Koronawirus na Świecie

All countries
240,226,016
Zakażeni
Updated on 14 October 2021 21:12
All countries
215,798,951
Ozdrowieńcy
Updated on 14 October 2021 21:12
All countries
4,893,452
Zgony
Updated on 14 October 2021 21:12

Koronawirus na Świecie

All countries
240,226,016
Potwierdzone
Updated on 14 October 2021 21:12
All countries
215,798,951
Wyzdrowiało
Updated on 14 October 2021 21:12
All countries
4,893,452
Zgony
Updated on 14 October 2021 21:12

KOŃ Z WĘDZIDŁEM W PYSKU – Michał Mońko

Najpierw podzielił nas   język, a później podzieliła nas zaszczepiona przez język ideologia i  polityka. Przywykliśmy  traktować język przede wszystkim jako środek  wymiany  myśli, środek porozumiewania się. Nie dostrzegamy, że nasz  język, szczególnie  język mediów,  uwikłany jest w podteksty   moralne i polityczne. Nie dostrzegamy, bo  wszyscy interesują się  telewizja, ale  mało kto interesuje się  medioznawstwem.   

Słyszymy w rozmowach więcej języka z mediów niż z ust swoich znajomych i członków rodziny. Jesteśmy  przesiąknięci językiem mediów. W krajach średniej wielkości media produkują dziennie trzy, nawet cztery miliony  słów. To zarazem produkcja wiadomości i produkcja opinii.

Język mediów jest dziś słuchany  nie przez jedną, dwie osoby, ale przez masową publiczność. Niewielu mówi do wielu. Telewizja  i  Internet  są dominującymi prezenterami języka w  społeczeństwach informacyjnych. Gdy idzie o słuchalność i oglądalność, nie wystarczy mieć rację. Trzeba jeszcze  umieć  te racje   przekazać.

Gdy mowa, pismo, druk jest   przekazem, to  język jest kodem, a  kod  językowy narzuca  mówiącym  hierarchie ważności i zależności. Język rządzi  ludźmi i jest wykorzystywany do  rządzenia   ludźmi. Nie bez powodu językiem zajmowali się  twórcy reżimów totalitarnych: Lenin, Mussolini, Trocki, Stalin,   Rakosi, Hodża.  

„Ludzie posługujący się odmiennymi językami, żyją w odmiennych światach rzeczywistych – powiada dalej Edward Sapir. – Język jest przewodnikiem po rzeczywistości społecznej”.   Oprowadza nas po kraju i po świecie, wartościując ludzi i rzeczy. A zatem język pełni też funkcje ideologiczną.   

W języku wczesnego PRL  były skategoryzowane dwa  światy. Był   socjalizm i kapitalizm. Dychotomia: świat postępu  i świat  wstecznictwa. Żołnierze AK, WiN, NSZ zwani byli  faszystami, a funkcjonariusze UB, KBW i  PPR/PZPR  byli szczerymi demokratami. 

Komuna  z niezwykłą perfekcją wykorzystywała  i  wykorzystuje  dzisiaj językową  funkcję  zastępowania i reprezentowania   rzeczywistości przez znaki językowe.  Język to fenomen funkcji rozumu. A rozum jest zdolnością do operowania pojęciami abstrakcyjnymi, jest zdolnością  analitycznego myślenia i wnioskowania z przetworzonych danych.

„Na pierwszy  rzut  oka  zdanie  – tak  jak  ono  wygląda, dajmy na to, wydrukowane  na papierze  – nie wydaje się  obrazem  rzeczywistości, której dotyczy – pisał Ludwik Wittgenstein w  „Traktacie  logiczno –  filozoficznym”. –  Ale  i nuty  nie wydają   się   na pierwszy rzut  oka  obrazem  muzyki,  a nasze  pismo  fonetyczne  (literowe)   nie jest  podobne do  obrazu  naszej  mowy”.

Każda opowieść jest układem słów i zdań,  zapisem jakiegoś ciągu wydarzeń. Projekcja   świata  faktów   w świat języka   obejmuje   przede wszystkim  dzianie się,  a nie   rzeczy   w statycznych i schematycznych  relacjach.   Związki  następstwa, zmiany  biegu  czasu i życia   – oto  co   ma  wartość i co reporter chce  przełożyć  na  obrazy,  słowa i zdania.

Wszystkie teksty językowe,  stworzone z co najmniej jednego zdania,  utrwalonego w pamięci albo zapisanego na jakimś nośniku, odpowiadają na jedno z dwu pytań: Co to jest? Albo: Jak to się stało?  Teksty, które mówią,  co to jest, nazywamy afabularnymi, natomiast teksty,  które opowiadają,  jak to się stało albo jak do tego doszło, nazywamy fabularnymi.

Teksty afabularne przekazują treści statyczne, regularne, powtarzalne. Natomiast teksty fabularne przedstawiają zdarzenia,  postacie i sytuacje zakłócające ustalony porządek. Homer, pisząc  „Iliadę”  i  „Odyseję”,  przedstawił   ludzi  i rzeczy  poprzez  ich działania. Z chwilą opisu  jakiegoś wydarzenia, nadajemy  mu  status ujęzykowionej rzeczywistości.  

Opowieść dziennikarska  funkcjonuje jako narzędzie informacyjne,  związane z przekazem i  kształtowaniem informacyjnym. Narzędziowy charakter mają nie tylko teksty językowe, a więc zdania wymówione albo napisane, gazety, audycje radiowe. Także gesty, mimika, mundury, dystynkcje,  medale są narzędziami informacyjnymi i są wykorzystywane w komunikacji,  w telewizji, radiu  i w Internecie.

Dzisiaj  obrazy, dźwięki i  słowa docierają  bezpośrednio do odbiorcy w jego domu, w pracy i na poczcie. Przekaz  jest tak bliski i tak osobisty,  że  nie  podobna go odrzucić, nie podobna nie uwierzyć albo choćby poddać obiektywnej, racjonalnej analizie. Obrazy i słowa z ekranu tworzą więzi, które nie mają nic wspólnego z racjonalnością.

W czasach PRL elektryfikacja była połączona ze słuchalnością radia, zwanego kołchoźnikiem albo toczką.  Odbiornika nie można było wyłączyć. Od rana do późnej nocy   trzeba było słuchać  komunistycznej propagandy, przeplecionej muzyką. To była agresja słowna.  Dzisiaj taką agresję słowną wsparta obrazem  uprawia TVN. Agresor, który nie wiedzieć czemu zwie się dziennikarzem,    dąży do przejęcia władzy nad odbiorcą. .

Poddanie się presji agresora,   rezygnacja z własnego myślenia,  tylko rozzuchwala agresora. Gdy odbiorca  nie jest pewny czegokolwiek, to znaczy, że już  został wytresowany, wzięty pod obcas, kontrolowany.   

Dziennikarz, w przeciwieństwie do propagandysty,  używa języka dla oznaczenia przedmiotu,  natomiast twórca tekstu artystycznego używa języka dla obrazowania przedmiotu.  Słowo w tekście artystycznym ma zawsze sens bogatszy, zawiera więcej wyobrażeń, odczuć niż słowo w tekście informacyjnym, gdzie obowiązuje jednoznaczność i weryfikacja przekazu.  

Odkąd rynek mediów został zdominowany przez  media elektroniczne, głównie przez telewizję i Internet, opinia publiczna jest w istocie opinią telewizji i Internetu, rzadziej  radia.  Media te  nie tylko informują o istniejącej rzeczywistości, ale i tworzą rzeczywistość.  Niekiedy problem  stworzony przez media  nie istnieje  poza mediami, które   kreują  sytuacje, powołują  osoby publiczne, namawiają  i mobilizują.

„Kiedy miała wybuchnąć druga wojna światowa,  najpierw były mobilizowane słowa, później  rekruci” –  pisze Paul Levinson w książce  „Miekkie ostrze”.

W radiu  słowo może wywołać efekt obrazowy niezależnie od tego czy użyto je w znaczeniu przenośnym czy właściwym. Powstaje znak wtórny o charakterze znaku przedstawiającego, odznaczający się właściwościami znaku obrazowego. Słowa i  zdania medialne nazywają i opisują  świat, którego  odbiorcy mediów nie  doświadczają bezpośrednio.  Tę sytuacje  wykorzystują propagandziści, manipulując znakami.    

„Żaden  reżim  nie  jest tak rozgadany  ani tak  zazdrośnie strzegący  swego  monopolu  na słowa, jak  komunizm – pisze  Francoise Thom, autorka książek o Berii,  o języku totalitarnym i o Gorbaczowie. –  Żadnemu   reżymowi  nie udało się dotąd  tak  doskonale, jak komunistom,   zawładnąć  językiem  i spożytkować  go do  swych  ideologicznych celów”.

Należy od razu  powiedzieć, że komunizm  nie stosował i nie stosuje  komunikacji  informacyjnej, czyli czystego przekazu wiadomości o faktach. Komunizm, szczególnie zaś jego bolszewicka  odmiana, wykorzystywał i  wykorzystuje komunikację  do  demolowania  języka, używania kodu językowego do  manipulacji.  

Stalin, wielki nauczyciel  językoznawstwa, napisał w swoim dziele o języku, że język rosyjski „w zasadzie” pozostał taki sam, jak po przewrocie.  „Co się zmieniło? Zmieniło się znaczenie szeregu słów i wyrażeń, które uzyskały nową treść znaczeniową”. No i to istota rzeczy! Stalin  miał na myśli patroszenie słów z treści i  wpychanie tam innej treści.   

Wypatroszony przez komunistów z parlamentarnej treści Sejm  funkcjonował do 1989 roku pod nazwą Sejmu, choć w swej funkcji był forum  akceptacji politycznej  woli  partii, a nie najwyższą władzą  narodu. 

 Podlasie  zmierzyło  się z  nową treścią  tradycyjnych słów przed wyborami w styczniu 1947 roku, gdy  płoty i mury  były obwieszone  hasłem: „Głosuj na kandydatów Frontu Demokratycznego”. Hasło było piękne, jak dziś  piękna jest praworządność. Na wsi, doświadczonej przez działania UB/PPR,  demokracja  oznaczała  po wojnie  sądy doraźne i rozstrzeliwania  pod chałupami.

Kiedy więc  tuż przed wyborami przyjechali na Podlasie amerykańscy dziennikarze pytać, czy  wieś opowie się za demokracją, usłyszeli: „Precz z demokracją!”  Szok! Dziennikarze nie mogli zrozumieć, jak w dwudziestym wieku można być przeciw demokracji.          Nie rozumieli, że  forma językowa „demokracja”, wypisywana na murach, w ulotkach i w gazetach,  nie  odnosi się do  władzy ludu i parlamentarnego porządku, ale określa  dyktatorski porządek  w państwie,  rządzonym przez  partię komunistyczną i UB/NKWD.    

Normą stało się, że partyjni  zagończycy, dla których ubarwienie polityczne jest kwestią interesu, a nie moralności i zasad, przeszli  na prawą stronę i dzisiaj  zasiadają  nawet w ławach sejmowych  partii  prawicowych. Dzierżą wysokie stanowiska m.in. w mediach.

W  nowej Polsce  główne media,  media elektroniczne, nade wszystko pełnią  funkcję polityczną, ideologiczną, rytualną. Środowiska prawicowo – niepodległościowe odznaczyły się po roku 1989 zadziwiającą  niekompetencją polityczną, oddając  radio, telewizję i  media drukowane  środowiskom  komunistycznym i liberalnym.

Dzisiaj  słychać lament nad  stanem mediów, nierzadko antypolskich, zbolszewizowanych, choć wypowiadających się w języku zrozumiałym w Polsce.  Ale przecież ktoś do tego dopuścił.        

Kiedy  w 1991 przeszedłem ze stanowiska szefa „Wiadomości” na stanowisko komentatora  Programu I TVP, moją kierowniczką była  znana narkomanka,  w latach  siedemdziesiątych  herszt  komuny narkomanów, przyjaciółka pewnego  senatora i żeby tylko na senatorze skończyć wyliczanie jej przyjaźni  i związków. W pokoju 93 na pierwszym piętrze  bloku F  zastałem  na ścianach trzy pornograficzne plakaty  formatu  A2.

Zajrzałem do szaf w pokoju 93. Leżały tam sterty: „Nowych Dróg”, „Ideologii i Polityki”, „Życia Partii”, „Trybuny Ludu”. Kiedy  kierowniczce redakcji  doniosłem, co wisi na ścianie, powiedziała: „Nie zawracaj mi dupy!”  Ktoś powie, że to było  prawie trzydzieści lat temu! Prawda.

Trzydzieści  lat minęło, no i co?  Zmieniły się media, zmieniła się  produkcja medialna, a przede wszystkim zmienił się  rynek mediów.  W pokojach telewizyjnych nie wiszą już pornograficzne plakaty.  W szafach, zamiast   „Ideologii i Polityki”, leżą  numery  „Gazety Polskiej” i tygodników  „Sieci” i  „Wprost”.  Tygodnik „Newsweek” czytany jest skrycie w ubikacjach. Najwięcej zmieniło się w produkcji medialnej.

Funkcjonuje potężna, warta miliardy,  produkcja prywatna, okupująca  media  publiczne i komercyjne.  Na początku  lat dziewięćdziesiątych  powstawały montażownie prywatne  i studia nagrań. Urządzenia pochodziły  z telewizji na Woronicza 17. Stamtąd pochodziły też zlecenia na montaż, choć  montażownie publiczne stały niewykorzystane.  Właścicielami produkcji byli  głównie funkcjonariusze służb cywilnych i wojskowych.    

W połowie lat dziewięćdziesiątych producentami  filmowymi i telewizyjnymi zostawali  ludzie  telewizji. Powstała karuzela: dyrektorzy, kierownicy i prezesi szli  do produkcji, żeby po czterech latach  wrócić na stanowiska  dyrektorów, kierowników i prezesów. Interesy były nadzwyczaj proste i pozbawione akcentów politycznych. 

Zmieniła się obsada konserwatywnych z nazwy  mediów. W telewizji, zwanej publiczna, widać byłego sekretarz KC.  Natomiast posłanka  i działaczka PZPR/SLD, spikerka  kojarząca się z PRL, związana jest dzisiaj z „Siecią”. Znalazł tam również swoje miejsce dziennikarz, który był jednym z szefów „Wprost”, gdy  na okładce „Wprost” była twarz premiera Olszewskiego z  nadrukiem na czole: „NIENAWIŚĆ”. Prawicę reprezentuje też w telewizji i w radiu niedawna kandydatka na prezydenta III RP z ramienia SLD.

Trzydzieści  lat po rzekomym przełomie ustrojowym widzę w mediach twarze  PRL-u, słyszę  język  PRL-u.  „Język, którym ludzie posługują się, warunkuje ich percepcję zmysłową i przyjęty tryb myślenia” – twierdził wybitny językoznawca, Edward Sapir. A święty Jakub Młodszy w liście  z  roku 62  pisał, że  odpowiednio wykorzystany język  może być  czymś w rodzaju  wędzidła dla konia:

 „Wkładając koniowi do pyska małe wędzidło sprawiamy, że jest nam posłuszny i możemy kierować całym jego ciałem. Również ogromne statki, żeglujące dzięki silnym wiatrom, zmieniają kurs zgodnie z wolą sternika, który posługuje się małym sterem.  Podobnie język, choć jest małą częścią ciała, potrafi wiele zdziałać”. A zatem koń  polski z wędzidłem w pysku jaki jest każdy widzi, ale nie każdy widzi, że tym wędzidłem jest język mediów, który warunkuje percepcję zmysłową i steruje  myśleniem Polaków.                   

Gorące tematy

OŚWIADCZENIE W SPRAWIE PRZYWŁASZCZENIA NAZWY „WOLNI I SOLIDARNI”

„Wolni i Solidarni” to dewiza, która śp. Kornelowi Morawieckiemu towarzyszyła przez dziesięciolecia jego działalności. Nadana Solidarności Walczącej była niemal synonimem jej nazwy, wyrażającym najważniejsze...

W objęciach Królowej Polski – Albert Łyjak

Jasna Góra od wieków jest dla nas miejscem świętym. Każda religia ma takie miejsca. To konkretne punkty w przestrzeni, istniejące namacalnie, widoczne i doświadczalne, ...

Czy warto się odprężyć ćwicząc jogę?- Emilia Kaba

Po całym dniu ciężkiej pracy przychodzi czas na odpoczynek. Najlepiej odpoczywać podczas ćwiczeń, które pomagają osiągnąć równowagę. Przykładem takiej aktywności jest joga wywodząca się...

Powiązane Artykuły

OŚWIADCZENIE W SPRAWIE PRZYWŁASZCZENIA NAZWY „WOLNI I SOLIDARNI”

„Wolni i Solidarni” to dewiza, która śp. Kornelowi Morawieckiemu towarzyszyła przez dziesięciolecia jego działalności. Nadana Solidarności Walczącej była niemal synonimem jej nazwy, wyrażającym najważniejsze...

W objęciach Królowej Polski – Albert Łyjak

Jasna Góra od wieków jest dla nas miejscem świętym. Każda religia ma takie miejsca. To konkretne punkty w przestrzeni, istniejące namacalnie, widoczne i doświadczalne, ...

Czy warto się odprężyć ćwicząc jogę?- Emilia Kaba

Po całym dniu ciężkiej pracy przychodzi czas na odpoczynek. Najlepiej odpoczywać podczas ćwiczeń, które pomagają osiągnąć równowagę. Przykładem takiej aktywności jest joga wywodząca się...