Stały deficyt stosunkowo czystej energii z gazu ziemnego jest priorytetem dla chińskiej gospodarki. Za wszelką cenę pragnie ona wyzwolić się z energetyki węglowej, która nad największymi aglomeracjami tworzy zabójczy smog. Jak dotychczas dzięki porozumieniom z krajami Azji Środkowej i Południowej oraz z Rosją doprowadzono dotąd do Chin kilka rurociągów gazowych. Chiny aktualnie konsumują ok. 280 mld m3 gazu ziemnego. Ich zapotrzebowanie na gaz w 2030 r., ocenia się na ok. 580 mld m3 rocznie, czyli blisko dwa razy więcej niż obecnie.

Źródła chińskiego gazu ziemnego

Pierwsze i najważniejsze to zasoby i ich eksploatacja gazu ziemnego z własnych złóż znajdujących się na własnym terenie. Z tego źródła, Chiny w 2019 r. uzyskały 177,7 mld m3 gazu ziemnego. Jego konsumpcja w 2019 r. wyniosła 306 mld. Przeciętny roczny wzrost zapotrzebowana na gaz wynosi ok. 10 proc. Z bilansu za rok 2019 wynika, że dostawy rurociągami i LNG pokrywały ok. 130 mld m3 gazu ziemnego. Ok. 60 proc. dostaw pochodzi z importu w postaci ciekłego gazu ziemnego, który w znaczącej części przechodzi przez Cieśninę Malakka, kontrolowaną przez Stany Zjednoczone. Ta mało komfortowa sytuacja zmusza Chiny do szukania nowych korytarzy dostaw gazu ziemnego.

Korytarz energetyczny Rosja – Mongolia – Chiny

Narastający konflikt pomiędzy USA i Chinami powoduje, że te ostanie coraz bardziej zainteresowane są importem rosyjskiego gazu ziemnego. Chiny dotąd krytycznie oceniały rosyjski projekt drugiej trasy rurociągu „Ałtaj”, który miał doprowadzać gaz do wschodniej dzielnicy Xinjiang. Tu nie jest on konsumowany i wymaga dalszego transportu do centrum Chin. Tym bardziej, że do dzielnicy tej dochodzi cały system rurociągów gazowych z Azji Centralnej. Jeszcze jeden rurociąg nie jest tu potrzebny. Dlatego Rosjanie dokonali korekty jego przebiegu i zmiany dostaw z niezawodnych dotąd złóż z Jamału, czyli z rejonu Syberii Wschodniej. Pod koniec minionego roku agencja Sinhua podała (6.12.2019), że Mongolia i Rosja podpisały porozumienie o nowej trasie rurociągu gazowego do Chin przez terytorium Mongolii, co pozwoli utworzyć korytarz energetyczny Rosja – Mongolia – Chiny. Rosja zawarła odrębne w tej sprawie porozumienie z Mongolią, gdyż według nowych założeń ma on przebiegać w pobliżu stolicy Ułan Bator. Dostawa rosyjskiego gazu umożliwi wyeliminowanie węgla kamiennego i związanego z tym smogu w stolicy Mongolii. Chiny również są zainteresowane nową trasą tego rurociągu, gdyż po przejściu przez teren Mongolii, dostarczy on gaz do rejonu jego największego zużycia w pobliżu Pekinu. Rurociąg ten o nazwie „Siła Syberii – 2” ma mieć przepustowość ok. 50 mld m3 rocznie, czyli ok. 40 proc. większą, aniżeli czynny już rurociąg Siła Syberii – 1. Założenia przewidują, że jego budowa ma być zakończona do końca 2030 r. Japońskie media pilnie śledzące współpracę chińsko-rosyjską, zwracają uwagę na przyśpieszenie prac projektowych związanych z tym rurociągiem. Dzieje się to z powodu rozprzestrzeniania się koronawirusa i związanego z nim wzrostu napięcia pomiędzy Chinami i USA. Tempo prac nad realizacją tego projektu jest w interesie zarówno Chin, jak i Rosji. Ze strony Chin wynika to z koniecznej rezygnacji z uzgodnionego w ramach umowy handlowej importu skroplonego gazu (LNG) z USA za ok. 55 mld USD. Projekt rurociągu przez Mongolię będzie realizować rosyjski „Gazprom”. Jego zainteresowanie chińskim rynkiem wynika również z coraz mniejszych zamówień z Europy Zachodniej. Dochodzą do tego trudności związane z budową rurociągu Nord Stream-2, co coraz bardziej zniechęca Rosjan do tego projektu.

Wojna o gazociągi z Iranu

Pakistan, Indie i Chiny od wielu lat cierpią na niedostatek energii wystarczającej do rozwoju gospodarczego tych krajów. Najprostszym rozwiązaniem dla zaspokojenia ich popytu byłoby poprowadzenie gazociągów z pobliskiego Iranu do Pakistanu i dalej do Indii i Chin. Pozornie proste rozwiązanie okazuje się trudnym do realizacji przedsięwzięciem związanym z nałożonymi na Iran sankcjami gospodarczymi. Trzy kraje zainteresowane dostawami gazu z Iranu wolałyby uniknąć tych sankcji. Dla Iranu sprzedaż ropy naftowej i gazu ziemnego jest kluczowym elementem jego dochodów budżetowych. Wynika to z posiadanych zasobów ropy naftowej w ilości 157,2 miliarda baryłek, co stawia kraj ten na czwartym miejscu na świecie (9,3 proc. światowych rezerw). Pod względem zasobów gazu ziemnego Iran plasuje się na drugim miejscu na świecie 33,2 biliona metrów sześciennych, co stanowi 17,2 proc. jego zasobów na świecie. Trwają nadal ich badania i poszukiwania na terenie tego kraju, w wyniku czego ilość tych zasobów może się jeszcze tylko zwiększyć. Dla Iranu ich eksport jest ekonomicznym priorytetem. Dlatego taki kraj czyni wszystko, aby obejść amerykańskie sankcje. Istnieją na to szanse wobec dramatycznych braków energetycznych przede wszystkim w Pakistanie i w Indiach. Chiny natomiast w chwili obecnej mają wystarczające dostawy tych ropopochodnych nośników energii. Ich problem polega na tym, że główne dostawy ropy pochodzą z Bliskiego Wschodu i Afryki a docierają do Chin korytarzem morskim przez Cieśninę Malakka do Morza Południowochińskiego. Tylko 42,83 proc. importowanego gazu dostarczana jest rurociągami z Azji Środkowej, Myanmaru i Rosji do Chin, Pozostałe prawie 58 proc. gazu transportowana jest głównie drogą morską do Chin. Droga ta wiedzie przez wąską cieśninę Malakka, która może być łatwo zablokowana zarówno na skutek wypadku, jak i na skutek wojny. Chiny muszą uniezależnić się od tej drogi transportowej. Poszukiwanie przez nie nowych dróg dostaw gazu z Iranu staje się palącym zagadnieniem, gdy liczne i kosztowne rurociągi gazowe zarówno z Azji centralnej, jak i z Rosji nie dostarczają projektowanych ilości gazu.

Rurociąg IPI kontra TAPI

To skrót od trasy Iran – Pakistan – Indie (IPI). Te trzy kraje są zainteresowane jego budową. Iran, bo ma nadmiar tego gazu, Pakistan i Indie, bo cierpią na brak źródeł energii. Pozornie prosta sprawa okazała się niewykonalna. Przyczyną zerwania porozumienia Iran – Pakistan stały się amerykańskie sankcje, na które początkowo Pakistan nie zwracał uwagi. Jednak USA, które od początku były przeciwne temu projektowi, zaproponowały Pakistanowi budowę terminalu na gaz skroplony i zapewniały o jego dostawach na zasadach kredytowych. Pakistan w tej sytuacji zrezygnował z projektowanego rurociągu z Iranu. Dla Indii USA zaproponowały rurociąg TAPI – Turkmenistan – Afganistan – Pakistan – Indie. Ten projekt okazał się także niewykonalny, gdyż w Afganistanie trwa wojna, a antyamerykańskie stronnictwo Talibów kontroluje blisko połowę kraju. Uniemożliwia to bezpieczne wykonanie jakichkolwiek związanych z tym robót budowlanych i stanowi zagrożenie dla przyszłej bezpiecznej eksploatacji.

Chiny wchodzą do gry o rurociągi z Iranu

Gwadar – to pakistański port nad Oceanem Indyjskim tuż przy granicy z Iranem, który przy pomocy chińskich kapitałów został przystosowany do odbierania skroplonego gazu. Chiny, rozbudowując ten port, uzyskały kontrolę i zabezpieczenie swoich transportów ropy i gazu z Zatoki Perskiej. Kością niezgody stała się ich decyzja o przedłużeniu 70 km do portu Gwadar zbudowanego już w Iranie 900 km gazociągu do granicy z Pakistanem. Stąd Chiny miały zbudować dalsze 2 tys. km. rurociągu, aż do swojej granicy. To kluczowa chińska inicjatywa na ominięcie wspomnianej Cieśniny Malakka w dostawach gazu ziemnego z Iranu. Ten zamiar początkowo uniemożliwił protest USA w Pakistanie. Z tego powodu Pakistan wymówił Chinom dzierżawę portu w Gwadarze. Jak się później okazało, nie był to zbyt dobry pomysł, ponieważ ten port nie posiadał jeszcze infrastruktury łączącej go z resztą kraju i w ten sposób stał się całkowicie nieprzydatny dla Pakistanu. Dlatego wrócono do chińskich inwestorów, którzy mieli to wszystko wykonać w następnych latach. Od strony politycznej droga dla chińskiego rurociągu z Iranu do Chin stała otworem. Nie mniej Chiny w Pakistanie natrafiają na te same przeszkody, co Amerykanie ze swoim pomysłem TAPI.

Najkrótsza droga z Gwadar do Chin biegnie przez Kaszmir, gdzie trwa zbrojny spór Indii z Pakistanem o to terytorium. Chiny są jednak dobrej myśli i usilnie zabiegają o wygaszenie wszelkich konfliktów na tym terenie. Nie bardzo im się to udaje, bo zaostrzający się chińsko-indyjski konflikt w Himalajach przeniesie się zapewne do Kaszmiru, który w znacznej części jest kontrolowany przez Indie.

162 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here