Koronawirus na Świecie

All countries
621,465,159
Zakażeni
Updated on 28 September 2022 22:04
All countries
600,154,851
Ozdrowieńcy
Updated on 28 September 2022 22:04
All countries
6,543,400
Zgony
Updated on 28 September 2022 22:04

Koronawirus na Świecie

All countries
621,465,159
Potwierdzone
Updated on 28 September 2022 22:04
All countries
600,154,851
Wyzdrowiało
Updated on 28 September 2022 22:04
All countries
6,543,400
Zgony
Updated on 28 September 2022 22:04
spot_img

Polska może szeroko rozwinąć skrzydła – Artur Adamski

Wspomnienie o Włodzimierzu Strzemińskim

Włodek pochodził ze starej rodziny o wielkich tradycjach. Przez wieki jej rodowym gniazdem był majątek ziemski nieopodal wileńskiego Antokola. Urodził się w 1951 roku w Łodzi, w 1976 roku na tamtejszym uniwersytecie ukończył studia prawnicze.

Przez kolejnych kilkanaście lat pracował w Zakładzie Socjologii Nauki Politechniki, a następnie w Centralnym Ośrodku Metodycznym Uniwersytetu we Wrocławiu. Wyróżniał się nadzwyczajnymi talentami menedżerskimi, był mistrzem organizacji badań naukowych, doskonale władał paroma obcymi językami. Dzięki temu odegrał dużą rolę we współpracy uczelni wrocławskich z zachodnioeuropejskimi. Zadania takie powierzano mu także w latach, w których o paszport było trudno. Wyjazdy te zawsze łączył z organizowaniem wsparcia dla walczących z komunizmem.

W opozycji przedsierpniowej

Do przyjaciół, o których często opowiadał, należał Jerzy Filak – działacz wrocławskiego Studenckiego Komitetu Solidarności, niezmordowany drukarz i kolporter, który pomimo dotkliwych represji zawsze był gotów wspierać każdą inicjatywę służącą sprawie wolności i niepodległości. Podobnie jak Kornel Morawiecki Jerzy uważał, że zagraniczne delegacje Włodka są wartością zbyt cenną, by ryzykować ich utratę podejmowaniem jawnej działalności opozycyjnej. Artykuły, pisane dla „Biuletynu Dolnośląskiego” i innych periodyków, Włodek podpisywał pseudonimami, a zajmując się kolportażem dbał o standardy konspiracji. Oczywiście pamiętał o nich także drukując czy transportując sprzęt i materiały dla poligrafii. Podróżując na Zachód, przemycał wydawnictwa drugiego obiegu, które dostarczał redakcjom wydawnictw polskiej emigracji. Stamtąd przywoził do Polski nielegalnie otrzymywane od nich książki. Skrytki w kolejowych wagonach, które wykorzystywał dla „patriotycznej kontrabandy”, okazywały się skuteczne przez szereg lat. Wielokrotnie spotykał się z Józefem Czapskim i Jerzym Giedroyciem. To od Włodka naczelny redaktor paryskiej „Kultury” dowiedział się o poglądach i działalności opozycyjnego kręgu Kornela Morawieckiego. W późniejszych latach Giedroyć udostępniał łamy swego miesięcznika dla myśli politycznej Solidarności Walczącej i uczestniczył w pozyskiwaniu funduszy na działalność tej organizacji.

Za naszą i waszą wolność

W Sierpniu 1980 roku kolportował wezwania do czynnego poparcia strajku robotników Wybrzeża. Nazajutrz po podpisaniu Porozumień Gdańskich zaangażował się w tworzenie niezależnego związku zawodowego na Politechnice Wrocławskiej. Szansę Polski widział w zespoleniu jej sił z dążeniami innych narodów, zniewolonych tą samą sowiecką opresją. Od dzieciństwa znał tatrzańskich górali, na przekór wszystkim służbom i przeszkodom kursującym na przemytniczych szlakach nie tylko na Słowację, ale i na Węgry. O skali ich możliwości świadczyło na przykład to, że przez długie przemycano do Polski aż z Węgier – konie. Tatrzańskich przyjaciół Włodka nie odstraszało nawet niebezpieczeństwo śmierci. Jeden z nich zginął, ugodzony w kręgosłup kulą wystrzeloną przez żołnierza Wojsk Ochrony Pogranicza. Górale chętnie przystali więc na to, żeby przenosić wydawnictwa Solidarności. W czasie służbowych wyjazdów na zachód Europy Włodek nawiązał kontakt także z emigracją polityczną z innych krajów obozu socjalistycznego. Prowadząc rozmowy z Mirosławem Kupczyńskim, Tarasem Kuzią i innymi przedstawicielami wychodźstwa ukraińskiego, starał się przekonać ich do współdziałania, dla którego niezbędne jest jednak uznanie prawdy o tragicznej przeszłości.

Na froncie wojny polsko-jaruzelskiej

Po wprowadzeniu stanu wojennego zaangażował się w działalność wydawniczo-kolportażowej siatki Regionalnego Komitetu Strajkowego NSZZ Solidarność Dolny Śląsk, na czele której stał Kornel Morawiecki. Równocześnie wraz z Andrzejem Janaszewskim, zaczął redagować ukazujące się w Łodzi pismo „Nasza Prawda”. W 1982 został członkiem Solidarności Walczącej, której oddawał duże usługi m.in. jako osoba nadal delegowana przez swego pracodawcę do wizyt w krajach Europy zachodniej. W czasie jednego z takich wyjazdów, w roku 1983, wraz z Ewą Zając uruchomił działalność przedstawicielstwa organizacji w Szwajcarii. Utrzymywał łączność z Andrzejem Wirgą, przedstawicielem SW w RFN. W zachodnich Niemczech spotykał się m.in. ze zbiegłym z PRL-u byłym oficerem kontrwywiadu SB, Wiesławem Jurkiewiczem, od którego uzyskiwał informacje o szczegółach technik pracy operacyjnej PRL-owskich służb specjalnych. Tę wiedzę wykorzystywał Kontrwywiad Solidarności Walczącej. Owocem spotkań z obcokrajowcami, znającymi z autopsji realia wojny afgańskiej, był cykl artykułów na ten temat, opublikowanych na łamach prasy Solidarności Walczącej w 1986 roku. Prawdopodobnie nie poznamy już szczegółów, związanych z regularnym przemytem mikrofilmów z podziemnymi wydawnictwami oraz, w przeciwną stronę, materiałów i podzespołów, zamawianych dla potrzeb konspiracji. Zapewne Włodek polegał tu na współpracy z zaufanymi, nieznanymi nam kolejarzami.

Włodek dobrze znał świat, w tym wielu liderów zachodnioeuropejskiej nauki i biznesu. Wiele razy powtarzał, że my też moglibyśmy rozwijać swój kraj na miarę tych, które w świecie przodują. Wymieniał znanych mu polskich wynalazców, dzięki którym w Szwajcarii, Włoszech czy Niemczech rozkwitały nowe technologie. Uważał, że Polska też może szeroko rozwinąć skrzydła.

Wykorzystać historyczną szansę Polski

Miał sceptyczny stosunek do kształtu przemian, zainicjowanego w końcówce lat osiemdziesiątych. Uważał jednak, że Polska powinna wykorzystać wszystkie szanse gospodarczego rozwoju. W kilku przedsiębiorstwach z powodzeniem podjął się dużych zadań menedżerskich. Najwięcej satysfakcji dało mu wdrożenie zmian w kruszwickich Zakładach Przemysłu Tłuszczowego, gdzie udało się uratować liczne miejsca pracy i zapewnić stałą dochodowość przedsiębiorstwa. Był zdania, że Polska może rozwinąć branże wysokich technologii. Stąd z ubolewaniem przyjmował wyprzedaż zakładów, które mogłyby stanowić podstawę przyszłościowych sektorów gospodarki. W roku 2006, wraz z Bronisławem Wildsteinem, próbował przeprowadzić gruntowne zmiany w Telewizji Polskiej. Zwolniony po przegranych przez PiS wyborach z roku 2007, przez osiem lat nie mógł znaleźć stałej pracy. Zarabiał na życie podejmując się różnych zajęć dorywczych, nadal był też aktywny społecznie. Włączył się razem z żoną działania na rzecz wyjaśnienia i upamiętnienia katastrofy smoleńskiej. W środowisku osób pielęgnujących pamięć o narodowej tragedii z 10 kwietnia 2010 roku wielką rolę odegrała właśnie jego żona. Doskonale mówiła w kilku językach, przez szereg lat wyjaśniała ten dramat obcokrajowcom, pojawiającym się przed warszawskim Pałacem Prezydenckim. Kiedy zapadła na nieuleczalną chorobę, Włodek opiekował się do końca jej dni.

Ostatni raz rozmawiałem z nim na Cmentarzu Powązkowskim, tuż po pogrzebie jego żony. Wydawało się, że był przygotowany na jej śmierć. Wiele razy od niego słyszałem: „Dbaj o swoją żonę. Moja jest umierająca…”. Umówiliśmy się na spotkanie w najbliższych dniach. Z tym większym wstrząsem kilka godzin później przyjąłem niemieszczącą się w głowie wiadomość, że Włodek umarł. Odszedł nagle, w dniu pogrzebu własnej żony.

Włodek uważał, że Mateusz Morawiecki uczestniczący w rządzeniu krajem to wielka szansa dla Polski. Powtarzał, że każdy patriota i państwowiec powinien zrobić wszystko, by wspierać stojącego na czele resortów gospodarczych. Proponował uruchomienie wszelkiego rodzaju kontaktów prywatnych, które mogłyby stanowić zaplecze eksperckie, doradcze czy kapitałowe, mogące służyć realizacji śmiałych projektów. A kto takich nie ma – powinien każdego dnia stawać po stronie wicepremiera w swoich środowiskach, na łamach wszelkiego rodzaju forów internetowych lub w mediach społecznościowych. Sam pragnął pomagać ze wszystkich swoich sił.

Jego pogrzeb odbył się w grudniu 2017 roku w dniu, w którym premier Mateusz Morawiecki wygłaszał w Sejmie przemówienie programowe swojego rządu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

spot_imgspot_img

Gorące tematy

Powiązane Artykuły