Koronawirus na Świecie

All countries
227,910,616
Zakażeni
Updated on 17 September 2021 12:17
All countries
202,871,256
Ozdrowieńcy
Updated on 17 September 2021 12:17
All countries
4,685,699
Zgony
Updated on 17 September 2021 12:17

Koronawirus na Świecie

All countries
227,910,616
Potwierdzone
Updated on 17 September 2021 12:17
All countries
202,871,256
Wyzdrowiało
Updated on 17 September 2021 12:17
All countries
4,685,699
Zgony
Updated on 17 September 2021 12:17

Co to jest zbydlęcenie – Artur Adamski

Radio Wolna Europa nadawało kiedyś cykliczną audycję pt. „Co to jest sowietyzacja? Czyli – przed czym musimy się bronić?” Autorzy zwracali w nich uwagę na przejawy zwyrodnienia życia społecznego i ludzkiego postępowania, będące skutkiem funkcjonowania w warunkach z gruntu wrogiego człowiekowi marksistowskiego ustroju.

Dzisiaj jesteśmy świadkami recydywy ideologów obiecujących swym wyznawcom świetlaną przyszłość. W rzeczywistości prowadzą ich w kierunku zezwierzęcenia. Możliwy powrót sowieckiego koszmaru jest wynikiem braku rozliczenia komunistycznych zbrodni oraz zachowania uprzywilejowanej pozycji przez najściślej tę samą grupę społeczną, którą sowiecki okupant uformował, równocześnie przeprowadzając eksterminację prawdziwych polskich elit. W efekcie postkomuniści doprowadzili do wyparcia z powszechnej świadomości wiedzy o zbrodniczej naturze każdej skrajnej lewicy. Wychowali też swoich następców i doczekali się triumfu marksistowskich ideologów w świecie zachodnim. O skali zakłamania, niepodzielnie dziś dominującego np. w państwie niemieckim, świadczy stawianie w nim pomników takim architektom ludobójstwa, jak Karol Marks oraz bezpośrednim organizatorom wielomilionowych rzezi, do jakich należał Włodzimierz Lenin. Do głosu dziś dochodzą te same tendencje, które – operując mirażem cudownego jutra – doprowadziły już do największych katastrof w dziejach ludzkości.

Odrzucenie dziedzictwa

Forpocztą zagłady, jaką przyniosły rewolucje leninowska i hitlerowska były ideologie radykalnej awangardy, postulującej zniszczenie wszystkiego, co było wcześniej. Tomasso Marinetti wzywał do zburzenia zabytków, spalenia muzeów i bibliotek, „oczyszczenia z gangreny wszelkiej maści antykwariuszy”. Następcy przeszli do czynów – w Chinach spopielono niemal wszystkie pamiątki przeszłości (do nielicznych ocalałych należy słynny mur i tzw. zakazane miasto), a Rosję ogołocono niemal ze wszystkich cerkwi. Ofiarą wielomilionowych eksterminacji padły nie tylko wszystkie dotychczasowe warstwy przywódcze i wykształcone, ale nawet nieco tylko zamożniejsi chłopi.

Analogiczną cechą dzisiejszych lewaków jest wrogi stosunek do narodowej pamięci, eliminowanie wszelkiego rodzaju historycznych świadectw lub zastępowanie ich całkowicie spreparowanymi substytutami, służącymi ideologii i nie mającymi związku z prawdą. Jako wróg naczelny wskazywany jest Kościół. Wypieranie symboli religijnych z przestrzeni publicznej, zakłócanie liturgii, szerzenie szkalujących informacji, atakowanie świątyń wraz z postulowaniem ich zniszczenia to zjawiska identyczne z tymi, jakie miały miejsce we wstępnej fazie rewolucji hitlerowskiej, leninowskiej czy maoistowskiej. Celem tych destrukcji jest stworzenie skrajnie odmiennego ładu, pozbawionego takich komórek społecznych, jak tradycyjna rodzina oraz ucieleśnienie nowej koncepcji człowieka. Miałby on motywować się wyłącznie racjonalizmem, a świat ducha, uczuć, wartości – miałby dla niego nie istnieć. Zdumiewające, że ideologów tej koncepcji nie przeraża jej łudzące podobieństwo do indywiduum psychopatycznego. Najprościej rzecz ujmując, psychopatą jest przecież człowiek posiadający zdolność rozumowania, ale pozbawiony zdolności empatii.

Szyderstwo z cierpienia

Osobnik o nazwisku Palikot, słynący z „bon motów” w rodzaju „Kaczyńskiego trzeba ustrzelić i wypatroszyć”, kilka dni po tragicznej śmierci m.in. prezydenta oraz wiceprzewodniczącego PiS ogłosił, że „Przemysława Gosiewskiego widziano na dworcu we Włoszczowej”. Co na temat zdolności empatii mówi nam skłonność do tego rodzaju „żartów”? Palikot świetnie wiedział, że do dzieci dopiero co zabitego posła ledwie docierała w tamtych dniach świadomość tego, co się stało. Nie dane im było zobaczyć zwłok swojego ojca. Zmasakrowane szczątki składano właśnie do grobu w zalutowanej trumnie. I wtedy od innego posła (!!) usłyszały, że ich ojciec żyje, że spaceruje w ściśle wskazanym miejscu.

Jednym ze zwyczajów barbarzyńskich najeźdźców było wykorzystywanie map krain podbitych, zrabowanych, wymordowanych – jako obrusów biesiadnych stołów. Celem było oczywiście wyrażanie swej wyższości, upajanie się triumfem, szyderstwo i pogarda dla pokonanych. W czasie II wojny światowej tradycję tę kontynuowali żołnierze Hitlera. Wielu z nich w podbitej Polsce wynajdywało mapy naszego kraju, by pod taflą szyby umieścić je na blacie stołu. W Austrii czy RFN tradycja takiego wyrażania satysfakcji z podboju i śmierci zadanej swym wrogom bywa kontynuowana do dzisiaj. Stolik z wmontowaną w blat siedemnastowieczną mapą Polski jako jeden z tysięcy swych wojennych trofeów do swego ogromnego domu w austriackim Hagenbergu przywiózł sobie okupacyjny gubernator dystryktu krakowskiego Otto von Wachter. Przez kilkadziesiąt kolejnych lat korzystał z niego niemal codziennie jego syn Horst. Analogiczny stolik zobaczyć możemy dzisiaj w jednej z wrocławskich kawiarnio-księgarni, w której kawę i ciastka kładzie się na stole o kształcie szklanego pudła. W jego wnętrzu, nad imitującymi gęstą mgłę zwałami waty, umieszczono model rozrywanego eksplozją, groteskowo drgającego na sprężystej zawieszce, samolotu Tu-154M w polskich barwach. Skojarzenie nie może być inne – nagła tragiczna śmierć 96 ludzi, w tym prezydenta RP i jego żony. Gospodarzy i gości lokalu zapewne bawi groteskowe przedstawienie wydarzenia, będącego największą od czasów wojny tragedią naszego państwa, w którym tak wielu nagle straciło bliskich, a to wiązało się też z celowym bezczeszczeniem ciał zabitych, zamierzonym spotwarzaniem pamięci ofiar. Zupełnie tak, jakby nie dość było szyderstw ze strony indywiduów w rodzaju Anodiny czy potwarzy miotanych przez różnych rodzimych Pawłów Grasiów. Z czym, jeśli nie zbydlęceniem, mamy do czynienia w przypadku tego rodzaju zabiegów?

Wyścig w brukaniu świętości

W długich dziejach sztuki i literatury bywało, że artyści ocierali się o bluźnierstwo. Jednak od czasów prymitywnych, prehistorycznych kultów orgiastycznych nigdy nie mieliśmy do czynienia z wypowiedziami, których celem jest maksymalne upodlenie symboli religijnych. Czego dzisiejsi „artyści” jeszcze nie robili z krucyfiksem? Jeden z „happenerów” tarzał się, symulując kopulację. Inny lepił święty dla chrześcijan znak z kału egzotycznych zwierząt. Następna umieściła na nim genitalia, kolejny zanurzył w przemyślnie skonstruowanym pisuarze… Jaki może być cel sięgania akurat w przypadku tematyki religijnej po tworzywa takie, jak mocz i ekskrementy? Cóż innego było zamiarem, jeśli nie dążenie do zadania bólu wyznawcom Chrystusa?

Aplauz dla zbrodni

Do warszawskiego kościoła przy ul. Karolkowei przylega sporych rozmiarów tablica pamiątkowa informująca, że pod ścianą tejże świątyni w sierpniu 1944 Niemcy rozstrzelali trzydziestu księży. Rozwrzeszczana zgraja, kilka dni temu przechodząca pod tym kościołem, na jego murze zostawiła napis o treści „Je… kler!” (w oryginale – litery zamiast kropek). Jak wiadomo, osobnicy noszący na mundurach takie same błyskawice, jakie dziś noszą osobniczki z tzw. strajku kobiet (znak ten w germańskim alfabecie runicznym czyta się „sieg”, stąd był częścią hitlerowskiego pozdrowienia „Sieg Heil!”) w tej części naszej stolicy zamordowali 60 tys. Polaków. Ocaleli tylko pojedynczy świadkowie, z kościoła pozostały wypalone ściany. Nie znamy więc szczegółów tego wydarzenia. Najprawdopodobniej jednak to właśnie ta ściana, na której dziewczęta spod znaku błyskawicy napisały „Je… kler!”, wcześniej skutkiem serii wystrzelonych przez ludzi z błyskawicami na ubraniach, została obficie zbryzgana krwią. Może w miejscu wymalowania tego hasła są jeszcze pod farbą ślady krwi? Może w cegłach tkwią jeszcze wystrzelone przez zabójców pociski ze strzępkami nici z tkanin alby, koloratki, sutanny? A może z odrobinkami tkanek ciał rozstrzelanych?

Napis raczej nie był dziełem indywidualnym. Ostatnio powstaje ich masa w każdym miejscu przemarszu „strajku kobiet”. Najpewniej więc świadkami powstawania tego hasła na tej właśnie ścianie były przynajmniej dziesiątki osób. Czy możliwe jest, by nikt z tej liczby nie wiedział, jaką historię ma ściana, na której umieszczano wulgarne złorzeczenie? Czyż nikt nie dostrzegł wielkiej tablicy, przypominającej o dokonanym tu mordzie i jego ofiarach? Jeśli ktokolwiek z tłumu dostrzegłby, najdelikatniej mówiąc, niestosowność napisu, zapewne by go zamalowano. Jakie więc wyciągnąć wnioski o motywacjach, o myśleniu, o sumieniu sprawców takiego czynu?

Jaka to propozycja świata?

W pierwszym założonym przez bolszewików obozie koncentracyjnym czekiści ustawili pomnik biblijnego Kaina. O co mogło im chodzić? Czy o uświadomienie uwięzionym, że uczestniczą w budowie świata, w którym ideałem i wzorcem staje się bratobójstwo? Bohaterem radzieckich pionierów był Pawlik Morozow. On też miał pomniki, jego wizerunek umieszczony był w pionierskich znaczkach, a każdy wstępujący do tej organizacji składał przysięgę zawierającą zdanie „chcę być taki, jak Pawlik Morozow!” Czego dokonał ten bohater? W okresie przymusowej kolektywizacji doniósł na sprzeciwiających się jej rodziców, w wyniku czego czekiści natychmiast rozstrzelali jego ojca i matkę. Co dziś niosą ludzkości zwolennicy śmierci na życzenie, rozsmakowani w wyszydzaniu cudzego cierpienia, tłumnie wyrażający aplauz dla masowego morderstwa? Trudno tego nie skojarzyć z innym lewicowym ruchem. Podstawową „sprawność” członków Hitlerjunged uzyskiwało się bowiem wraz z własnoręcznym, maksymalnie okrutnym zabiciem psa, osobiście hodowanego przez co najmniej rok, od momentu dopiero co narodzonego szczenięcia. Ideałem było bezlitosne zabijanie najsłabszych, wydawanie na śmierć tych, których zwykło się najbardziej kochać. Analogicznie – śmiech z mordowanych, aplauz dla egzekucji każdego reprezentującego inne przekonania.

Kreatorzy systemów totalitarnych widzieli w tym „hartowanie ludzi ze stali”, gwarancję sukcesu zbiorowości, której przewodzili. Antropologiczna inżynieria, polegająca na redukcji sumienia, przebiegać jednak może tylko w jednym kierunku. Jest to kurs w stronę zastąpienia ludzkości zbiorowością bestii.

91 KOMENTARZE

  1. We’re a group of volunteers and starting a new scheme in our community.
    Your website provided us with valuable information to work on. You have done an impressive
    job and our whole community will be thankful to you.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Gorące tematy

Czy wzrok potrzebuje treningu?- Emilia Kaba

Jak każda część naszego ciała także wzrok potrzebuje ćwiczeń. Godziny spędzone przed komputerem czy ekranem telefonu narażają oczy na wiele niebezpiecznych czynników, na przykład...

Trzeba wygrać ze swoimi słabościami

Sportowcy potrafią przełamać swoje bariery. Tu nie chodzi o to, żeby wygrać z przeciwnikiem, ale, żeby wygrać ze swoimi słabościami mówi Zygmunt Gosiewski w...

    OŚWIADCZENIE byłych działaczy po słowach Władysława Frasyniuka

My członkowie „SOLIDARNOŚCI”,  RKS-u NSZZ „Solidarności” Dolny Śląsk, oraz  „Solidarności Walczącej”          jesteśmy oburzeni   skandaliczną i haniebną wypowiedzią Władysława Frasyniuka. Obraził Wojsko Polskie i państwo polskie....

Powiązane Artykuły

Czy wzrok potrzebuje treningu?- Emilia Kaba

Jak każda część naszego ciała także wzrok potrzebuje ćwiczeń. Godziny spędzone przed komputerem czy ekranem telefonu narażają oczy na wiele niebezpiecznych czynników, na przykład...

Trzeba wygrać ze swoimi słabościami

Sportowcy potrafią przełamać swoje bariery. Tu nie chodzi o to, żeby wygrać z przeciwnikiem, ale, żeby wygrać ze swoimi słabościami mówi Zygmunt Gosiewski w...

    OŚWIADCZENIE byłych działaczy po słowach Władysława Frasyniuka

My członkowie „SOLIDARNOŚCI”,  RKS-u NSZZ „Solidarności” Dolny Śląsk, oraz  „Solidarności Walczącej”          jesteśmy oburzeni   skandaliczną i haniebną wypowiedzią Władysława Frasyniuka. Obraził Wojsko Polskie i państwo polskie....