzucają ojczyznę ojców. Gdzieś się wynoszą, a starzy, no, wiadomo.

Maria i Franciszek Milonowie podają się w Czarnej Górze za polskich Spiszaków, a Andrzej Milon, prezes Towarzystwa Słowaków w Zagórze, zmienił nazwisko na Milan.

– Bo tak brzmiało nazwisko moich przodków, zasadźców Czarnej Góry Zagóry.

Ostoją spiszackich Słowaków jest Skupina Slovakov i Matica Slovenska. Szkoła uczy, ale niewiele mówi o kulturowych korzeniach Spisza. Nie tylko o korzeniach słowackich i polskich, ale także o korzeniach węgierskich, polskich, niemieckich, żydowskich, rusińskich i wołoskich.

Spis ludności na Spiszu i Orawie z kwietnia 1945 roku ujawnił, że tylko 2 procent mieszkańców opowiedziało się za Polską. Badania społeczne mówiły, że większość ludności dwu regionów, uznając się za Słowaków, głosowała za lepszym życiem na Słowacji. Bo porażająca była bieda na zniszczonym Podhalu.

Anna Chowaniec, gaździna na dwu rozrzuconych między Jurgowem a Rzepikami hektarach lichej ziemi, pamięta powojenne czasy, kiedy to górale z Białki rzucali w Spiszaków kamieniami i krzyczeli „Słowaki, Słowaki”. Podhale było niewyobrażalnie biedne, a odzyskany Spisz zamożny.

– Spiszacy ciągnęli na Słowację, bo tam była praca, były dywany i motory na talony – mówi Jan Sarna z Czarnej Góry. – Dziś nie widać na przejściu granicznym zabiedzonych robotników ze Spisza. Co widać? Każdego dnia Sarna widzi Polskę, do której warto się przyznać. I widzi Słowację, z której już nikt nie wiezie na Spisz motorów i dywanów.

– Skończyło się gospodarcze ciążenie Spisza ku Słowacji – konkluduje Jan Budz, prezes ZPS. – To znaczy, że i ciążenie kulturowe osłabnie. Oceniamy ,ze już dziś zaledwie pięć procent Spiszaków to Słowacy.

– Wypogodziło się teraz, wypogodziło się – mówi Chowaniec. – Górale z Podhala żenią się dziś z góralkami ze Spisza.

Ale w czterdziestym piątym reakcją polskich władz na wynik kwietniowego spisu ludności było wysłanie wojska na Spisz i Orawę. Wojsko, milicja, UB i osadnictwo na Spiszu, to był to, co najgorsze. To jedynie zaogniło konflikt narodowy, który się tli się do dzisiaj i niekiedy wybucha.

Przy drodze z Czarnej Góry do Rzepik jest stary napis na kapliczce cmentarnej: „Pochwalen bud Jezus Kristus. Rok 1908”.

– Zamazywali, bo to po słowacku – mówi Józef Bryja z Nowej Białej. – Zdjęli słowackie napisy ze sklepów. Chcieli wymazać słowackie napisy w kościele świętej Katarzyny. Pan Bóg nie jest Słowakiem – mówią. – Nie zrozumie po słowacku.

Spiszacy, którzy uważają się za Słowaków, wciąż patrzą na południe, dokąd odeszła ich ojczyzna. Tej sytuacji nie poprawiło otwarcia 1 października 2014 roku Centrum Kultury Słowackiej w Nowej Białej.

– Tu, na ojcowiźnie, coraz mniej nas gazduje – usłyszałem skargę do księdza Tadeusza Korczaka, który święcił siedzibę Towarzystwa Słowaków na Spiszu. – Tyle mamy słowackiego, co wymodlimy w kościele. Słowacja odeszła ze Spisza, a my tu zostali – nie na obcej przecież ziemi, a na swojej.

Sąsiad Łojków, Bryja, potrafi wywieść swoje pochodzenia od pradziadków, dziadków i ojców. Żony Katarzyna z Kałakutów, Słowaczka, ojciec Jan, matka Julia ze Smalców też Słowacy. Ojciec matki, a dziadek Bryi z Trybsza, to Jan Smalec. Syn Józef, jego żona Anna ze Spirciaków i czworo ich dzieci, to przecież Słowacy.

Polacy – sąsiedzi Bryjów, Łojków, Chowańców i Trzopów – powołują się na korzenie polskich Spiszaków i nazywają Spisz swoją ojczyzną.

– My stąd, też mieliśmy ojców Spiszaków – mówi Andrzej Rusnak, polski Spiszak, dyrektor Szkoły Podstawowej w Rzepikach. – Mój ojciec Jan pochodzi z Jurgowa, matka Helena z Sarnów urodziła się w Rzepikach. Dziadek Marcin z linii ojca był z Jurgowa. Ojciec matki, Szymon Sarna, a także pradziadek Michał urodzili się w Bryjowie Potoku.

Polska wracała na Spisz kilka razy – ostatni raz wróciła w czterdziestym piątym.

Spiskie wsie, z trudem odzyskane, gospodarczo ciążyły ku Słowacji. Tam była praca, tam były towary, stamtąd nadchodziły pensje, emerytury.

– No i teraz mamy skutki rugowania Polski ze Spisza – powiada Andrzej Budz, prezes ZPS. – Trzeba też pamiętać o czasach ostatniej wojny, kiedy to Słowacja siłą zajęła nasz Spisz. Polacy byli stąd wysiedlani. Po wojnie utrzymywane były na Spiszu słowackie szkoły i świetlice. Nie było tu inwestycji, nie było pracy.

Ta ziemia była zasiedlana przez wiele ludów, przez wiele narodów. Spisz północny skolonizowali Polacy, którzy kulturalnie i politycznie zdominowali przybywających między Białkę i Dunajec Niemców i aż do rozbiorów Polski – panami tej ziemi byli Polacy.

O polskości Spisza świadczą miejscowe nazwy i nazwiska – trzeba o tym wiedzieć.

– Weźmy choćby moją rodzinną Czarną Górę – proponuje Jan Budz. – Wweźmy Rzepińska i Jurgów. Czarna Góra znana była przed nadejściem wołoskich osadników, czyli już w XIV wieku. Ze wzgórza gdzie jest cmentarz z kapliczką, widać Rzepiska. Najpierw przysiółek Bryjów Potok, siedliska Sołtystwo i Szyszki, dalej Pawliki i Grocholów Potok z siedliskami Stasiów i Madejów.

Zagrody uczepiły się potoku niczym łańcucha. Droga prowadzi aż na Pawlików Wierch. Miedzy Wojtyczków Potokiem a Białką ciągną się pola i łąki Jurgowa. Występują tu nazwy Biała Woda, Podokólne, Polany Chowańców, Bryjów, Wojtasów.

– O czym mówią te spiskie nazwy ? – pyta Jan Budz, prezes ZPS. – Mówią o polskości Spisza. Weźmy taką Drogę Umartyk sprzed 1795 roku, weźmy stare nazwy Zarębki, Piekło.

To są ziemie nazwane przez Polaków. „ Ziemie – jak pisał Jan Długosz – osiadłe i posiadane przez naród plemienia języka polskiego, który miastom, górom, rzekom i innym miejscom nazwiska ponadawał…”

Nieżyjący już potomek zasadźców Szyszek, Andrzej Szyszka Golias, którego wielokrotnie odwiedzałem, uważał się za Polaka, choć mu Polska zabrała sto czterdzieści hektarów polan i upłazów w Dolinie Pięciu Stawów, na Głodówce i w Dolinie Roztoki.

– Zanim tu przyszła Polska, chodziłem do madziarskiej szkoły – wspominał sędziwy Szyszka. – Uczyli mnie węgierskiego i słowackiego. Polski był zakazany. Kiedy po dwudziestym roku nastała tu Polska, pasłem z ojcem owieczki na Pięciu Stawach. W czasie wojny wrócili tu Słowacy…

Wzięli Szyszkę do słowackiego wojska. Uciekł. Złapali go, chcieli rozstrzelać. Znowu uciekł na Spisz. Nocą szedł przez Pięć Stawów, przez Zawrat. Ukrywał się aż do wyzwolenia w czterdziestym piątym.

Potomkowie zasadźców Rzepisk, Jurgowa i Czarnej Góry uważają się za Słowaków.

– Moi przodkowie zasadzali wieś i siedzą tu, w Bryjów Potoku i w Czarnej Górze, od XVII wieku – mówił Jan Rzepiszczak, prezes Towarzystwa Słowaków w Rzepiskach. – Mnie historii nie trzeba uczyć, bo ja sam jestem historią tej ziemi.

Rozsypane dziś po całym Spiszu nazwiska Chowańców, Wojtasów, Bryjów, Rzepiszczaków i Jurgowian występują w dokumentach zasadźców i właścicieli wsi. Potomkowie zasadźców chcą pisać swoje nazwiska i po polsku , i po słowacku.

– Nie widzę tu problemu języka – powiada Andrzej Rusnak. – W całej wsi mieszka zaledwie kilka rodzin, które przyznają się do narodowości słowackiej. Większość to polscy Spiszacy. Białka już nie dzieli. Spiszacy sami się dzielą na Słowaków, Polaków.

– Polacy są tutaj spokojniejsi, bo na swoim – mówi Jan Budz, prezes ZPS. – W czasach cesarsko – królewskich Polacy byli na Spiszu ludźmi trzeciej kategorii – za Węgrami i Słowakami. W kościele w Jurgowie ludzie musieli modlić się i śpiewać po słowacku.

Potomek zasadźców Jurgowa, Jan Jurgowian, nie przeczy, że sąsiedztwo Słowaków i Polaków nie było i nie jest łatwe. Rzepiszczak uważa, że Słowacy są we wsi i na całym Spiszu milczącą większością.

– Tu od zawsze siedział mój ojciec Józef, mój dziadek Józef, pradziadek Maciek. Tu ja, Słowak po ojcach, siedzę z żona Heleną, a po mnie zostaną dzieci: synowie – Wojciech i Mirosław, ten drugi ze swoją żoną Genowefą i ze swymi dziećmi Słowakami.

Goście Jana Rzepiszczaka – Jan Trzop, Franciszek Madeja i Jan Jurgowian – wiedzą, że niewielu Spiszaków każe swoim dzieciom uczyć się słowackiego.

– Jaka tego przyczyna ? – zastanawia się Jan Jurgowian. – Tu jest słowacka wyspa, z której każdego dnia trzeba schodzić do Polski. Dziecko uczone po słowacku nie daje sobie rady w szkole w Nowym Targu albo w Zakopanem.

Jan Budz z Bryjowa Potoku skończył szkołę, kiedy wszystkie przedmioty były po słowacku.

– To było w latach sześćdziesiątych – opowiada Jan Budz. – Ze słowackim świadectwem poszedłem do zawodówki w Nowym Targu. I co ? Nawet rozumiałem, co do mnie mówią nauczyciele, ale zapisać tego nie umiałem. No i teraz chcę, żeby moje dzieci lepiej ode mnie znały polski w mowie i piśmie. I żeby były dobrymi Spiszakami.

Ale Jurgowianowi nie wystarcza być Spiszakiem. On chce być słowackim Spiszakiem.

– No, można być Spiszakiem polskim, węgierskim albo słowackim – mówi. – Mój ojciec Jan był Słowakiem, moja żona Genowefa z domu Sołtys jest Słowaczką. Ojciec żony, Andrzej Sołtys, był Słowakiem. Mój dziadek Tomasz był Słowakiem. To kim ja mam być, jeśli nie Słowakiem ?

Nauka słowackiego to nie jest wybór narodowości. Dzieci uczą się słowackiego zamiast rosyjskiego albo angielskiego. Najwięcej dzieci uczy się słowackiego w Nowej Białej i w Jurgowie. Słowackiego uczą się i polskie dzieci, i słowackie, i takie, co mówią, że są po prostu Spiszakami.

– Zostanie po nas co ? – zastanawia się Józef Krzysik, prezes Towarzystwa Słowaków w Łapszach Niżnych . – No, może zostaną napisy na cmentarzach, nagrobkach… Przyczyna tego jest taka, że wielu Spiszaków stanęło na rozdrożu. Nie wiedzą albo boja się wiedzieć kim naprawdę są.

– To jest tak… – tłumaczy Andrzej Milon z Rzepisk. – Pojadę na Słowację, to mówią do mnie: Polak, pojadę na Podhale – mówią Spiszak. A tu, we wsi – narodowość zależy od tego, na którą mszę świętą idę do kościoła w Jurgowie.

Syn przewodniczącego Komitetu Plebiscytowego Spisza i Orawy z 1920 roku, Polak, Wendelin Haber, wójt gminy Łapsze Niżne, postrzega Spisz jako region wciąż żywych i wzajemnie przenikających się kultur – słowackiej, polskiej, węgierskiej, niemieckiej. Te kultury wójt chce wspierać.

Rzepiszczak z Rzepisk nie wgryza się w historię Spisza. Sąsiad Rzepiszczaka, Jurgowian z Jurgowa nie z historii wyprowadza swoją słowackość. Obydwaj przykładają ręce do piersi, a Rzepiszczak powiada:

– Słowakiem się jest nie w gębie a w sercu…Nie najmądrzejsze rozprawy, a serce pokazuje, kim kto jest. My jesteśmy Słowakami !

Ze szkoły w Nowej Białej wiatr roznosi po dziedzinach dziecięcy śpiew: „Jeszcze Polska nie zginęła…” A zaraz potem: „Nad Tatrou sa blýska, hromy divo bijú, zastavme ich bratia ved’ sa oni stratia, Slovâci ožijú”. Dwa hymny, bo dwie ojczyzny mają polscy Słowacy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Gorące tematy

Zaakceptuj złe emocje dziecka – to klucz do zrozumienia jego uczuć

Krzyczą, hałasują, dokuczają innym i za wszelką cenę chcą zwrócić na siebie uwagę – taki obraz dzieci nierzadko kończy się upomnieniem ze strony rodziców:...

Unikaj tych sformułowań wobec dzieci, czyli czego nie mówić

Budowanie trwałej relacji z dziećmi opartej na zaufaniu i wzajemnym szacunku to proces niezwykle długi i żmudny. Łatwo na jego drodze o liczne potknięcia...

Jak odkryć swoje dziecko?

Nasze dzieci to kuźnie nieodkrytych talentów. W świecie, który zdominowany jest przez gry komputerowe i tanią rozrywkę dostępną na wyciągnięcie ręki, wiele ze zdolności...

Powiązane Artykuły

Zaakceptuj złe emocje dziecka – to klucz do zrozumienia jego uczuć

Krzyczą, hałasują, dokuczają innym i za wszelką cenę chcą zwrócić na siebie uwagę – taki obraz dzieci nierzadko kończy się upomnieniem ze strony rodziców:...

Unikaj tych sformułowań wobec dzieci, czyli czego nie mówić

Budowanie trwałej relacji z dziećmi opartej na zaufaniu i wzajemnym szacunku to proces niezwykle długi i żmudny. Łatwo na jego drodze o liczne potknięcia...

Jak odkryć swoje dziecko?

Nasze dzieci to kuźnie nieodkrytych talentów. W świecie, który zdominowany jest przez gry komputerowe i tanią rozrywkę dostępną na wyciągnięcie ręki, wiele ze zdolności...