Pod względem rachunkowym okazuje się, że odpady te posiadają dużo wyższą wartość aniżeli wydobywana przez ten koncern ruda miedzi. Jednak problem w odzyskiwaniu pozostałych metali szlachetnych jest w tym, że KGHM nie posiada odpowiednich technologii, do tego aby liczbowe i rachunkowe wartości zamienić na rzeczywisty produkt handlowy. Jest to podstawowa trudność, która w aktualnej sytuacji uniemożliwia praktyczne odzyskiwanie tych metali i uzyskiwanie z tego tytułu dochodów. Te zaś, co należy podkreślić – nadal są tylko rachunkowe. Dla nie znających realiów firmy, mogą one przyprawić o zawrót głowy. Aby jednak nie popadać z jednej strony w euforię z posiadanych zasobów, a z drugiej nie obwiniać demagogicznie firmy za zaniedbania w tej sprawie, trzeba zauważyć, że w KGHM prowadzone są stałe prace i programy nad odzyskiwaniem metali szlachetnych i innych cennych pierwiastków zawartych w rudach miedzi.

Rekordy srebra

Od 1994 roku srebro, złoto i inne metale szlachetne są odzyskiwane w Oddziale Metali szlachetnych Huty Głogów w Orsku (Huta Cedynia). W roku 2001 osiągnięto standartową produkcję srebra ze szlamów anodowych w ilości ok. 1200 ton rocznie. W kolejnych latach produkcja ta zapewniła KGHM zamiennie pierwsze lub drugie miejsce w produkcji tego metalu na świecie. Przy tej okazji odzyskiwano ok. 0,5 – 1,5 tony złota. Obecna produkcja złota i srebra jest jeszcze większa ze względu na dodatkowe ich odzyskiwanie z zagranicznych inwestycji. Do tego dochodzi jeszcze produkcja selenu, niklu i ołowiu oraz renu w ilości ok.. 1,5 tony rocznie, którego cena w przybliżeniu równa się jednej dziesiątej ceny złota. Cena renu ma tendencje wzrostowe w związku z jego wykorzystaniem w technice rakietowej oraz do produkcji turbin silników odrzutowych. KGHM zasłużenie szczyci się swoimi sukcesami.

Nowe wyzwania

Te nowe wyzwania pod względem dalszego postępu w odzyskiwaniu pierwiastków towarzyszących rudom miedzi nakreślił dr Jan Krasoń, który był prezesem amerykańskiej spółki poszukiwawczej Geoexplores International Inc. Był on zainteresowany pracami badawczymi dla KGHM Polska Miedź S.A., gdyż za pracę dotyczącą geologii lubińskiego złoża otrzymał doktorat na Uniwersytecie Wrocławskim. Polonijna gazeta „Nowy Dziennik” w 2015 r, w pośmiertnym wspomnieniu o nim napisała” „…zmarł w Denver dr Jan Krasoń, jeden z najwybitniejszych geologów świata, prezes i założyciel GeoExplorers International”. To on zainwestował swoje kapitały w badania zawartości metali w odpadach składowanych w stawach osadowych KGHM. Pobrane przez niego próby poddane były analizom w jednym z najbardziej wiarygodnych laboratoriów tego kraju: ASPEX Corporation, Delmont, Pensylwania. Wydaje się, że uzyskane wyniki nie mogą być kwestionowane. Wielokrotne jego monity w tej sprawie skierowane do prezesa KGHM pozostały bez odpowiedzi. Co najwyżej sugerowano mu, że jeżeli stawy osadowe są tak bogate w metale, dlaczego nie zainwestuje on w ich bezpośrednie odzyskiwanie?

Prezes Krasoń dobrze znał polskie realia i był ostrożny. Wiedział on, że polskie prawo dając mu koncesje na całościowe badania i inwestycje z tym związane, nie przesądza o udzieleniu mu koncesji na odzyskiwanie tych metali. Po prostu ma on do tego pierwszeństwo, lecz koncesje otrzymuje się na zasadzie przetargu, co jest wielce ryzykowne po wydaniu dziesiątków, a być może i setek milionów USD na ten cel. Toczone przez KGHM spory o koncesje z zagranicznymi firmami były wystarczającym ostrzeżeniem, aby nie zostać z niczym po wykonaniu tego zadania. Były to wystarczające ostrzeżenia do tego, aby czekać na wspólną inicjatywę z KGHM. Do chwili obecnej nie została ona podjęta.

Skarb w odpadach poflotacyjnych

Po śmierci dr. Jana Krasonia jego bliski współpracownik Ryszard Korol, rozpoczął publikację wyników jego pracy. Do zainteresowanych instytucji i osób przesyła on opracowane przez dr J. Krasonia tabele ilustrujące zawartości metali w odpadach poflotacyjnych KGHM. Ponieważ prawie wszystkie te dokumenty opatrzone są zastrzeżeniem: „Prywatne i Poufne. Ten dokument zawiera informacje zastrzeżone. Jakiekolwiek ujawnienie lub nieuprawnione wykorzystanie tego dokumentu lub informacji jest zabronione,” Nie będziemy ich komentować. Jednak podsumowująca badania tabela nie posiada tego zastrzeżenia, dlatego w całości może być analizowana.

Przedstawiony w tabeli wynik, choć rzeczywisty w laboratoryjnym wymiarze, po przeliczeniu na roczne ich składowanie w skali ok. 26 mln ton, teoretycznie daje w przybliżeniu wartość ok. 30 mld USD składowanych rocznie odpadów poflotacyjnych. Zbiornik „Żelazny Most” zawiera ok. 1 mld ton tych odpadów. Po przeliczeniu wychodzi na to, że wartość tych odpadów przekracza 1 bilion USD! Dr Jan Krasoń zdawał sobie sprawę z trudności w odzyskaniu choćby części, tej wartości, co zaznaczył w 2013 r. w wywiadzie dla portalu Forsal: „Odzyskanie cennych surowców jest skomplikowane, bo metale występują w odpadach w formie nanocząsteczek. Potrzebna jest odpowiednia technologia… Ale co innego potwierdzić obecność metali, a co innego dobrać się do nich. – Do odzyskania metali musi być zastosowana nowatorska metoda. Przed nami jeszcze wiele badań. Ale jeśli się uda, to projekt ponownego wykorzystania odpadów może być przełomowy – zapowiada Jan Krasoń.”

Strategia KGHM

To, że KGHM ignoruje tego rodzaju rewelacje na swój temat, jest w jakiejś mierze zrozumiałe. Jest zajęte ratowaniem swoich zagranicznych aktywów i nie ma głowy oraz pieniędzy do nowych inwestycji. Trzyma się opracowanej na ten temat strategii. Ta zaś ma swoje militarne pochodzenie. Dla zwycięzców nie zaleca ona na wojennym froncie ratowanie najsłabszych jego elementów.

Odwrotnie jej priorytetem jest wspieranie zwycięskich frontów na których toczy się bitwa. Te zaś w wypadku KGHM sytuują się w najtańszym i najbezpieczniejszym odzysku metali z jej odpadów. Być może, że firma coś czyni w tym kierunku, lecz jak na razie nic o tym nie słychać w wypowiedziach jej prominentnych prezesów i dyrektorów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here