Koronawirus na Świecie

All countries
197,642,926
Zakażeni
Updated on 30 July 2021 18:18
All countries
176,994,912
Ozdrowieńcy
Updated on 30 July 2021 18:18
All countries
4,219,111
Zgony
Updated on 30 July 2021 18:18

Koronawirus na Świecie

All countries
197,642,926
Potwierdzone
Updated on 30 July 2021 18:18
All countries
176,994,912
Wyzdrowiało
Updated on 30 July 2021 18:18
All countries
4,219,111
Zgony
Updated on 30 July 2021 18:18

Przed-wielkanocny nastrój na Kremlu Paweł Zyzak

31 marca wygasło rosyjsko-ukraińskie zawieszenie broni  w Donbasie. Przedstawiciele Kremla, wchodzący obok Ukraińców i przedstawicieli OBWE w skład Trójstronnej Grupy Kontaktowej, nie zgodzili się na jego przedłużenie. Od kilku dni Kreml prowadzi kampanię propagandową, w której oskarża rząd w Kijowie o prowokowanie granicznych potyczek zbrojnych. Służy ona m. in. neutralizowaniu oskarżeń formułowany przez owych Ukraińców, iż Kreml w ostatnim czasie gromadzi wojska przy ukraińskiej granicy pod pretekstem manewrów. Od tygodni rosyjska opinia publiczna przygotowywana jest przez reżimowe media na ewentualność wybuchu konfliktu zbrojnego ze swym zachodnim sąsiadem.

      Dowództwo Wojsk Amerykańskich w Europie (EUCOM) zmieniło ostatniego dnia marca status Ukrainy na swej liście obszarów monitorowanych z kategorii „possible crisis” na „potential imminent crisis”, dobijając do końca skali, czyli do poziomu najwyższego zagrożenia. Gra Kremla na zerwanie zawieszenia broni oznaczać może dążenie do zmiany status quo obszarów przez siebie okupowanych, zarówno kontrolowanego przez rzekomych separatystów Donbasu, jak i wcielonego do macierzy ukraińskiego Krymu. 

      Co najmniej od 27 marca stronę granicy suną wagony wiozące rosyjskie bronie pancerne: czołgi i inne ciężkie pojazdy opancerzone, ciężką artyleria, itd. Skala tej koncentracji jest tak duża, że wprawiła podobno w zdumienie rosyjskich rolników, zakłócając dostawy sprzętu rolniczego, m. in. traktorów przed wiosennymi żniwami. Konwojowany jest sprzęt lotniczy, w tym grupy samolotów. Zaobserwowano transport sprzętu przeciwpiechotnego poruszający się mostem łączącym Rosję z Krymem, ukończonym w 2018 r. Stawianym właśnie m. in. po to, dla celów przerzutowych. W obecnej chwili, wedle Ukraińców, na terenie Krymu przebywa rosyjski personel wojskowy w liczbie 32 700. Zgromadzono tam pokaźne zasoby bitewne: samoloty, zestawy rakiet przeciwpancernych i przeciwlotniczych, w portach cumują jednostki marynarki wojennej. „Separatystyczny” personel na okupowanej wschodniej Ukrainie liczyć ma z kolei 28 tys. ludzi.

      Po co ta koncentracja, która wydaje się być czymś więcej, aniżeli tylko wpisanym w mentalność elit Kremla teatralnym pokazem siły? Reżim od kilku miesięcy konsoliduje zasoby propagandowe i narzędzia opresji, przygotowując się do wrześniowej kampanii wyborczej do parlamentu. Rezultat wyborczy powinien być przytłaczająco pozytywny dla rządzących, na czym szczególnie zależy Władimirowi Putinowi. To swoiste zwieńczenie konsolidacji prawno ustrojowej reżimu. Wedle nowej rosyjskiej konstytucji jedynie parlament posiada prawo uchylenia immunitetu prezydentowi i jego rodzinie, immunitetowi, dodajmy, obowiązującego po odejściu prezydenta z urzędu. Reżim brutalnie tłumi więc protesty, a mając w swych rękach jedynego rozpoznawalnego w Rosji lidera opozycji nie marnuje czasu, by doprowadzić go, jeśli nie do prędkiej utraty życia, to przynajmniej do utraty zmysłów i sił witalnych, a ściślej – trwałego kalectwa.

      Stosując metodę faktów dokonanych Kreml poszukuje pretekstu, by rozwiązać niecierpiący zwłoki problem zaopatrzenia anektowanego Półwyspu Krymskiego w pitną wodę. Otóż 85% tego surowca trafia właśnie z Ukrainy, z systemu rzecznego Dniepru. Niewątpliwie Kreml rozważa scenariusz wojskowego wtargnięcia do obwodu chersońskiego i przejęcia kontroli nad tamą na Kanale Północnokrymskim. W tym potencjalnie celu – widomość potwierdzono 31 marca – wysyła na Krym 56. Brygadę Powietrznodesantową, jedną z najbardziej brutalnych i zaprawionych w bojach formacji. Brygada walczyła w Afganistanie w latach 1979–1988 oraz w Czeczenii, w obydwu czeczeńskich wojnach, z lat 1994–1996 oraz z lat 1999–2004, „przypieczętowując” zwycięstwo w tej drugiej.

      Ostatnie utarczki słowne pomiędzy prezydentami Joe Bidenem i Władimirem Putinem, zaliczane do kanonu „retoryki wojennej” przypominającej niektórym czasy zimnowojenne, wpisują się zatem w szerszy kontekst eskalującej sytuacji na północnych brzegach Morza Czarnego. Kreml za pomocą sankcji oraz poprzez zapowiedź następnych poddawany jest nieustannej presji, i sam nie mogąc nań odpowiedź symetrycznie, odwołuje się do szantażu i swego potencjału militarnego, budowanego i modernizowanego kosztem sytuacji socjalno-bytowej większości społeczeństwa.

      W zachodnich sztabach wojskowo-wywiadowczych panuje świadomość, że wobec pogarszającej się sytuacji epidemicznej w państwie oraz materialnej obywateli, obawiając się erupcji niezadowolenia społecznego wiosną i latem oraz po wyborach, reżim gotów jest zaryzykować sprawdzony „scenariusz czeczeński” z 1999 r.

Gorące tematy

Powiązane Artykuły