Koronawirus na Świecie

All countries
623,608,712
Zakażeni
Updated on 3 October 2022 23:08
All countries
602,206,955
Ozdrowieńcy
Updated on 3 October 2022 23:08
All countries
6,551,203
Zgony
Updated on 3 October 2022 23:08

Koronawirus na Świecie

All countries
623,608,712
Potwierdzone
Updated on 3 October 2022 23:08
All countries
602,206,955
Wyzdrowiało
Updated on 3 October 2022 23:08
All countries
6,551,203
Zgony
Updated on 3 October 2022 23:08
spot_img

Spór o aborcję, czyli jak rywalizacją frakcyjna doprowadziła do wojny kulturowej – Krzysztof Brzechczyn

Od ponad tygodnia przez Polskę z hasłem „To jest wojna” popieranym między innymi przez … wiceprzewodniczącą niemieckiego Bundestagu Claudię Roth, przetacza się fala protestów przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. W stylu amerykańskiego Black Lives Matters, dewastowane są pomniki i budynki kościelne. Przypadki publicznego bicia, upokarzania i wygrażania duchownym przez grupki młodocianych hunwejbinów przypominają podobne praktyki stosowane podczas rewolucji kulturalnej w Chinach w okresie panowania Mao. Akty wrogości kierują się nawet przeciwko osobom niepełnosprawnym, a zakłócanie mszy w kościołach katolickich zostało poparte przez Światowy Zakon Szatana. Zapytać należy jak do tego doszło i czy można było kulturowej konfrontacji w naszym kraju uniknąć?

Cztery nogi Trzeciej Rzeczypospolitej

Można zaryzykować tezę ustrój polityczny III RP opiera się na czterech kompromisach politycznych zawartych ponad politycznymi i światopoglądowymi podziałami. Są to w kolejności ich zawierania:

  • ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży uchwalona przez Sejm RP z 7 stycznia 1993 r. popularnie zwana „kompromisem aborcyjnym”,
  • konstytucja RP. uchwalona 2 kwietnia 1997 roku,
  • wejście Polski do NATO (12 marca 1999),
  • wejście Polski Unii Europejskiej (1 maja 2004).

Dwa ze wspomnianych kompromisów potwierdzone były przez ogólnokrajowe referenda. W pierwszym, które odbyło 23 maja 1997 r. wzięło udział około 12 mln osób, co stanowiło frekwencję w wysokości 43%. Ponad 6 mln osób, czyli53% głosujących opowiedziało się wtedy za przyjęciem konstytucji. W drugim referendum, zorganizowanym w dniach7-8 czerwca 2003 r., brało udział 17,5 mln osób (blisko 59% uprawnionych do głosowania). Spośród głosujących 13,5 mln osób, czyli 77,45% biorących udział, opowiedziało się za wejściem Polski do struktur UE, zaś prawie 4 mln osób było przeciw.

Z kolei była ustawa z 1993 r., poprzedzona była długotrwałą dyskusją, w której brali udział etycy, filozofowie, teolodzy, medycy i politycy. Ustawa dopuszczała przerywanie ciąży w trzech przypadkach: zagrożenia zdrowia lub życiu kobiety, powstania jej w wyniku czynu przestępczego (gwałtu lub kazirodztwa) oraz gdy przesłanki medyczne wskazują na ciężkie i nieodwracalne upośledzenia płodu lub istnienie nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Kompromis jak każdy kompromis nie zadowalał w pełni żadnej ze stron konfliktu: ani katolicko-prawicowej, ani lewicowo-liberalnej, lecz trwał dwadzieścia siedem lat.

Między etyką zasad a etyką odpowiedzialności

Działalność polityczna rozgrywa się, jak powiadał Max Weber między etyką przekonań a etyką odpowiedzialności. Etyka przekonań wymaga respektowania uniwersalnych norm etycznych typu: „nadstaw drugi policzek” w każdych warunkach, niezależnie od okoliczności i społecznych następstw takiego postępowania. Klasycznym przykładem takiej postawy etycznej jest odpowiedź Lutra, który gdy żądano od niego odwołania głoszonych przez niego poglądów, miał odpowiedzieć: „Przy tym stoję i inaczej nie mogę”. Tymczasem w polityce, zdaniem Webera, obowiązywać ma zasada wręcz przeciwna: „powinieneś przeciwstawić się złu przy użyciu siły, inaczej – będziesz odpowiedzialny za sytuację, w której zło weźmie górę”. Najważniejszym dylematem etyki odpowiedzialności, powiada Weber, jest zatem problem uświęcania środków przez cel, który chcemy osiągnąć.

Rocznie w Polsce na około 350 tys. narodzin dokonuje się około 1 tys. aborcji z tzw. przyczyn eugenicznych: są to stwierdzone w badaniach prenatalnych wady letalne płodu oraz trisomia 21 zwane popularnie zespołem Downa. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczy zatem 0,3% przypadków wszystkich ciąż. Ponadto trzeba zdawać sobie sprawę, że prawny zakaz podejmowania jakiegoś typu działań nie prowadzi automatycznie do eliminacji z przestrzeni społecznej niepożądanych działań. Przykładowo kradzież jest zabroniona w kodeksie karnym, lecz pomimo to przypadki kradzieży się zdarzają.

Pytanie jakie należy postawić w tym kontekście, to, czy w ramach istniejącego ustawodawstwa uczyniono wszystko by otoczyć odpowiednią opieką rodziców decydujących się mieć wychowywać dzieci z zespołem Downa? Czy stworzono specjalną i wydolną ścieżkę opieki zdrowotnej oraz odpowiedniej wysokości system zasiłków i wsparcia dla opiekujących się rodziców? Czy osoby z zespołem Downa mają zapewnioną opiekę po śmierci ich naturalnych opiekunów jakimi są rodzice. Czy oswojono wreszcie społeczeństwo z obecnością osób chorych na trisomię 21 w przestrzeni publicznej poprzez prezentacje udział osób niepełnosprawnych umysłowo i fizycznie w mediach, telenowelach, programach edukacyjnych i rozrywkowych.

Wydaje się, że te przykładowe działania instytucji państwa w połączeniu z mądrą i odpowiedzialną kampanią na rzecz życia prowadzoną przez organizacje proliferskie, perswazją duszpasterską kościoła katolickiego i innych związków wyznaniowych przyniosłyby więcej efektów w ochronie życia niż wydawanie przez Trybunał Konstytucyjny orzeczeń, które łatwo obejść, choćby przez wykonanie zabiegu aborcji zagranicą.

Wady letalne a wady w postępowaniu Trybunału

Informacje o wadach letalnych płodu można łatwo znaleźć w internecie (np. portal medonet). Najcięższą nich jest bezmózgowie (inaczej anencefalia) występujące w jednym przypadku na 5 tysięcy urodzonych dzieci. Jest ono nieuleczalne. W przypadku bezmózgowia całkowitego, dzieci – jeżeli wcześniej nie dojdzie do naturalnego poronienia – zazwyczaj rodzą się martwe. W przypadku bezmózgowia częściowego, dziecko umiera zwykle po kilku godzinach lub po kilku dniach od przyjścia na świat.

Wady letalne dziecka są traumatycznym doświadczeniem, z którym muszą się zmierzyć przede wszystkim jego rodzice niezależnie od wyznawanego przez nich światopoglądu: naturalistycznego czy teistycznego. Jak dotąd bowiem ani nauka, ani teologia nie potrafi satysfakcjonująco wyjaśnić przyczyn ani określić sensu bezmózgowia (i innych wad) wśród dzieci. W dyskursie naukowym można wskazać jedynie na czynniki sprzyjające powstawaniu określonych typów wad rozwojowych. Pozostając na gruncie dyskursu teologicznego jeszcze trudniej zrozumieć dlaczego Bóg, który jest wszechmogący i dobry dopuszcza do poczęcia dzieci, które – przed swoim urodzeniem lub wkrótce po nim – umrą.

Ta okoliczność wymagałaby pokory zarówno od sędziów Trybunału Konstytucyjnego, jak i polityków w regulowaniu spraw, których natura pozostaje poza sferą zarówno ich wiedzy, władzy, jak i osobistego doświadczenia. Optymalnym rozwiązaniem byłoby – w istniejących warunkach polityczno-kulturowych – pozostawienie decyzji w sprawie kontynuacji ciąży dziecka z wadami letalnymi w gestii jego rodziców, a instytucje opieki zdrowotnej, decyzje te winny wspierać i respektować.

Takiego zdania był na przykład marszałek-senior Kornel Morawiecki, który 2018 r. zauważył, że „najlepiej pozostawić obowiązujący od wielu lat kompromis w sprawie aborcji i obecnie nie ruszać tego tematu. Praca nad ewentualnymi zmianami w ustawie wymagałaby debaty publicznej, wypowiedzi zwykłych ludzi i opinii ekspertów np. etyków, filozofów”. W innej swojej wypowiedzi dodawał, że obecnie w Polsce nie ma atmosfery do dyskutowania i rozwiązywania problemów i porozumień ponad politycznymi podziałami.

Trybunał Konstytucyjny posłuchał rady Kornela Morawieckiego podczas poprzedniej kadencji Sejmu. Wtedy również grupa posłów wniosła zapytanie o zgodność aborcji eugenicznej z konstytucją. Wniosek przeleżał nierozpoznany do końca VIII kadencji Sejmu. W listopadzie 2019 r. wniosek podpisany przez niektórych posłów PiS i Konfederacji został złożony na nowo.

Jednakże w 2020 r. atmosfera sporu politycznego jeszcze bardziej się pogorszyła, a społeczną frustrację napędza druga fala pandemii. Pomimo, że warunki na rozwiązywanie tak złożonych i delikatnych kwestii pogorszyły się, to Trybunał Konstytucyjny wybrał najgorsze rozwiązanie z możliwych. Wątpliwości budzi już sam wybór momentu posiedzenia – 22 X 2020 – w momencie rozpędzającej się pandemii. Rodzić to mogło wśród elektoratu anty-PiS-u uzasadnione podejrzenie, że pandemia ma jedynie odwrócić uwagę opinii publicznej od treści orzeczenia Trybunału. Podziałało to mobilizująco na zwolenników całkowitej aborcji. Ponadto Trybunał orzekając niezgodność z konstytucją aborcji eugenicznej mógł wyznaczyć termin – obejmujący zwykle osiemnaście miesięcy – dostosowania obowiązującego ustawodawstwa do nowej interpretacji normy konstytucyjnej. Tego nie zrobiono i orzeczenie ma wejść z dniem jego wydrukowania, co do dzisiaj nie nastąpiło. Był to dodatkowy czynnik motywujący do demonstracji. Wreszcie, Trybunał w swoim orzeczeniu mógł – zasięgnąwszy opinii ekspertów – odróżnić wady letalne od wad wrodzonych, typu zespół Downa. Tego Trybunał też nie zrobił, a pod wpływem krytyki wydanego orzeczenia, prawie nazajutrz od jego ogłoszenia, zaczęli się od niej dystansować nawet ci, którzy podpisywali poselski wniosek. Poseł Artur Dziambor na swoim profilu facebookowym stwierdził: „Całkowity zakaz aborcji i zmuszanie kobiet do rodzenia np. dzieci bez mózgu nie może mieć miejsca w cywilizowanym kraju. Takie sytuacje postrzegam jako nieludzkie”. Wiceszef komisji zdrowia Bolesław Piecha zadeklarował potrzebę wyjścia z impasu i poszukiwanie kompromisu w postaci zdefiniowania wady letalnej. W podobnym duchu wypowiadał się w imieniu swojego Porozumienia Jarosław Gowin, a prezydent Andrzej Duda zapowiedział wystąpienie z inicjatywą ustawodawczą.

Jak rywalizacja frakcyjna napędza wojnę kulturową?

W efekcie demonstracje pod hasłem całkowitego zniesienia zakazu aborcji rozlały się na cały kraj. Szybko pojawiły się hasła dymisji rządu i rozwiązania sejmu (tak chyba należy rozumieć hasło „wy… ć” i „je…ć: PiS”). Organizowane są w małych miejscowościach i regionach, które dotąd są (były) tradycyjnym matecznikiem Prawa i Sprawiedliwości. W sondażach nastąpiło tąpniecie notowań PiS o 6-7%. O ile wcześniej, główne partie opozycyjne: Platforma Obywatelska, byłe SLD i PSL były zwolennikami kompromisu aborcyjnego i raczej skutecznie pacyfikowały w swoich szeregach zwolenników aborcji na życzenie, to obecnie żadne z tych ugrupowań w obronie kompromisu aborcyjnego już nie występuje. Można domniemywać, że gdy PiS straci władzę w wyborach parlamentarnych, to utrzymanie kompromisu aborcyjnego będzie już niemożliwe. Nikt zatem nie przyczynił się bardziej do popularyzacji aborcji na życzenie w przestrzeni publicznej jak działania posła Bartłomieja Wróblewskiego.

Wydaje się, że wszczynanie zewnętrznego (kulturowego) konfliktu nie było machiawelicznym zagraniem Kaczyńskiego, lecz niezamierzonym rezultatem wewnętrznej rywalizacji frakcji w obozie Zjednoczonej Prawicy. Rysy w obozie Zjednoczonej Prawicy pojawiły się podczas próby zorganizowania w maju wyborów prezydenckich. Elementem dyscyplinowania Porozumienia i Solidarnej Piątki była zaproponowana „piątka dla zwierząt” i kolejna rekonstrukcja rządu. Zapowiedź ustawy „pro-zwierzęcej” wywołała jednak zrozumiałe protesty zarówno wśród posłów PiS, jak i niezrozumienie elektoratu Zjednoczonej Prawicy. Trudno było bowiem wytłumaczyć prawicowemu wyborcy to nagłe przechylenie na lewo: „Jak to, Jarosław Kaczyński troszczy się o los zwierząt, a obojętny jest mu los nienarodzonych dzieci”?

O włączeniu do umowy koalicyjnej (formalnie bądź nie) werdyktu Trybunału Konstytucyjnego zadecydował wpływ lobbystycznych organizacji typu Ordo Iuris czy Fundacji Życie i Rodzina  dążących do całkowitego zakazu aborcji niezależnie od skutków politycznych takich decyzji: spadku poparcia społecznego i w konsekwencji utraty władzy w kolejnych wyborach parlamentarnych. Można zaryzykować tezę, że specyfiką działania wszelkich organizacji lobbystycznych, niezależnie od tego czy są one lewicowe, czy prawicowe jest tzw. myślenie, a właściwe działanie tunelowe. Efekt tunelowy w rywalizacji wewnątrzfrakcyjnej polega na realizacji za wszelką cenę zakładanego celu. Za wszelką cenę, czyli bez należytego zbadania jego długodystansowych następstw i reakcji szerszego (nie tylko członków własnego klubu poselskiego) otoczenia społecznego oraz rezygnacji z rozpatrzenia alternatywnych metod i środków prowadzących do realizacji zakładanego celu w dłuższej perspektywie czasowej.

Myślenie tunelowe i oparte na nim działanie pozbawione jest zatem szerszej wyobraźni społecznej, gdyż głównego przeciwnika upatruje się nie w konkurencyjnej partii, lecz we konkurencyjnej frakcji własnej partii, którą za wszelką cenę chce się ograć. Efekt tunelowy wzmacniany jest w przypadku organizacji lobbystycznych finansowanych z zewnątrz. Lobbysta bowiem w przeciwieństwie do posła – z efektów swoich działań – nie jest rozliczany przez wyborcę, lecz przez sponsora z zewnątrz, któremu zależy na widocznych z zewnątrz, efektach własnej działalności.

Wyżej wymienione zjawiska na tyle osłabiły sterowność przywództwa Zjednoczonej Prawicy, że przestano zdawać sobie sprawę, że orzeczenie Trybunału rozmija się z zarówno poglądami szeregowych (i nie tylko) posłów, jak i elektoratu zjednoczonej prawicy oraz wywoła tak radykalne i szeroko zakrojone protesty społeczne. Zrobiono dwa kroki wprzód aby teraz zastanawiać się, jak zrobić krok w tył.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

spot_imgspot_img

Gorące tematy

Powiązane Artykuły