Koronawirus na Świecie

All countries
178,935,546
Zakażeni
Updated on 20 June 2021 01:58
All countries
161,741,586
Ozdrowieńcy
Updated on 20 June 2021 01:58
All countries
3,874,751
Zgony
Updated on 20 June 2021 01:58

Koronawirus na Świecie

All countries
178,935,546
Potwierdzone
Updated on 20 June 2021 01:58
All countries
161,741,586
Wyzdrowiało
Updated on 20 June 2021 01:58
All countries
3,874,751
Zgony
Updated on 20 June 2021 01:58

Ile w Grecji kosztowała dziewica, czyli pieniądz i jego formy – Andrzej Manasterski

Kiedy mamy w jednej dłoni 10 zł w złotej monecie, a w drugiej 10 zł w banknocie, co zatrzymamy – monetę czy banknot? No właśnie. Ja zatrzymałbym złotą monetę – złoto to jednak złoto, zawsze będzie „w cenie”. Natomiast banknot? To tylko namiastka pieniądza, ersatz, jego wartość w niepewnym czasie może być równa wartości samego papieru, na którym wydrukowano nominał.

W taki sposób zapewne myślał Mikołaj Kopernik, który – jak przystało na człowieka renesansu – nie ograniczał się do studiowania jednej gałęzi wiedzy, ale starał się opanować zasoby z różnych dziedzin. W tym z ekonomii, co doprowadziło go do twierdzenia znanego jako prawo Kopernika lub prawo Kopernika-Greshama. Dżentelmen w Anglii doszedł do takich samych ustaleń kilkadziesiąt lat po Koperniku. Oczywiście, w XVI wieku, kiedy obaj zajmowali się tym problemem, nie kursowały w obiegu banknoty, przynajmniej w Europie, a jedynie monety i to kute w srebrze. Nie w czystym srebrze, bo z dodatkiem innych metali. Teoretycznie każdy nominał powinien zawierać określoną ilość wagową czystego kruszcu. Ale w praktyce oszczędzano na monecie, dodając więcej miedzi, by waga była zgodna z nominałem. Jednak gdy było mniej srebra moneta stawała się „podlejsza”. W efekcie, kiedy klienci zorientowali się, że w obiegu znajdują się monety o różnej zawartości czystego kruszcu, te z większą zawartością srebra chowali do kieszeni „na gorsze czasy”, a w obiegu pozostawały monety z gorszą zawartością, „podlejsze”. Efekty były zabójcze dla gospodarki, handlu i w sumie dla emitenta, bo otrzymywał to samo co wypuścił, np. w formie podatku uiszczanego od poddanych.

Już starożytni zastanawiali się nad istotą pieniądza. W III w. po Chrystusie rzymski prawnik Juliusz Paulus pisał: „Kupno i sprzedaż wzięły swój początek z wymiany. Dawniej bowiem nie było monet i nie używano terminu „towar” i „cena”. Każdy natomiast, stosownie do okoliczności, zamieniał rzeczy nieprzydatne na przydatne.” Platon nazwał pieniądzem „każdą rzecz, która jest dla nas użyteczna. Co zaś nie jest użyteczne, nie może być pieniądzem.

Co zatem było użyteczne dla Greków, zanim zaczęli posługiwać się monetami? Homer w „Iliadzie” pisał o siekierach, które „Achilles, aby nowy dać widok gromadzie / Dziesięć siekier dwusiecznych, dziesięć prostych kładzie. / Od czyjego – rzekł – będzie ptak raniony grotu, / Ten siekiery dwusieczne weźmie do namiotu / Kto, chybiwszy gołębia, dotknie uwiązanie / Jako mniej zręczny, proste siekiery dostanie”. Skąd wiadomo, że siekiery były traktowane jako forma pieniężna? Otóż, bardzo często przedmioty uznawane za pieniądz w okresie przedmonetarnym, dostawały się w formie grafiki na monety. Z greckich wysp Tenedos znane są monety z wizerunkiem siekier i to jest jeden z dowodów. Inny pochodzi z Chin. Tam od II tysiąclecia przed Chrystusem posługiwano się pieniądzem przed monetarnym w postaci noży, siekier, łopat itp., które w formie graficznej przedostały się na monety w wiekach późniejszych. Wróćmy jednak do Europy, do starożytnej Grecji i Homera. Ten w innym miejscu „Iliady” pisał: „…trójnóg dostanie szermierz najpierw w tym boju / Dwunastu wołów cenny, a w nagrodę znoju / Dziewicę wartą cztery woły, kto ulegnie…”. Zaiste, dziwne pojęcie wartości mieli ci starożytni Grecy… Faktycznie, wizerunki wołów były umieszczane na jednych z pierwszych monet rzymskich. Zresztą nie tylko w basenie Morza Śródziemnego woły stanowiły wartość – na terenach zamieszkałych przez Słowian, w źródłach pochodzących z XI do XIII wieku, znane jest określenie „scotus”, czyli skojec. Zwrot ten oznaczał zarówno skarbiec jak i bydło – np. w języku rosyjskim zwrot „skatina”, czyli „bydło”, jest uznawane za wulgaryzm wobec innej osoby. Zresztą, nie tylko w języku rosyjskim, by przypomnieć tytuł artykułu autorstwa Artura Adamskiego w ostatnim numerze Gazety Obywatelskiej „Co to jest zbydlęcenie”? Ludność słowiańska, także z terenów Polski, płaciła panującemu podatek w wołach zwany „nazarzem”.

Według źródeł, w okresie wczesnego średniowiecza ludność słowiańska uważała za pieniądze np. płaty lniane, stąd przyjęte określenie „płacić”. Kupiec żydowski Ibrahim ibn Jakub, ten sam, który scharakteryzował państwo Mieszka I, pisał, jak to w kraju Bojema (czyli w Czechach) „wyrabia się lekkie chusteczki o cienkiej tkaninie na kształt siatki, za które nabywa się zboże, mąkę, złoto, srebro i wszelkie przedmioty”. Adam z Bremy piszący w drugiej połowie XI w. podawał: „Prusowie za nic mają złoto, srebro, a żądają od kupców płócien lnianych oferując w zamian futra”. Arabski kronikarz Abu Hamid al Andalusi al Garnati, kiedy charakteryzował Ruś, pisał: „Za każdą skórkę wiewiórek i kun można kupić bochenek znakomitego chleba”. Tak więc handel wymienny, czyli „towar za towar” był na porządku dziennym. Tą formą posługiwano się także w innych częściach świata, w niektórych przetrwała do dzisiaj. Marco Polo w „Opisaniu świata” wspominał o muszlach kauri, którymi posługiwała się ludność w Chinach. Te drobne muszelki były formą pieniądza także w Afryce, Indiach i na Oceanii. W Melanezji ludność posługiwała się zębami psów, świńskimi ogonami lub muszlami. Wszystko razem wiązano w jedną całość i czasami długość tych „pieniędzy” dochodziła do kilkunastu metrów. Tę formę nazywano „świńskimi pieniędzmi” bowiem najczęściej kupowano za nie świnie albo narzeczone. Natomiast na wyspie Yap na Oceanii płacono … kamieniami młyńskimi, których średnica dochodziła nawet do 2 metrów. Jak płacono? Kamienie leżały jeden na drugim na terenie właściciela, a w razie konieczności przenoszono je do kontrahenta i tak wyglądała zapłata. Swoistym „pieniądzem” na Wyspach Salomona były ludzkie czaszki, specjalnie przygotowane. Były to pozostałości wrogów, którzy zginęli w potyczkach. „Bogactwo” zatem zależało od liczby uśmierconych przez wojownika.

Nie wiadomo czy pomiędzy pieniądzem przedmonetarnym i monetarnym był element pośredni. Niektórzy wskazują na tzw. pieniądz sztabkowy. Mogły to być kawałki metalu od nieforemnych do ładnie wykończonych rożnów. Te ostatnie były znane starożytnym Grekom. O nich wspomina Plutarch: „Pierwotnie było zapewne tak, iż jako pieniądza używano żelaznych, czasem spiżowych rożnów. Stąd jeszcze dzisiaj pewne drobne monety nazywamy obolami, a drachmę garścią, czyli tyle, ile obejmowała dłoń”. Rozwijając myśl Plutarcha, Heraklit z Pontu pisał: „ Jako pierwszy ze wszystkich ludzi wybijał na Eginie Fejdon z Argos. Ponieważ rożny wtedy obejmowały garść, to jest drax, to my, chociaż już nie wypełniamy garści tymi obolami, mówimy o drachmie, że powstała od draxathoi czyli „trzymać w garści”. I tak mamy wyjaśnienie dotyczące pochodzenia nazw waluty greckiej z okresu przed euro. W starożytnym Rzymie posługiwano się żelaznymi sztabkami ze stemplami, które gwarantowały wartość. Angielski pisarz Graham Greek w „Podróży bez map” wspomina o swoim pobycie na jednym z bazarów w Afryce Zachodniej. Tam „.. najbardziej używaną walutą stanowiły żeleźniaki. Były to kawałki żelaznej taśmy mniej więcej 14 cali – jak strzałki do gry; wierzchołki musiały być nieuszkodzone, a końcówki nie rozszczepione (równie dobry jak ząbkowanie krawędzi sposób zapewnienia, że waluta nie jest fałszywa). Mężczyźni przychodzili na targ, niosąc w węzełkach na głowie po kilkaset żeleźniaków”.

Sztabkowym pieniądzem posługiwano się w Szwecji w XVII i XVIII wieku. Były to sztaby miedzi, z których najcięższa, o nominale 10 dalerów, ważyła ponad 19 kg. Duński dyplomata Jakub Birchard w 1720 roku pisał: „Wielu nosi swoje pieniądze na plecach, inni na głowach, a większe sumy przewozi się wozami konnymi”. Szwedzkie „monety sztabkowe” były skutkiem niedoboru srebra w tym kraju. A w wyniku wojny z Danią, w której brała udział także Rzeczypospolita (tzw „potop szwedzki” w latach 1655 – 1660), Szwedzi musieli zapłacić Danii kontrybucję w wysokości równej 26 tysiącom kilogramów srebra. Nie mogąc zapewnić srebra, Szwecja zdecydowała się uiścić opłatę w miedzi, której cena była niebywale niska, dlatego wielkość pieniędzy była adekwatna do ich nominału.

Pieniądz sztabkowy miał cechy, które stanowiły pewną wyższą jakość od naturalnego. Był bardziej trwały, a więc można było dłużej się nim posługiwać. Był podzielny, co ułatwiało transakcje. Zajmował niewiele miejsca (casus szwedzkich sztabek miedzianych był wyjątkiem), a więc można było go przewozić na dalsze odległości. W celu ograniczenia fałszerstw stosowano stemple, będące gwarantem wartości.

I to był kolejny krok ku pieniądzom monetarnym. A ich początek datuje się na ok. 550 r. przed Chrystusem. Odlewano je z elektronu, tj. stopu złota i srebra. Odlew miał kształt sporej fasoli, nie przypominał dzisiejszych monet, ale był już monetą w sensie nominału, wagi i znaku emitenta.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Gorące tematy

Jak rozbudzić w dziecku pasje?

Pasję zazwyczaj postrzegamy jako hobby, coś co lubimy robić w wolnym czasie, co nas interesuje, przy czym często odpoczywamy. Dorośli zazwyczaj potrafią wskazać na...

Wychowanie dziecka do roli ojca i matki

Wychowanie jest to proces bardzo długi. Na początku dziecko jest w pełni zależne od rodziców, natomiast po około dwudziestu latach ma ono stać się...

Rodzinne posiłki – konieczna normalność!

Nasze dni wypełnione są po brzegi zajęciami, co sprawia, że często jakość spotkań z ludźmi jest coraz gorsza. Nie mamy czasu na spokojną rozmowę...

Powiązane Artykuły

Jak rozbudzić w dziecku pasje?

Pasję zazwyczaj postrzegamy jako hobby, coś co lubimy robić w wolnym czasie, co nas interesuje, przy czym często odpoczywamy. Dorośli zazwyczaj potrafią wskazać na...

Wychowanie dziecka do roli ojca i matki

Wychowanie jest to proces bardzo długi. Na początku dziecko jest w pełni zależne od rodziców, natomiast po około dwudziestu latach ma ono stać się...

Rodzinne posiłki – konieczna normalność!

Nasze dni wypełnione są po brzegi zajęciami, co sprawia, że często jakość spotkań z ludźmi jest coraz gorsza. Nie mamy czasu na spokojną rozmowę...