Cegła, z której przed wiekami budowano domy i kościoły, ma dzisiaj odcień smoczej krwi, palonego brązu i karmazynu, a wszystko miejscami pokryte patyną spleśniałej ochry i cynobru. Granitowe kamienie, układane niegdyś na ulicach i placach, mają wgłębienia wytarte butami średniowiecznych i późniejszych kupców, marynarzy, żołnierzy i wędrowców Europy.

Miasto, o którym opowiadam, to Brugia, niegdyś jedno z największych miast Ligi Hanzeatyckiej. Tu zawsze mówiono różnymi językami, także po polsku. Dziś funkcjonują dwa nieodległe języki i nazwy w dwu językach. Brugia po niderlandzku, to Brugge, po francusku, to Bruges. Powierzchnia 138 km, ludność: 117 370.

Brugia leży w północno-zachodniej Belgii opodal Morza Północnego. Ta kraina zwie się Flandrią Zachodnią. Początki miasta sięgają czasów starożytnych, gdy w miejscu dzisiejszego miasta Cezar kazał zbudować obóz warowny. O przeszłości grodu świadczą liczne znaleziska archeologiczne, które możemy dziś oglądać w muzeach.

Po upadku Imperium Rzymskiego osada została podbita przez Franków. To był czwarty wiek. W dokumentach historycznych nazwa Brugia pojawiła się po raz pierwszy w dziewiątym wieku. Podobno pochodzi od starego nordyckiego słowa bryggja, co oznacza most. Prawa miejskie otrzymała w już w 1128 roku. Miała wówczas bezpośredni dostęp do morza, co decydowało o bogactwie miasta.

Brugia jest poprzecinana wąskimi kanałami. Główny kanał, Boudewijnkanaal, prowadzi z Brugii do Morza Północnego. Wiele tu mostów i mostków. Z tego powodu miasto zwane jest nieoficjalnie Wenecją Północy albo Wenecją Flandrii. Miasto posiada blisko stukilometrową sieć czynnych kanałów.

Chłodną wiosną wynająłem łódź i popłynąłem kanałami. Brugia widziana z poziomu łodzi na kanale rzeczywiście podobna jest do Wenecji. Ale po dwu godzinach pływania stwierdziłem, że kanały Brugii są piękniejsze, ciekawsze i bardziej zadbane niż kanały Wenecji. I najważniejsze: morze nie zalewa Brugii.

Miasto rozwinęło się właśnie dzięki kanałom, które dawały Brugii dostęp do morza. Dzisiaj kanały łącza Brugię z sąsiednimi miastami, z Ostendą, z Zeebrugge nad morzem i z Gandawą.

W trzynastym wieku Brugia stanowiła już na tyle ważny ośrodek handlu, że zostało członkiem Hanzy. Przez port, przystanie i nadbrzeża przechodziły towary z całej Europy i nie tylko z Europy. Interesy handlowców były chronione przez konsulów, a w mieście rozwijały się banki i ubezpieczalnie żeglugowe. Tutaj też powstał słynny kodeks morski, znany jako Roles de Damme.

Gdy w szesnastym wieku morski piasek zatkał kanał portowy Zwin, rozpoczęła się powolna stagnacja miasta. Brugia straciła znaczenie handlowe na rzecz Antwerpii. Ożywienie gospodarcze nastąpiło w dziewiętnastym wieku za sprawą turystyki. Dzisiaj miasto słynie ze swej starej architektury, z piwa, czekolady i frytek.

Na każdym kroku widać puby, w których można napić się gorącej czekolady, miejscowego piwa i koniecznie trzeba zjeść frytki belgijskie. Po godzinie dziewiątej zapełniają się ogródki kawowe, a na kanałach ruszają wycieczki na łodziach. Zaskoczeniem dla turystów może być przemysł Brugii: koksownia, stalownia, fabryka wagonów, zakłady maszyn rolniczych, fabryka dywanów, niewielkie zakłady odzieżowe i zakłady radiowo-telewizyjne.

W mieście jest kilkanaście muzeów i sal wystawowych malarstwa i rzeźbiarzy. Wszak tutaj tworzyli wybitni malarze: Jan van Eyck, Petrus Christus, Hugo van der Goes i Gerard David. Jest Groeninge Museum z kolekcją malarstwa flamandzkiego. Muzeum Hansa Memlinga, Muzeum Archeologii, Muzeum Diamentów, Muzeum Czekolady.

Przy placu Markt stoją kolorowe kamieniczki o charakterystycznym kształcie. Są wąskie i mają spadziste dachy. Na parterze mieszczą się sklepiki i liczne restauracje. Budynkiem, który zamyka Markt, jest średniowieczna dzwonnica (Beffroi). Na wysokości 83 m dzwonnicy zbudowano platformę widokową. Prowadzi na nią 366 krętych schodów. Trudno je pokonać.

Od głównego rynku Markt na wszystkie strony rozchodzą się malownicze brukowane uliczki, od południa zapchane tłumami turystów. Ulica Breidelstraet prowadzi do kultowego placu Burg. Stoi tu Heilig Bloed Basiliek (bazylika św. Krwi). Na lewo od bazyliki jest Ratusz z 1376 roku. Gdy jesteśmy na placu Burg, a mamy czas, wejdźmy do Ratusza oraz do znajdującego się nieopodal budynku sądu. Znajdziemy tu wiele prac Hansa Memlinga, a także Hieronima Boscha.

Warto również podejść do Beginażu, który również został w całości wpisany na listę dziedzictwa UNESCO. Beginaż zasiedlała wspólnota beginek, które miały domy, kościółek, szpital, browar, ogrody. Niegdyś, do roku 1799, przy placu Burg stała Katedra św. Donacjena, zburzona przez rewolucję francuską. Na środku placu stoi pomnik Jana Breydela i Pietera de Coninca, przywódców powstania przeciwko Francuzom w 1302 roku.

Historyczna część miasta została wpisana w 2000 roku na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Bez względu na sezon i miesiąc, w Brugii zawsze jest wielu turystów, a począwszy od wiosny, na starówce są wręcz tłumy. Żeby dostać się na łódź i popłynąć kanałami, trzeba wstać wcześnie, najlepiej o świcie. Zabytki, których jest wiele, najlepiej zwiedzać późnym popołudniem, kiedy jednodniowi turyści wyjeżdżają.

Wielu turystów przyjeżdża do Brugii na jeden dzień. Nie jest to dobry pomysł, bo kiedy nad wieczorem trzeba wyjeżdżać, miasto akurat się uspokaja, uliczki pustoszeją. Łatwo wówczas znaleźć wolne miejsce w piwiarniach, w kawiarniach i w restauracjach. Możemy też o tej porze wejść swobodnie do kościołów i muzeów.

Wieczorem, po 22.00, miasto zamiera i ulice są niemal puste, lekko tylko oświetlone przez lampy miejskie i nieliczne otwarte restauracje i puby. Spacer o tej porze jest bajeczny. Niesamowicie wyglądają ceglane kamieniczki, granatowe albo ciemnozielone wody kanałów.

W znajdującym się przy placu Burg punkcie informacji turystycznej można otrzymać bezpłatną mapkę i uzyskać wszystkie niezbędne wskazówki. Obok mieści się Historium – muzeum historii miasta.

Mało kto zdaje sobie sprawę, jak wiele zabytków znajduje się w Brugii. Warto zobaczyć Salę Gotycką w Ratuszu, atrakcją są działające browary w środku miasta. Między zabytkowymi obiektami jest katedra św. Salvatora, kościół Naszej Pani: Church of Our Lady z rzeźbą Michała Anioła, przywiezioną z Włoch jeszcze za życia artysty. Oczywiście zabytkiem, który można podziwiać przez wiele dni, jest cała średniowieczna Brugia.

Spacer ulicą Steenstraat ze sklepami prowadzi nas od Sint Salvatorskathedraal, zbudowanej w dwunastym wieku świątyni, która w osiemnastym wieku została katedrą. Obecnie wewnątrz znajdują się wspaniałe rzeźby i malarskie.

Dosłownie kilka kroków dalej mieści się Onze-Lieve – Vrouwekerk, wspaniały kościół pochodzi z trzynastego wieku. Jego wieża ma 122 m wysokości i stanowi najwyższy budynek w Brugii. Wewnątrz kościoła zobaczyć można m.in. rzeźbę Madonny z Dzieciątkiem dłuta Michała Anioła. Tutaj też znajdują się grobowce Karola, ostatniego księcia Burgundii, i jego córki. Na uwagę zasługują również wspaniałe freski.

Naprzeciwko kościoła jest Sint Janshospitaal, budynek dawnego szpitala, jeden z najstarszych tego typu w Europie. Obecnie znajduje się w nim Muzeum Memlinga z cenną kolekcją mebli, naczyń, obrazów i posągów.

Większość miast Belgii ma wieże miejskie tzw. Belfry (Beffroi). To budowle na tyle ważne i atrakcyjne, że zostały wpisane na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Wieża Beffroi w Brugii, zewsząd widoczna, nadawała i nadaje miastu charakter. Dzwony wieży informowały mieszkańców, kiedy otwierane są i zamykane bramy, kiedy rozpoczyna się handel na rynku. Dzwony zwoływały mieszkańców do gaszenia pożaru albo do obrony murów przed najeźdźcą.

Dzisiaj wieża w Brugii jest doskonałym punktem widokowym miasta. Na wieżę trzeba wchodzić schodami, co nie jest łatwe. Ale kiedy już wejdziemy, możemy zobaczyć niezwykłe miasto i tereny podmiejskie. Warto tam się udać, żeby po drodze podziwiać uliczki, podwórka, kanały, mosty i mostki, mniejsze i większe budowle.

Brugia średniowieczna była otoczona murami i wieżami. Wejście do miasta było możliwe tylko w ciągu dnia przez jedną bramę. Dzisiaj nie ma już murów miejskich, zostały rozebrane w dziewiętnastym wieku i później. Zachowały się tylko cztery bramy miejskie: największa Gentpoort, a także Kruispoort, Smedenpoort i Ezelpoort.

Charakterystycznym miejscem Brugii jest targ rybny, Vismarkt. Od środy do soboty rano zakupimy tu świeże ryby i owoce morza. Po południu i wieczorami wystawiają się tu z reguły miejscowi artyści, od których zakupimy piękne ręcznie malowane obrazy, przedstawiające miasto.

Obok targu znajduje się plac Huidenvettersplein, przy którym są otwarte restauracje i puby rybne. Do ryb podają piwo albo wino. Piwo produkuje browar Huisbrouwerij De Halve Maan, znajdujący się niemal w środku miasta, opodal placu Markt. Można go zwiedzać albo zajść do znajdującego się przy browarze pubu, w którym napijemy się piwa w wersji niepasteryzowanej.

Opodal placu znajduje się doskonały Delaney’s Irish Pub, a także The Olive Tree Brugge, restauracja z kuchnią grecką.

Drugim browarem w obrębie starego miasta jest Bourgogne des Flandres, produkujący piwo o tej samej nazwie. W przeciwieństwie do piw typowo belgijskich, Bourgogne des Flandres jest piwem słabszym i piwem z wyraźną nutą owocową. Jeśli chcemy wypróbować tego piwa, musimy podejść do pubu przy browarze.

Przy uliczkach, które odchodzą od placu Markt i od placu Burg, pełno pubów i frytkarni. Niektóre puby mieszczą się w piwnicach. We wszystkich można zjeść obiad w cenie znacznie niższej niż w restauracji. Do piwa podawana jest serowa przekąska. Ta niższa cena posiłku to mniej niż 20 euro.

Oprócz piwa i frytek, Brugia oferuje słodkości: wyroby czekoladowe, gofry ze śmietaną albo z polewą. Reklamy zachęcają do sklepów z czekoladą i pralinkami. Możemy spróbować słynnej belgijskiej czekolady. Pralinki sprzedawane są na wagę.

Chodząc po Brugii trudno sobie wyobrazić, że to miasto, niegdyś morskie, czołowe w Hanzie, żyjące przez wieki z handlu morskiego, dzisiaj leży w pewnym oddaleniu od morza. Nie jest już ważnym miastem portowym Europy. Jest port śródlądowy i kilkanaście przystani. Po morskich czasach zostały w Brugii tylko ślady.

Tam, gdzie niegdyś znajdował się port i gdzie ładowano i rozładowywano towary, także z Gdańska, dzisiaj jest Jan van Eyckplein, czyli plac Jana van Eycka. Wokół stoją piękne i bogate kamienice, a pośrodku zobaczymy pomnik van Eycka.

A jednak całe miasto wygląda jakby ktoś przeniósł je ze średniowiecza. Można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się tu kilka wieków temu. Gdyby jeszcze nie było samochodów na ulicach i placach. Gdyby jeszcze nie było reklamy piwa i czekolady. Mury, dachy, chodniki są oryginalne sprzed wieków.

Topografia miejsc w Brugii jest topografią zarówno przestrzeni, jak też zdarzeń, ducha i emocji. To mapa miejsc pamięci, złotych czasów, spokojnego handlu i czasów wojen, buntów, biedy i w końcu znakomitego rozwoju i dostatku ostatnich dziesięcioleci.

44 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here