Znana autorka przepisów kulinarnych, Lucyna Ćwierczakiewiczowa, której porady stanowią już klasykę przepisów, zalecała, by robić powidła śliwkowe z węgierek „zupełnie przestałych, wtedy bowiem mają już bardzo wiele słodyczy, która zastępuje zupełnie potrzebę dodania cukru.” Pamiętam, gdy w latach kryzysu lat 80. gdy cukier był na kartki i nie zawsze można było zdobyć wystarczającą ilość na domowe przetwory, gospodynie domowe robiły takie bezcukrowe powidła śliwkowe. Także dietetycy żywieniowi zalecają spożywanie takich produktów: „Powidła bez cukru są dobrą propozycją dla osób unikających cukru. W składzie są same owoce, a cukier w tych powidłach jest już w owocach.Powidła są bogate w błonnik i pektyny – związki oczyszczające układ trawienny. Warto więc wybrać z wielu produktów owocowych na rynku właśnie te” – zaleca dietetyk, Joanna Bielewska.

Mogłoby się wydawać, że skoro wszyscy zalecają takie zdrowe, naturalne produkty, nic nie stoi na przeszkodzie, by były one dostępne. Niestety nie. A to za sprawą wytycznych Parlamentu Europejskiego, wedle którego powidła bez cukru nie są powidłami. Przekonali się o tym producenci z Wierzchowic koło Milicza, państwo Łaniakowie, którzy są sadownikami i od 2007 roku produkują przetwory owocowe według starych przepisów. Rodzinna firma wytwarza ok, stu różnych produktów: syropy, napoje, sorbety, sosy, dżemy itp. Wyroby bez chemii i sztucznych polepszaczy produkowane są w tradycyjnych emaliowanych garnkach. Niestety, miesiąc temu część etykiet na produktach firmy została zakwestionowana przez kontrolerów z Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Czego dotyczą zarzuty?

Zdaniem kontrolerów, na etykietach brakuje wyraźnego napisu, że jest to produkt pasteryzowany. Albo zamiast napisu: „objętość netto”, jest skrót „obj. netto”. Najwięcej zarzutów dotyczy braku w powidłach cukru, gdyż zgodnie w przepisami unijnymi powidła bez cukru nie są powidłami. Ale czym są, tego przepisy unijne już nie precyzują. I teraz rodzinna firma Łaniaków z Wierzchowic ma problemy. Nie może zarabiać na produktach zdrowych, naturalnych i dobrze się sprzedających. Zakwestionowane produkty zostały zabezpieczone i wycofane ze sprzedaży, co naraziło firmę na straty. Na firmę nałożono także karę finansową. Rodzina Łaniaków odwołała się od decyzji Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, ale decyzja do tej pory nie zapadła. Można jedynie mieć nadzieję, że urzędnicy z Warszawy staną po stronie polskiego producenta i będą bronić interesów producentów obcych, których produkty, nie zawsze zdrowe i ekologiczne, zawierające chemiczne dodatki, zalewają polski rynek.

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy przepisy unijne są co najmniej dziwne, ale czy są potrzebne? Tak było z „krzywiznami” bananów, zakwalifikowaniem ślimaków do ryb (na wniosek Francji), a marchewkę do owoców (to z kolei na wniosek Portugalii). Ostatnio zaś doszły informacje o wycofaniu z Europy niektórych produktów japońskich firm samochodowych – Suzuki i Mitsubishi. Wcześniej na ten krok zdecydowała się firma Infiniti, należąca do Nissana.

Jako powód podaje się wprowadzane przez Unię Europejską przepisy dotyczące emisji spalin w samochodach. Ich wyśrubowane normy powodują, że japońskie firmy, stawiające na jakość i wytrzymałość produktów przez klienta, oferujące małe samochody, stanowią zagrożenie dla europejskich potentatów motoryzacji zdominowane przez firmy niemieckie.

114 KOMENTARZE

  1. 509074 499077Does your site have a contact page? Im having trouble locating it but, Id like to send you an e-mail. Ive got some suggestions for your weblog you may be interested in hearing. Either way, great blog and I appear forward to seeing it develop more than time. 555919

  2. Hi there, just became alert to your blog through Google, and found that it’s really informative. I’m gonna watch out for brussels. I’ll be grateful if you continue this in future. A lot of people will be benefited from your writing. Cheers!|

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here