Koronawirus na Świecie

All countries
177,599,497
Zakażeni
Updated on 16 June 2021 21:40
All countries
160,346,973
Ozdrowieńcy
Updated on 16 June 2021 21:40
All countries
3,840,975
Zgony
Updated on 16 June 2021 21:40

Koronawirus na Świecie

All countries
177,599,497
Potwierdzone
Updated on 16 June 2021 21:40
All countries
160,346,973
Wyzdrowiało
Updated on 16 June 2021 21:40
All countries
3,840,975
Zgony
Updated on 16 June 2021 21:40

Piotr Lamprecht pierwszy akreista polski – Stanisław Srokowski

Już objaśnialiśmy na tych łamach znaczenie tego dziwnego terminu „akreista”. Teraz pokażemy przykłady. Każda artystyczna era przynosi coś nowego i ważnego Tak powstają epoki literackie, np. odrodzenie, oświecenie, romantyzm. Tak się rodzą nowe kierunki sztuki, realizm, surrealizm, futuryzm. Kiedy się tak rodzą? Wtedy, kiedy pojawiają się nowi artyści, których łączy jakaś szczególna cecha, sposób widzenia świata, metoda twórcza, styl albo poczucie piękna. Nie mieszczą się oni w dotychczasowych nurtach i estetykach. W taki sposób pojawił się w Polsce AKREIZM. Piszę tę nazwę dużymi literami, byśmy ją łatwiej zapamiętali. A skąd się ta nazwa wzięła? Pisałem już o tym tutaj, ale przypomnę, ponieważ nowe pojęcia nie od razu zapadają łatwo w pamięć. „AKRA w starożytnym języku greckim znaczy: brzeg, skraj, kraniec, szczyt. W nowym języku greckim AKRI znaczy to samo, brzeg, skraj, kraniec, szczyt. Przymiotnik od tego pojęcia brzmi: AKREOS, czyli: skrajny, brzegowy, krańcowy, kresowy itp. Wobec tego AKREIZM, jako kierunek sztuki poetyckiej oznacza skrajność, krańcowość… Wobec tego poeta uprawiający taką poezję będzie: AKREISTĄ”.

Spytałem specjalistów, czy dobrze wywodzę ten termin z języka greckiego. Znakomity językoznawca, prof. Jan Wawrzyńczyk z Uniwersytetu Warszawskiego napisał mi: „JAK NAJBARDZIEJ! Dobry derywat! Nota bene, ładnie nawiązuje asocjacyjnie i semantycznie do znanego terminu akmeizm, akmeista, akmeiści”… Z kolei prof. Dorota Heck z Uniwersytetu Wrocławskiego po przeczytaniu naszego eseju w poprzednim numerze „GO” od razu znalazła akreistów w sztukach plastycznych i wymieniła ich nazwiska. Termin wchodzi więc do słownika języka polskiego. I wraz z tym terminem wchodzi do literatury Piotr Lamprecht, pierwszy akreista w polskiej poezji.

Urodził się w 1983 roku we Wrocławiu. Wiersze pisał już na studiach. Jego teksty charakteryzowały się ogromną dyscypliną, ascetyzmem formalnym. Po studiach Lamprecht poszedł do klasztoru, został augustianinem, wikariuszem w parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie, ale wierszy pisać nie przestał. W miarę rozwoju uwalniał się w strofach poetyckich od opowieści, od fabuły, od legendy, od nadmiaru historii, zacieśniał coraz bardziej formalną stronę przekazu, a zarazem stawał się coraz bardziej zagadkowy, wieloznaczny i coraz bardziej inspirujący. Stawał nad brzegiem języka, na skraju wiersza, bo dalej już było tylko milczenie. Dalej już w poezji nie można było pójść.

Lamprecht rozpoczął proces odradzania poezji, odnowy od środka, od metafory. Zrobił to, co robił Jerzy Grotowski w Teatrze Laboratorium we Wrocławiu, kiedy szykował „Apocalypsis cum figuris”, spektakl, na który zjeżdżali miłośnicy sztuki z całego świata. Bo był tak nowatorski, awangardowy, niepodobny do niczego, co istniało w sztuce scenicznej. Odrzucał cały tradycyjny kostium teatralny. Pozbywał się sceny, dekoracji, muzyki, kostiumów, literatury, języka konwencji, a mimo to wciąż był teatralnym spektaklem. Lamprecht zachowuje się podobnie. Odrzucił, zgodnie z myślą awangardową, stary kostium poetycki, tradycyjne rymy i rytmy, fabułę i historię, muzykę i opowieść. Co więc zostawił? Zostawił myśl, obraz, przenośnię, znak. Przesunął granice poznawanego świata. A równocześnie zagęścił znaczenia, sensy wypowiedzi, jakby otworzył wziernik do tajemnicy, trzymając się ściśle rygorów dyscypliny, intelektualnego skrótu, logicznego wzorca. Oto przykłady jego wierszy:

***

taniec
deszczu
światło
z papieru

I to koniec? – spyta Czytelnik Tak, koniec. I początek czegoś nowego. Cztery słowa. I żadnej opowieści. O co chodzi? Lamprecht śle sygnał, znak orientacyjny, rzuca snop światła w otchłań i wyłapuje z niej jakiś obraz, ślad, sens. Taniec deszczu. Piękny obraz. Tańczący deszcz. Sam w sobie mały cud. Ale może to nie tylko deszcz? Może coś więcej. Natura jest pięknem! Podziwiajmy więc piękno stworzenia, Boski dar miłości, radość życia. Zachwycajmy się chwilą. Bo umknie nam na zawsze. Powiedzielibyśmy „carpie diem” ( „chwytaj dzień” z Horacego). A „światło z papieru”? Jakie może być światło z papieru? Rozległe pole dla wyobraźni, dla skojarzeń. Może to obraz malarski bijący własnym blaskiem? Może nowa idea uderzająca ostrym światłem? Strofy poetyckie zapisane na kartce papieru, jako światło, które nam coś rozjaśnia? Partytura genialnego utworu muzycznego? Poeta nie tłumaczy, nie interpretuje. Może nawet nie oczekuje od nas interpretacji. Chce jednego. Byśmy przeżyli PIĘKNO, Boską Mądrość. Byśmy na moment spotkali się z duchem jasności i miłości. To akreizm estetyczny i moralny. Rzuca nas na brzeg jakiegoś zjawiska i powiada: doznawaj, przeżywaj, raduj się, bo świat jest piękny. Albo myśl, kojarz, bo po to masz umysł i wyobraźnię. To ostatni moment, byś doznał czegoś nowego, ważnego, oryginalnego.

W najnowszym tomiku wierszy, w „Pudełku” spotkamy surowe, zwięzłe, twórcze zwroty, które błyszczą, jaśnieją, uderzają swoją intensywnością i siłą. Jakby człowiek wyszedł z ciemności i nagle spojrzał w słońce. Następuje, o paradoksie, ciemne olśnienie. Bo poezja akreistyczna opiera się też, a może głównie, na paradoksie. Tego nie można opowiedzieć, zrelacjonować, przedstawić, temu trzeba się oddać, jak rażeniu słońca. Tej poezji nie da się streścić, zrelacjonować. Bo jak streścić taki wiersz:

***

w ciszy/spaceru/odczyt/nekrologów/ścieżka pomiędzy

Śmierć na Kazimierzu/ ktoś umarł na Krakowskiej/robi się/tu pusto/jest trochę światła/

w bezdomnych

Jak na Lamprecta to i tak dużo słów. Ze szczątków obrazu wnioskujemy, że podmiot liryczny krąży po cmentarzu i odczytuje nekrologi zmarłych. I jest tu „ścieżka pomiędzy”. Od razu kojarzymy, że pomiędzy grobami. Ale może nie tylko pomiędzy grobami? Poeta zawiesza głos, nie dopowiada. Niech zadziała wyobraźnia. Czymże więc jest to „pomiędzy”? Może pomiędzy życiem a śmiercią? Pomiędzy człowiekiem a Bogiem? Pomiędzy ciszą a głosem? A w drugiej części wiersza konkluzja. Znowu ktoś zmarł na Krakowskiej. Robi się „pusto”. Ale najważniejsze: „jest trochę światła w bezdomnych”. Nie jest jeszcze tak źle, skoro bezdomni, a więc najubożsi niosą „trochę światła”, to znaczy, że nadzieja nie zginęła. Światło to obsesja, pasja i miłość Lamprechta. Zawsze szuka tego, co rozjaśnia nasz byt.

We wcześniejszym tomiku, „Ewangelii gruzu”, jakby przewidział to, co się dzisiaj dzieje na polskich ulicach. Ewangelia to Dobra Nowina. Ale co to za Dobra Nowina, która zarazem jest nowiną gruzu, czyli świata zniszczonego, zdeprawowanego, moralnie zrujnowanego. Czymże dokładnie jest ten gruz? Może to nasze popękane, chore słowa? Może fałszywe i obłudne wypowiedzi? Może strach zasiany w głębi frazeologii? A może to gruzy naszego sumienia, głuchego na ludzkie cierpienie? I jakże się ma Ewangelia do upadku norm i zasad? Może właśnie teraz Dobra Nowina jest nam najbardziej potrzebna, byśmy się odrodzili i na nowo spojrzeli na siebie.

Lamprecht z tamtą książką i z tą nową „Pudełkiem”, od razu stał się ikoną nowego pokolenia. Postawił temu pokoleniu, ale i swojej epoce, zasadnicze pytania. W jakim kierunku idzie świat? Ku czemu zmierza? Szuka też odpowiedzi w samej poezji. Odrzuca skostniały, sklerotyczny język. Jego poezja nieustannie przekształca się, tropi nowe środki ekspresji, mierzy się z tradycją i wyznacza dalsze szlaki. Bada, co się naprawdę z językiem stało. Pisze tak, jakby zmagał się z katastrofą języka, jakby dostrzegł, że w naszej epoce język został poddany straszliwym torturom, gwałtom, manipulacjom, a on, poeta, nie chce się na nie godzić. Pragnie ocalić w języku to, co w nim jest najgłębsze i najistotniejsze, sens, wartość słów, ducha, jakby archeologię znaczeń. To jest czas wykasowywania zbędnych słów. Duch miłości i wolności unosi się nad Lamprechta wierszami. I duch jasności, światła. Widoczny także w poniższych strofach

***

w spacerach
zagląda
do jaskiń
księżyc
błyska
pozostała
czułość
światła

Lamprecht tworzy mitologię sensów, a nie mitologię historii. Poprzez dalekie asocjacje poszukuje transcendencji, zapisuje się skomplikowanymi znakami szyfru.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Gorące tematy

Zaakceptuj złe emocje dziecka – to klucz do zrozumienia jego uczuć

Krzyczą, hałasują, dokuczają innym i za wszelką cenę chcą zwrócić na siebie uwagę – taki obraz dzieci nierzadko kończy się upomnieniem ze strony rodziców:...

Unikaj tych sformułowań wobec dzieci, czyli czego nie mówić

Budowanie trwałej relacji z dziećmi opartej na zaufaniu i wzajemnym szacunku to proces niezwykle długi i żmudny. Łatwo na jego drodze o liczne potknięcia...

Jak odkryć swoje dziecko?

Nasze dzieci to kuźnie nieodkrytych talentów. W świecie, który zdominowany jest przez gry komputerowe i tanią rozrywkę dostępną na wyciągnięcie ręki, wiele ze zdolności...

Powiązane Artykuły

Zaakceptuj złe emocje dziecka – to klucz do zrozumienia jego uczuć

Krzyczą, hałasują, dokuczają innym i za wszelką cenę chcą zwrócić na siebie uwagę – taki obraz dzieci nierzadko kończy się upomnieniem ze strony rodziców:...

Unikaj tych sformułowań wobec dzieci, czyli czego nie mówić

Budowanie trwałej relacji z dziećmi opartej na zaufaniu i wzajemnym szacunku to proces niezwykle długi i żmudny. Łatwo na jego drodze o liczne potknięcia...

Jak odkryć swoje dziecko?

Nasze dzieci to kuźnie nieodkrytych talentów. W świecie, który zdominowany jest przez gry komputerowe i tanią rozrywkę dostępną na wyciągnięcie ręki, wiele ze zdolności...