Koronawirus na Świecie

All countries
233,478,260
Zakażeni
Updated on 29 September 2021 00:52
All countries
208,519,032
Ozdrowieńcy
Updated on 29 September 2021 00:52
All countries
4,777,081
Zgony
Updated on 29 September 2021 00:52

Koronawirus na Świecie

All countries
233,478,260
Potwierdzone
Updated on 29 September 2021 00:52
All countries
208,519,032
Wyzdrowiało
Updated on 29 September 2021 00:52
All countries
4,777,081
Zgony
Updated on 29 September 2021 00:52

Umarł Antoni Wójtowicz – Artur Adamski

16 listopada umarł Antoni Wójtowicz – człowiek nadzwyczaj przyjazny i sympatyczny, a zarazem ogromnie zasłużony w walce o wolność słowa i upowszechnianie prawdy o polskiej historii.

Urodził się w 1954 roku w Namysłowie. Po maturze studiował historię na Uniwersytecie Wrocławskim. Od 1977 współpracował ze Studenckim Komitetem Solidarności, którego gazetki najpierw kolportował, a potem również drukował. Po ukończeniu studiów historycznych rozpoczął studia w Instytucie Nauk Politycznych. Kierunek ten nie cieszył się wówczas najlepszą opinią wśród opozycyjnie nastawionych studentów. Politologia bywała wówczas postrzegana jako kuźnia kadr dla aparatu partii. Antek położył kres takim wyobrażeniom – zaraz po sierpniu 1980 włączył się w tworzenie na Uniwersytecie Wrocławskim Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Instytut politologii był niewielki, dysponował zaledwie dwoma małymi salkami, lecz za to znajdował się w miejscu, obok którego studenci wielu wydziałów przemieszczali się wyjątkowo licznie. A za sprawą Antka szybko zyskało ono renomę kolportażowego centrum, w którym zawsze zaopatrzyć się można było w wiele tytułów świeżej niezależnej prasy. Sam od 1980 roku redagował głośne studenckie pismo „Woda na Młyn”. W 1981 roku wszedł w skład Zarządu Uczelnianego NZS i zainicjował utworzenie wydawnictwa „Universitas”. Wtedy rozpoczął druk książek, zakazanych przez komunistyczną cenzurę. Antek stał się postacią legendarną w czasie strajków w lutym, kiedy to studenci domagali się rejestracji NZS-u i jesienią, gdy solidaryzowali się z kolegami z radomskiej Wyższej Szkoły Inżynierskiej. Wójtowicz był członkiem komitetów strajkowych, odpowiedzialnym zarazem za wydarzenia w jego instytucie. A miejsce to słynęło wtedy jako jedna z głównych powielarni, mająca też do zaoferowania jedzenie, pozyskiwane od jakichś zaprzyjaźnionych darczyńców. Stąd strajkujący często powtarzali hasło: „Na wyżerkę i po strawę duchową – najlepiej do Antka”.

13 grudnia 1981 udało mu się dostać do gmachu głównego Uniwersytetu Wrocławskiego, by rozpocząć protest przeciw wprowadzeniu stanu wojennego. Dwa dni później strajk został rozbity przez ZOMO. Po kilkunastu dniach przetrzymywania w celi zakładu karnego przy ul. Kleczkowskiej przewieziony został do ośrodka internowania w więżieniu w Grodkowie. Tutaj mimowolnie wziął udział w wydarzeniach, znanych jako „zabicie ubeka”. Śmierć wysokiego oficera Służby Bezpieczeństwa była wtedy faktem, ale udział internowanych w tym wydarzeniu był co najwyżej pośredni. Zaczęło się od drobnego aktu niesubordynacji uwięzionych. Według wersji najczęściej powtarzanej – mieli zaprotestować z powodu zakazu obejrzenia jakiegoś programu w telewizji. Nadgorliwy komendant więzienia poczuł się zobowiązany powiadomić o tym przełożonych z Warszawy. Generał Kiszczak zrozumiał tę informację jako alarm o jakimś groźnym buncie internowanych. Wysłał więc do Grodkowa helikopter z jednym ze swoich wysokich oficerów. W rejonie Grodkowa hulała wtedy burza śnieżna, w związku z czym śmigłowiec wylądował we Wrocławiu. Ważny ubek miał odbyć dalszą drogę samochodem. Szczęście mu jednak nie sprzyjało. W pobliżu więzienia, gdyż będąc już blisko więzienia, na oblodzonej drodze auto wpadło w poślizg. W następstwie utraty panowania nad samochodem wysoki oficer SB, nie realizując rozkazu Kiszczaka, poniósł śmierć w wypadku.

Antek został zwolniony z internowania 25 czerwca 1982. Włączył się w działalność podziemia, uczestniczył w ulicznych demonstracjach. W listopadzie znów, na parę tygodni, został internowany. Przebywał wtedy w więzieniu w Strzelinie. Powrót na studia politologiczne okazał się niemożliwy, pracował jednak nad swoją pracą doktorską w Instytucie Historii. A życie wypełniła mu przede wszystkim podziemna działalność wydawnicza. Od 1983 pracował w Zakładzie Produkcji Uszczelnień Technicznych, gdzie niemal od razu zaangażował się w pracę Tajnego Komitetu Zakładowego NSZZ Solidarność, dla którego redagował i drukował gazetkę zakładową „Jednością Silni”. Nawiązał kontakt z Solidarnością Walczącą, kolportował wiele tytułów pism podziemnych. Uważał jednak, że bardziej od gazetek potrzebne są zakazane przez cenzurę książki. W 1984 roku stworzył więc podziemne wydawnictwo „Profil”. Współpracował z wieloma autorami, drukarzami, kolporterami. Gros wydawniczej roboty wykonywał jednak sam. Umiejętnie organizował podziemną pracę dzięki czemu do roku 1989 wydał w znaczących nakładach ponad 20 tytułów obszernych książek.

W III RP postanowił kontynuować działalność wydawniczą. Nie było to łatwe w realiach rynku szybko zdominowanego przez potentatów dysponujących kapitałem obcym lub nomenklaturowym. Niemal wszystkie inne wydawnictwa o rodowodzie podziemnym szybko przestały istnieć. Antek zadowalał się jednak dochodem pozwalającym na bardzo skromne życie, a na wydawniczym rynku znalazł swoją niszę, która nie miała konkurencji. Niszą tą były książki poświęcone zapomnianym wątkom zmagań z bolszewizmem oraz zmarłym działaczom podziemia. To dzięki nim ocalała pamięć o postaciach wspaniałych, nadzwyczaj ofiarnych, które pomimo wielkich zasług w pookrągłostołowej Polsce były skazane na zamilczenie. W ostatnich dziesięcioleciach swej działalności blisko współpracował z m.in. dolnośląską Solidarnością, Helenką i Romkiem Lazarowiczami, Stowarzyszeniem Solidarność Walcząca.

W swojej wydawniczej aktywności Antek borykał się z mnóstwem problemów. Przez wiele lat walczył też z chorobą nowotworową. Co jakiś czas przerywał pracę, z powodu leczenia w szpitalu. Zawsze jednak był znany jako człowiek nadzwyczaj pogodny, przyjacielski, pełen optymizmu, zawsze skłonny do żartów. Mówienie o sprawach bolesnych zdawało się nie leżeć w jego naturze. Uważał chyba, że życie nie jest po to, żeby narzekać, ale po to, by cieszyć się nim, póki jest. I póki się żyje – robić coś, co cieszy, jest potrzebne i jest dobre.

Wraz z jego odejściem tracimy postać niesłychanie ciepłą, życzliwą, serdeczną. A zarazem człowieka, któremu wszyscy bardzo wiele zawdzięczamy.

1 KOMENTARZ

  1. 730833 313909Often the Are usually Weight reduction plan is unquestionably an low-priced and flexible weight-reduction program product modeled on individuals seeking out shed some pounds combined with at some point maintain a far healthier your life. la weight loss 215325

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Gorące tematy

Ćwiczenia z taśmami- Emilia Kaba

Ćwiczenia ogólnorozwojowe są ważne, jeżeli chce się zaktywizować całe ciało i wszystkie partie mięśniowe naszego organizmu. Jeśli do ćwiczeń włączy się gumy oporowe nazywane...

Mentalne przygotowanie to proces

W sporcie nie zawsze się wygrywa. Trzeba się uodpornić na porażki i być na to przygotowanym, jednak najważniejszy jest systematyczny trening – mówi dr...

Czy wzrok potrzebuje treningu?- Emilia Kaba

Jak każda część naszego ciała także wzrok potrzebuje ćwiczeń. Godziny spędzone przed komputerem czy ekranem telefonu narażają oczy na wiele niebezpiecznych czynników, na przykład...

Powiązane Artykuły

Ćwiczenia z taśmami- Emilia Kaba

Ćwiczenia ogólnorozwojowe są ważne, jeżeli chce się zaktywizować całe ciało i wszystkie partie mięśniowe naszego organizmu. Jeśli do ćwiczeń włączy się gumy oporowe nazywane...

Mentalne przygotowanie to proces

W sporcie nie zawsze się wygrywa. Trzeba się uodpornić na porażki i być na to przygotowanym, jednak najważniejszy jest systematyczny trening – mówi dr...

Czy wzrok potrzebuje treningu?- Emilia Kaba

Jak każda część naszego ciała także wzrok potrzebuje ćwiczeń. Godziny spędzone przed komputerem czy ekranem telefonu narażają oczy na wiele niebezpiecznych czynników, na przykład...