Juan Carlos – bohater narodowy Hiszpanii, który nie tylko uratował swój kraj przed chaosem i wojną domową, ale zapewnił długie dziesięciolecia dynamicznego rozwoju i dobrobytu, został wygnany z własnego królestwa. On nie uciekł jak chce jedna z gazet: „Skandal! KRÓL UCIEKA z kraju. …”. Po prostu zlekceważył hołotę i wyjechał. Takich, co będą się czuli zaszczyceni podejmowaniem go u siebie jest sporo, nawet zdając sobie sprawę z tego, że komunistyczna prasa, czyli tzw. światowe media okrzykną ich natychmiast aferzystami, hochsztaplerami i przestępcami.

Lista zarzutów, a używając aktualnej nowomowy – fake news’ów pod adresem króla jest długa. Ten podstawowy to: skandalista. Niby kto? Monarcha o niezliczonej i niewyobrażalnej ilości kochanek. Symbolem tej nieosiągalnej granicy limes jest liczba 1500. Ciekawe kto stał z boku i liczył? Przy tej nieskończonej ilości nikt nie podał ani jednego konkretnego przykładu. Słownie: ani jednego. Wszystkie enuncjacje są opatrzone zastrzeżeniem: domniemana, hipotetyczna itp. Nawet na tej liście znalazła się księżna Diana, a to dlatego, że w prasie ukazało się zdjęcie pary królewskiej Hiszpanii z księciem Karolem i jego rodziną.

Każde zdjęcie Juana Carlosa, gdzie chociażby w tle obiektyw uchwycił kobietę, było już przyłapaniem go na gorącym uczynku. Absurd z wykładnią obłędu, ale komu to przeszkadza? Tępy człowiek postępu, czytelnik przeciętnego brukowca, czy to w Polsce, czy w Hiszpanii i w każdym innym miejscu na świecie „kupi to” jak świętą prawdę.

A kogo to obchodzi, jak ktoś sobie układa życie prywatne? Najbardziej są tym zafascynowane środowiska ludzi niepruderyjnych, wyzwolonych i liberalnych. Te czasopisma, które na co dzień atakują Kościół, prawicę i wszelką tradycję rozkoszują się nurzaniem w pomyjach, sięgając, z istoty swej natury, dna szamba.

„Skandale korupcyjne, w których w grę wchodziło sto milionów dolarów, niezliczone romanse… Juan Carlos (82 l.) to jeden z największych skandalistów europejskich monarchii.” – to cytat z jednego z brukowców. Na tym fakty się kończą.

Drugi flagowy zarzut to korupcja. Rzucając oskarżenie, dobrze byłoby „rzucić” jakimiś faktami. Najczęściej wspomina się o roli króla jako lobbysty na rzecz hiszpańskich firm. Od kiedy lobbing jest korupcją? Zatem z czego żyją lobbyści? W samej Brukseli, przy instytucjach europejskich są ich tysiące i każdy zarabia na dostatnie życie.

Co powiemy o polskich politykach, którzy wysprzedawali majątek narodowy, na którym obce firmy zarobiły więcej niż skarb państwa? Z tego wynika, iż było to działanie właściwe, skoro królowi Hiszpanii zarzuca się czerpanie korzyści z promowania hiszpańskich firm. Jeden z dziennikarzy madryckiej prasy skomentował to w następujący sposób. Gdyby Juan Carlos brał prowizję od załatwionych kontraktów dla swojego kraju, to musiałby mieć więcej pieniędzy, niż ma w swoich sejfach Bank Hiszpanii. Czy nie to przypadkiem jest głównym problemem króla Hiszpanii? – że zrobił tak wiele dla swojego kraju?

Żałosna jest postawa wielu Hiszpanów, którzy bezczeszczą największy skarb jaki mają – monarchię. Już raz ją utracili, spychając kraj w otchłań wojny domowej. A komuniści teraz tego dopilnują i sprawią, aby w hiszpańskiej polityce nie pojawiła się taka postać jak Francisco Franco. Nie będzie już komu monarchii przywrócić.

22 KOMENTARZE

  1. 127605 703318Watch the strategies presented continue reading to discover and just listen how to carry out this wonderful like you organize your company at the moment. educational 721789

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here