Koronawirus na Świecie

All countries
201,619,864
Zakażeni
Updated on 6 August 2021 01:55
All countries
179,646,828
Ozdrowieńcy
Updated on 6 August 2021 01:55
All countries
4,278,708
Zgony
Updated on 6 August 2021 01:55

Koronawirus na Świecie

All countries
201,619,864
Potwierdzone
Updated on 6 August 2021 01:55
All countries
179,646,828
Wyzdrowiało
Updated on 6 August 2021 01:55
All countries
4,278,708
Zgony
Updated on 6 August 2021 01:55

Rugowanie Bożego Narodzenia – Artur Adamski

Stara lwowianka opowiadała mi, jak bardzo zmienione zostały Święta w roku 1939. Różniły się nie tylko tym, że czas Adwentu był miesiącem wzmożonego terroru, a tradycyjnych wigilijnych potraw nie było z czego przyrządzić. Zmianą było i to, że do szkoły, zamiast św. Mikołaja ze słodyczami i kolędami, przyczłapał Dziadek Mróz rozdający nie prezenty, ale odznaki z Leninem i od którego śmierdziało wódką.

Namiastką tej sowieckości była praktyka władz PRL-u, godzących się na dwa świąteczne dni wolne od pracy, ale robiących wszystko, by chrześcijańskie święto i prastara tradycja kojarzyły się nam jak najgorzej. „Rzucenie na rynek” odrobiny rzadko widywanych towarów (np. cytrusów) automatycznie wypełniało grudniowe tygodnie mordęgą wielogodzinnego wystawania w kolejkach. A z telewizorów straszyło szyderstwo z jasełek i przemowa I sekretarza partii komunistycznej (bardzo adekwatna postać dla takiej okazji, nieprawdaż?).

Sowieckie i PRL-owskie realia przypomniały mi się w ostatnim miesiącu na ulicach Warszawy. W przeciwieństwie do lat poprzednich na żadnej z głównych ulic stolicy nie umieszczono jakichkolwiek świątecznych ozdób. Odrobina pojawiła się jedynie na Krakowskim Przedmieściu i w paru zakątkach Starówki. Nowy Świat, jeszcze przed poprzednim Bożym Narodzeniem skrzący się milionem świątecznych światełek, teraz został ozdobiony jedynie okolicznościowymi reklamami francuskiej fabryki czekoladek. Zamiast dźwięku kolęd w centrum miasta, kilkakrotnie każdego dnia, dały się słyszeć agresywne hasła, wyszczekiwane przez megafony na przemian z pełnymi wulgaryzmów piosenkami oraz sygnałem PRL-owskiego „Dziennika Telewizyjnego”. Gmaszysko Pałacu Kultury i Nauki, które kiedyś w świąteczny czas zdobiono gwiazdkowymi iluminacjami i bogato przystrojonymi choinkami, w tym roku robiło wrażenie tak ponure, jak chyba nigdy wcześniej. Postsowieckiej bryle zdawało się brakować jedynie ułożonego cyrylicą napisu „S Nowym Godom”. Zamiast tego pałac im. Stalina zaczął być podświetlany w kolorach tęczowej flagi LGBT albo gwiaździstej Unii Europejskiej. Można by odnieść wrażenie, że przy okazji Świąt w stolicy dokonywano wielkiej eliminacji wszelkich treści religijnych. Potem jednak w mieście zaroiło się od bannerów w stylistyce uderzająco przypominającej przekreślony czerwonym piorunem profil, który rozumieć chyba należy jako „zwarcie w mózgu”. Bannery, którymi oszpecono miasto w grudniu, stanowiły eskalację tej samej ohydy. Dominującym motywem koszmarnego wykwitu „talentu” kogoś, być może uważającego się za plastyka, okazał się wielki islamski półksiężyc. Rozumieć to chyba należy jako pokłon, złożony muzułmanom. Drugim i chyba ostatnim religijnym akcentem, jaki przed Bożym Narodzeniem pojawił się w przestrzeni miasta, był olbrzymi świecznik chanukowy, rozpalony przez prezydenta Trzaskowskiego i delegację rabinów. Czyli – o oddaniu czci tradycji Żydów też w Warszawie pamiętano.

Bolszewiccy „inżynierowie dusz” zawsze doceniali rolę symboli i formacyjnej sprawczości kształtu przestrzeni publicznej. Jedną z pierwszych ich ofiar były przecież odwieczne znaki tożsamości. Prawdziwe i pradawne wyszydzano i likwidowano. W miejsce towarzyszących wszystkim pokoleniom od zarania państwowości wprowadzano nowe. W Moskwie ruch tłumów, nagle pozbawionych siedmiuset cerkwi, skierowano ku mauzoleum – świątyni nowej religii, w której nakazywano oddawanie czci nowej relikwii – mumii Lenina. W ostatnich miesiącach władze kilku miast Polski wykonały krok znany z czasów bolszewizmu. Polakom zaczęto odbierać właściwe ich tradycji znamiona przestrzeni publicznej. Rozpoczęto proces rugowania znaków rodzimych i oswajania z obcymi.

Na ile ten proceder okaże się skuteczny i jakie będą kolejne „edukacyjne” posunięcia neomarksistów, zapewne wkrótce się dowiemy.

Artur Adamski

56 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Gorące tematy

Powiązane Artykuły