Koronawirus na Świecie

All countries
651,804,394
Zakażeni
Updated on 8 December 2022 17:18
All countries
608,997,318
Ozdrowieńcy
Updated on 8 December 2022 17:18
All countries
6,652,733
Zgony
Updated on 8 December 2022 17:18

Koronawirus na Świecie

All countries
651,804,394
Potwierdzone
Updated on 8 December 2022 17:18
All countries
608,997,318
Wyzdrowiało
Updated on 8 December 2022 17:18
All countries
6,652,733
Zgony
Updated on 8 December 2022 17:18
spot_img

Kulawa humanistyka – Krzysztof Brzechczyn

Nowy wiceminister nauki w nowym Ministerstwie Edukacji i Nauki prof. Włodzimierz Bernacki zapowiedział korektę Konstytucji dla nauki przygotowanej pod patronatem byłego już ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, która ma dotyczyć między innymi korekty listy czasopism i wydawnictw punktowanych.

Żelazna klatka parametryzacji

Czytelnikowi, który nie ma do czynienia na co dzień z dylematami reformy nauki, winien jestem wyjaśnienie, na czym polega idea parametryzacji osiągnięć naukowych. Zacznijmy od prostego zadania: „Proszę wymienić dziesięciu najwybitniejszych naukowców w historii nauki”. Po chwili zastanowienia, Czytelnik mógłby wybrać, przykładowo Archimedesa, Arystotelesa, Kopernika, Keplera, Galileusza, Newtona, Pasteura, Darwina, Skłodowskiej-Curie czy Einsteina. Oczywiście, czytelnicy Gazety Obywatelskiej znacznie różniliby się między sobą w wytypowaniu dziesiątki uczonych, lecz pewne nazwiska powtarzałyby się. A teraz utrudnijmy zadanie: „Proszę oszacować osiągnięcia wymienionych uczonych w skali od 100 do 10 punktów”. Każdy czytelnik uznałby to polecenie, i słusznie, jako niedorzeczne. Jak na jednej szali można zmierzyć odkrycia Kopernika i Pasteura albo Archimedesa i Darwina.

Jednakże okazuje się, że można, a w sukurs idzie komputeryzacja i digitalizacja pracy naukowca-humanisty oraz dostępność książek i artykułów naukowych w świecie wirtualnym. Każdy naukowiec ma przypisany numer ORCiD – cyfrowy unikatowy identyfikator oparty na kombinacji cyfr, odróżniający w zasobach elektronicznych poszczególnych naukowców. Ponadto, każdy artykuł naukowy posiada unikalny numer DOI pomagający do w jego identyfikacji i odnalezieniu w sieci.

Digitalizacja aktywności naukowej sprawia, że można policzyć liczbę odwiedzin, pobrań i cytowań dowolnego artykułu opublikowanego w elektronicznym czasopiśmie oraz w świetle tych mierników – ocenić dorobek każdego naukowca oraz instytucji owych naukowców zatrudniających i od tego uzależnić poziom ich finansowania. Za publikację naukowiec otrzymuje bowiem punkty. Ich liczba zależy od miejsca publikacji, gdyż czasopisma – na podstawie liczby cytowań zamieszczonych w nich artykułów – są również rankingowane.

Odejście od jakościowego systemu oceny pracy naukowego na rzecz systemu ilościowego wzbudzała w zasadzie od samego początku protesty i krytykę środowisk naukowych. Już w 1996 r. George Ritzer w książce Macdonaldyzacja społeczeństwa ostrzegał przed wynikającym stąd niebezpieczeństwem dla nauki. Według niego oparcie oceny naukowca na punktacji premiuje dużą liczbę publikacji kosztem ich jakości. Opublikowanie artykułu w prestiżowym czasopiśmie przynosi dużo punktów, lecz opiera się na poziomie periodyku, a nie na jakości samego artykułu, w którego treść – żadna z oceniających instytucji – nie wnika.

Pomimo tych obiekcji kwantyfikacja – w Polsce i na świecie – postępuje naprzód – gdyż jest wygodna dla rozrastających się biurokracji narodowych i ponadnarodowych. Zdaniem wspomnianego już Ritzera stoimy przed dylematem żelaznej klatki racjonalizacji – metafory sformułowanej już na początku XX wieku przez Maxa Webera. Niemiecki socjolog zauważył, że ujednolicenie pewnego fragmentu świata społecznego jest warunkiem sprawnego nim zarządzania, co jest niewątpliwie korzystne zarówno dla rządzących, jak i rządzonych. Jednakże nadmierne ujednolicenie rzeczywistości społecznej formatuje ludzkie postawy, zachowania i preferencje, ograniczając ludzką wolność za cenę efektywności, która i tak w końcu okazuje się pozorna.

  1. Humanistyka a rozwój kultury narodowej

Humanistyka stoi się na dwóch filarach. Jedną z nich jest pielęgnowanie i rozwijanie własnego dziedzictwa kulturowego, drugą – udział w międzynarodowej wymianie i współpracy naukowej przez promowanie własnych oryginalnych osiągnięć badawczych i przybliżanie dorobku innych w danym kraju.

Jeżeli zgodzimy się, że specyfiką humanistyki jest troska o rozwój kultury narodowej i opartej na niej tożsamości, to zastosowanie wobec nauk humanistycznych niekontrolowanej i nieprzemyślanej parametryzacji prowadzi do takiego sformatowania badaczy, że tej funkcji nie będą mogli zrealizować wystarczająco dobrze.

Ograniczę się jedynie do przykładu nauk historycznych. Według nowej punktacji za opublikowanie artykułu w polskim czasopiśmie historycznym otrzymać będzie można maksymalnie 70 punktów. Dla porównania, za publikację w „American Historical Review” przyznaje się najwięcej, bo 200 punktów. Tak się składa, że Pan Bóg lub natura nie rozdzieliła talentów i zdolności wśród rodzaju ludzkiego po równo. Po pewnym czasie, ci zdolniejsi i (lub) bardziej pracowitsi będą publikować w pismach lepiej punktowanych (czyli zagranicznych), a ci mniej zdolni – w punktowanych gorzej (czyli krajowych). To się będzie wiązać nieodmiennie z reorientacją badawczą, czytaj: porzuceniem lokalnej tematyki badawczej na rzecz popularnych w świecie nauki problemów, trendów, czy wreszcie mód badawczych. Artykuły, wpisujące się w światowe tendencje, będą bowiem mieć większą szansę na publikację. Dzieje się tak nie dlatego, że redaktorzy wysoko punktowanych czasopism (którzy w większości nie są nawet świadomi, że nasze ministerstwo tak wysoko ceni publikacje na ich łamach) są złymi ludźmi i nie lubią polskiej humanistyki, lecz dlatego że redagowane przez nich czasopisma i oni sami również znajdują się pod presją konkurencji: jej miarą jest sprzedawalność czasopisma, cytowalność oraz pokrewne wskaźniki typu liczba odwiedzin czy pobrań zamieszczanych artykułów. Napisany zatem w duchu historii faktograficznej artykuł o historii żołnierzy wyklętych na terenie powiatu ostrołęckiego ma niewielkie szanse na opublikowanie w „American Historical Review”. Najpierw z tego względu, że trudno dlań znaleźć recenzentów. A jeśli nawet zostanie opublikowany, to jego cytowalność będzie znikoma.

  1. Humanistyka na globalnym rynku nauki

Międzynarodowa promocja osiągnieć humanistyki danego kraju polega na wykreowaniu międzynarodowych tematów (problemów) badawczych związanych z jego historią (np. Polski) czy może szerzej – Europy Środkowo-Wschodniej. Rywalizacja – bo takowa w humanistyce też zachodzi – odbywa się przy tym nie na polu faktograficznych ustaleń, lecz przede wszystkim na polu konceptualizacji. Nie jest to niestety rywalizacja czysto naukowa, gdyż teorie sformułowane nad Sekwaną, Potomakiem, czy w innych centrach nauki światowej jawią się jako bardziej atrakcyjne (pomijając względy poznawcze) z tego li tylko powodu, że zostały opracowane w krajach politycznie potężniejszych i gospodarczo zamożniejszych. Teoria naukowa powstała w cywilizacyjnym centrum i generowane przez nią problemy badawcze mają większą szansę na promocję niż teoria naukowa powstała na prowincji.

  1. Kulawa humanistyka, czyli o reformie Gowina

Rzecz w tym, że reforma nauki Gowina tej hierarchizacji światowej nauki nie dostrzega, naiwnie zakładając, że wszyscy są równi. Polska humanistyka stanie się zatem humanistyką kulawą. Przyjęty sposób parametryzacji prowadzić bowiem będzie do stopniowego zaniechania badań nad własną tradycją i dziedzictwem kulturowym, gdyż publikacje z tego zakresu będą punktowo nieopłacalne. Po drugie, reforma nie wyposażyła humanistów w należyte narzędzia pozwalające promować polskie badania w świecie. Wspomnę o jednej tylko takiej inicjatywie. Co pięć lat w Krakowie prof. Andrzej Chwalba organizuje kongresy zagranicznych badaczy dziejów Polski, w których zazwyczaj bierze udział kilkuset osób. Wprawdzie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa było jednym ze sponsorów kongresów, to można byłoby przyśpieszyć i usprawnić rozmaite biurokratyczne procedury: podejmowanie decyzji o przyznaniu dotacji, metodę rozliczania wykorzystanych środków (w środowisku historyków krążą już o tym legendy), o zwiększeniu dlań dotacji – tak by mógł się odbywać częściej – nie wspominając.

Czy zapowiadana korekta reformy skoryguje jej wady, czas pokaże?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

spot_imgspot_img

Gorące tematy

Powiązane Artykuły