Musimy pamiętać, że sięgając po towar, sprawdzamy czy kod kreskowy ma cyfry 590 oznaczające produkt polski. Warto też przeczytać na opakowaniu informację o firmie produkującej towar.

Wrzucając opakowania do koszyka, popatrzmy, co reprezentują firmy, które będziemy wspierać, płacąc za ich produkt przy kasie. Przyjrzyjmy się kilku producentom podstawowych produktów żywnościowych. Niektóre z nich mają nie tylko świetne produkty, ale również ciekawą historię.

Firma Piątnica, w województwie podlaskim, jest producentem wyrobów mlecznych – jogurtów, serków, śmietany i twarogu. Historia tej mleczarni sięga czasów międzywojnia, kiedy do wsi Drozdowo nad Narwią, do majątku Franciszka Dionizego Lutosławskiego sprowadzono specjalne bydło mleczne i rozwinięto w przydomowej mleczarni produkcję wyrobów mlecznych, sprzedawanych póżniej w Łomży. Syn Franciszka, Stanisław Lutosławski, kontynuował działalność aż do zakończenia II wojny światowej. Dionizy i Stanisław byli przodkami słynnego kompozytora Witolda Lutosławskiego. Po wojnie w 1947 roku przeniesiono produkcję do Łomży, gdzie po upaństwowieniu kontynuowano wyrabianie serów i masła w ilości 180 ton masła i 30 ton sera rocznie. Jak na tamte czasy, to dużo.

W 1957 roku zakład został przekształcony na Okręgową Spółdzielnię Mleczarską i przeniesiony do nowych hal produkcyjnych w Piątnicy. W latach 60. przetwarza 14 milionów litrów mleka rocznie. W latach 90. wprowadzono na rynek polski serek „cottage cheese”, co stało się przełomem w rozwoju tej firmy. W 2011 roku OSM Piątnica połączyła się ze spółdzielnia Mleczarską Ostrołęka, co dało podstawy do szybkiego rozwoju i wprowadzania na rynek standaryzacji oznakowań i opakowań. W roku 2014 zainwestowano ponad 55 mln zł, budując między innymi halę nowoczesnego składowania mogącą pomieść 5 tysięcy palet. Oferta Piątnicy dla polskiego rynku jest bardzo bogata.

Innym produktem, który można kupić we wszystkich sklepach przy kasie, jest nasz stary znany wedlowski wafelek prince polo, o bardzo starej historii. Niestety jest to smutna historia, obrazująca kompletny brak wyobraźni decydentów postkomuny z lat 90. Polski stary Wedel został w 1991 roku sprzedany przez PepsiCo., która przekształciła produkcje na słone przekąski – chipsy i inne wyroby przegryzane przy butelce piwa i oglądaniu telewizji. Firma wprowadziła akcje Wedla na warszawska Giełdę Papierów Wartościowych, ale po paru latach zaczęły się zmiany właścicieli. Produkcja jaki i prawa do własności znaku towarowego stały się przedmiotem handlu wielkich międzynarodowych spółek. Ostatnim koncernem zabiegającym o tę markę był Kraft Foods, któremu Unia Europejska nakazała sprzedaż logo Wedla, nie chcąc dopuścić do zmonopolizowania rynku europejskiego przez tego międzynarodowego giganta. Obecnie prince polo jest w rękach Lotte Group, który nasze prince polo i inne wyroby Wedla produkuje na wrocławskich Bielanach. Warto dodać, że spadkobiercy Wedla starali się o odzyskanie praw, ale niestety międzynarodowe prawne rozgrywki uniemożliwiły repolonizację tej starej firmy.

Wrócimy do produktów mleczarskich, które są obecne na polskim rynku. Któż z nas nie pamięta lodów bambino? Mleczarnia, która je wytwarzała i nadal to robi to firma JOGO, mająca swoje zakłady w Łodzi. Jej historia jest również ciekawa. Powstała 13 lipca 1934 roku. Sprzedaż mleka, masła twarogów i innych wyrobów zaczęła się 16 stycznia 1936 roku przy ulicy Gdańskiej 126 w Łodzi. W czasie wojny okupanci zawładnęli firmą, ale już w 1945 roku polscy robotnicy przejęli produkcję prywatną, bo upaństwowienie nastąpiło dopiero w 1950 roku. Transformacja lat 90.-tych doprowadziła do przejęcia zakładów przez Łódzką Spółdzielnię Mleczarską, co pozwoliło na szybki rozwój firmy i wejście na rynek unijny. W 2005 roku zmieniono nazwę na JOGO Łódzka Spółdzielnia Mleczarska i od tej pory rozwija się w dużym tempie, oferując wiele produktów mlecznych oraz napojów. Jest to następny przykład firmy mleczarskiej z bogatą tradycją, która nie tylko utrzymała się na rynku, ale rozwinęła się bez inwestorów zagranicznych.

Produkty mleczarskie to wspaniała tradycja oraz – co warto podkreślić – efekt współpraca POLSKIEGO ROLNICTWA Z POLSKIMI SPÓŁDZIELNIAMI, które nie tylko przetrwały PRL, ale przemiany lat 90. i rozwinęły się własnym nakładem. Obecnie są dużymi przedsiębiorstwami, zatrudniającymi setki pracowników i wchodzącymi z naszymi polskimi produktami na rynki zagraniczne.

Warto o tym pamiętać, kupując w upalne dni lata lody.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here