Koronawirus na Świecie

All countries
621,409,723
Zakażeni
Updated on 28 September 2022 21:04
All countries
600,134,621
Ozdrowieńcy
Updated on 28 September 2022 21:04
All countries
6,543,333
Zgony
Updated on 28 September 2022 21:04

Koronawirus na Świecie

All countries
621,409,723
Potwierdzone
Updated on 28 September 2022 21:04
All countries
600,134,621
Wyzdrowiało
Updated on 28 September 2022 21:04
All countries
6,543,333
Zgony
Updated on 28 September 2022 21:04
spot_img

FABRYKOWANIE NIEPRAWDY – Albert Łyjak

Ta gazeta, gdy się na nią patrzy, wzbudza zaufanie dobrze zredagowanymi tekstami, zdjęciami, które mają wartość newsową, także tytułami, które znaczą więcej niż zawarte w nich słowa. Ale to tylko witryna „Gazety Wyborczej”. Bo kiedy zaczyna się ją czytać, ogarnia człowieka zdziwienie, że to zaufanie tak łatwo i tanio gazeta marnotrawi.

Sięgnąłem po numer „Gazety Wyborczej” – Kielce z 28 stycznia 2022 roku, w którym jest artykuł Grzegorza Walczaka pod tytułem „Jak fabrykę nam budują”. W ekspozycji autor pisze: „Fabryka Prefabrykatów w Suchedniowie, jedna ze sztandarowych inwestycji PiS w regionie, miała być gotowa na początku 2022 roku. Budowy nie rozpoczęto”. Dlaczego nie rozpoczęto budowy Fabryki?

Znane są przyczyny opóźnień albo zaniechania budów w okresie epidemii, kryzysu, braku wykonawców etc. Ceny materiałów budowlanych w ciągu 2021 roku wzrosły od 50 do 120 procent: sucha zabudowa o 60,1; izolacje 53,1; płyty OSB 124,7; izolacje termiczne 563,1. Ale autor artykułu nie pisze o rzeczywistych przyczynach zaniechania budowy. Pisze o swoich domniemaniach, a zatem pisze tak, jak się pisze w „Gazecie”.

Artykuł o „sztandarowej inwestycji PiS” w Suchedniowie jest politycznym gniotem, a nie artykułem publicystycznym. Już na wstępie redaktor Walczak podpowiada, co i jak czytelnik ma myśleć o budowie Fabryki Prefabrykatów. Dwukrotnie przypisuje „kontrowersyjną” inwestycję Prawu i Sprawiedliwości. Wskazuje na inwestorów powiązanych z prawicowymi mediami, ze Strefą Wolnego Słowa i z ulicą Srebrną.

Głównym inwestorem budowy Fabryki w Suchedniowie była Agencja Rozwoju Przemysłu, która nawiązała współpracę z prywatną Spółką HM Factory z Sochaczewa. Efektem tej współpracy było powstanie ARP Prefabrykacja. Jej prezesem został Marian Wal, doskonały organizator i fachowiec ze Śląska. Ale dla redaktora Walczaka to działacz Porozumienia, a nie fachowiec.

Temat fabryki w Suchedniowie kontynuowano w numerze „Gazety Wyborczej” – Kielce z 4 lutego 2022 roku. Alina Janusz w tekście „Nasze pytania bez odpowiedzi”, pyta: Dlaczego Agencja jako partnera dla inwestycji związanej z kluczowym dla rządu Zjednoczonej Prawicy programem „Mieszkanie Plus” wybrała firmę, która według Krajowego Rejestru Sądowego istniała zaledwie od maja 2018 roku?

Pytanie redaktor Janusz składa się w istocie z dwu pytań: 1. Dlaczego do współpracy została wybrana Spółka HM Factory; 2. Dlaczego ta firma jest taka młoda? Odpowiedź na pytanie pierwsze jest następujące: HM Factory należy do polskich przedsiębiorstw z polskim kapitałem. Misją tych przedsiębiorstw jest budowanie silnej pozycji narodowych małych i średnich przedsiębiorstw z kapitałem krajowym.

A dlaczego Spółka HM Factory jest takie młoda? Odpowiedz jest prosta. HM jest młoda, bo nie jest stara. Pytanie o HM Factory sugeruje, że podpisano współpracę z niedoświadczoną, nikomu nieznaną spółką. Tymczasem HM Factory, zarejestrowana wprawdzie w 2018 roku, należy do spółki akcyjnej HM Inwestment S.A., notowanej na rynku New Connect Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. To spółka budowlana o długiej tradycji, zarejestrowana w 2012 roku. Jej właścicielem jest znany w Polsce przedsiębiorca i działacz społeczny, Piotr Hofman.

Dlaczego tak bardzo drażni „Gazetę” nazwisko Hofman? Dlatego że to prezes Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa. W tymże Stowarzyszeniu działają biznesmeni z różnych branż. Łączy ich jedno. Promocja polskiej przedsiębiorczości. Alina Janusz wymienia Tomasza Sakiewicza, Piotra Hofmana, Jerzego Keniga. Dlaczego tylko tych przedsiębiorców i społeczników? Dlaczego pomija innych członków Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa?

Otóż wśród członków Rady Gospodarczej jest m.in. Jan Zając, założyciel Spółki ZIKO Apteka, prezes Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych. Dalej redaktor Janusz ekscytuje się adresem ul. Srebrna. Przecież Agencja Rozwoju Przemysłu nie podpisała umowy ani ze Srebrną, ani ze Strefą Wolnego Słowa. Podpisała umowę ze Spółką HM Factory, której siedziba znajduje się przy Fabrycznej w Warszawie, a nie przy Srebrnej.

Prowokacyjne, niekiedy bezsensowne pytania „Gazety”, a także używanie przez dziennikarzy „Gazety” niektórych słów jakby to były widły albo grabie, wskazują, że „Gazecie” nie chodzi o odkrycie prawdy o prefabrykacji, ale chodzi o prefabrykację nieprawdy. Słowa wyrwane przez dziennikarza z kontekstu albo nieosadzone w kontekście, a rozpatrywane same w sobie, osobno, stają się w artykułach „Gazety” bezbronnymi osobnikami gramatycznymi. Te gramatyczne osobniki, to słowa jakby na żywo przeniesione z PRL do nowej Polski.

W czasach wczesnego PRL-u osobniki gramatyczne, na których dziś „Gazeta”  buduje swoją propagandę, były zaprzęgane do służby propagandowej na rzecz reżimu komunistycznego. Dzisiaj zaprzęgane są do służby na rzecz opozycji totalnej. A przecież gazeta o solidarnościowych korzeniach powinna być wzorem informacyjnej czystości i dziennikarskiej rzetelności.

Prawda o budowie fabryki w Suchedniowie wymaga najpierw przedstawienia upadku Zakładów Wyrobów Kamionkowych „Marwil”, które sięgają tradycją Zagłębia Staropolskiego. Ale redaktor Walczak najpierw pisze o „sztandarowej inwestycji PiS”. Kiedy myślimy, że chodzi o jedną inwestycję, dowiadujemy się, że chodzi o „jedną ze sztandarowych inwestycji PiS”. A zatem jest tych sztandarowych inwestycji PiS w regionie więcej. A wszystkie są nadzwyczaj „kontrowersyjne”.

Dziennikarze „Gazety” nie piszą prawdy o Agencji Rozwoju Przemysłu. A prawdą są liczne sukcesy ARP w regionie kieleckim. Przykładowo w zeszłym roku ARP uratował kieleckie Zakłady CHEMAR i Odlewnię CHEMAR, która w maju 2019 ogłosiła upadłość. Tymczasem redaktor Walczak nie czyni mniej błędnym tego, co wie i co my wiemy. Przeciwnie, czyni wszystko, żeby pozbawić czytelników informacji. Bo uczynić mniej błędnym to, co wiemy, to znaczy przywrócić informacji jej użytkowy charakter.

 Funkcją prawdy jest bowiem wydobycie na światło dzienne ukrytych faktów, umieszczenie ich w relacji ze sobą i stworzenie obrazu rzeczywistości, w jakiej żyją i pracują ludzie. Oryginalne podejście do prawdy miał Albert Einstein, który powiedział: „Nie chodzi o prawdę, ale o to, by uczynić to, co wiemy, mniej błędnym”.

Agencja Rozwoju Przemysłujest obecna w regionie kieleckim od 2016 roku, kiedy odkupiła od syndyka upadające Kieleckie Kopalnie Surowców Mineralnych. Kopalnie w 2016 roku były zadłużone na 16 mln złotych. Po dwu latach, dzięki przeprowadzonym przez ARP inwestycjom, kopalnie (spółka) spłaciły zadłużenie i w 2018 roku osiągnęły zysk w wysokości 10 mln złotych.

Nie jest to jedyna trafiona inwestycja ARP w regionie kieleckim. W portfelu kapitałowym ARP (Grupa Kapitałowa ARP) jest od 2018 roku Centrum Produkcyjne Pneumatyki PREMA w Kielcach, założone w 1976 roku. Spółka zatrudnia sto pięćdziesiąt wysokiej klasy pracowników i jest największym i najnowocześniejszym producentem pneumatyki siłowej i sterującej w Polsce. Można śmiało powiedzieć, że PREMA to wizytówka Kielc.

W ofercie spółki są nie tylko wyroby dla górnictwa, dla kolei, dla przemysłu, ale także usługi, doradztwo i szkolenia. Te przykłady znakomitych osiągnięć w sferze inwestycji i produkcji zachęciły ARP do zaangażowania się w Budowę Fabryki Prefabrykatów w Suchedniowie.

Budowa była zamysłem w 2019 roku, gdy warunki dla inwestycji w regionie kieleckim były doskonałe. Po korzystnym zakupie terenów po upadłych w 2013 roku Zakładach Wyrobów Kamionkowych „Marwil” w Suchedniowie, ARP przystąpił do planowania tam budowy Fabryki Prefabrykatów.

Przed 2013 rokiem Zakłady „Marwil” zatrudniały w Suchedniowie i w regionie kieleckim setki pracowników. Wytwarzały rury kamionkowe i naczynia kwasoodporne. Po zmianie ustroju, zakłady produkowały coraz mniej. Konieczne były inwestycje, nowe maszyny i urządzenia. Ówczesne Ministerstwo Skarbu nie pomogło, a działacze PO w Suchedniowie byli zainteresowani rozbiorem zakładów.

„Jak się podniosą to się podniosą, ale chyba się nie podniosą” – powiedziała mi w 2012 roku Magdalena Kobus z Ministerstwa Skarbu. Tymczasem spadało zatrudnienie, ludzie szli na bruk. Zakłady wyprzedawały wszystko, co dało się sprzedać, także Ośrodek Wczasowy w Zakopanem. W końcu, 30 grudnia 2012 roku, została sprzedana Kopalnia Gliny Baranów, będąca częścią Zakładów (22,5 ha terenu). To był gwóźdź do trumny. Symboliczną trumnę zbili z desek i obnosili w czasie protestów pracownicy Zakładów „Marwil”.

Zanim prezes Andrzej G. sprzedał za bezcen Kopalnię Gliny, Zakłady „Marwil” miały glinę za darmo. Na zewnątrz sprzedawały glinę po 40 zł za tonę. Prywatny właściciel, gdy kupował kopalnię, zapłacił za tonę 3 zł. Teren 22,5 ha i kopalnia (sto milionów ton gliny, z której produkowano rury i naczynia), wyceniano po roku 2001 na wiele milionów. Sprzedano za 2 miliony. Nabywcą okazała się firma Agro-Bud ze Skarżyska.

Prezes „Marwilu”, Andrzej G., działacz Platformy Obywatelskiej, po sprzedaniu terenu i kopalni z urządzeniami, nagle zniknął, pozostawiając Zakłady „Marwil” na 11 hektarach na pastwę losu. W tej trudnej sytuacji Zakład ostatecznie upadł. Ludzie poszli na bruk bez należytych odpraw. A kopalnia dzisiaj? Zarząd Kopalni Baranów mieści się w Warszawie. Spółka zarejestrowana 21 marca 2017 posiada kapitał zakładowy: 5 tys. zł (słownie: pięć tysięcy złotych). Jesienny płaszcz w „Arkadii” kosztuje 6400 zł.

Zakłady „Marwil” nie sprzedały się ani w 2013 roku, ani w sześciu latach następnych, bo nie były kopalnią Baranów. Do trzech kolejnych przetargów, ogłoszonych przez syndyka Piotra Kasperka, nie zgłosił się ani jeden kupiec. Cena wywoławcza obiektu i terenu, to 5 mln 600 tysięcy zł. No i to jest znakomity temat dla dziennikarza z Kielc. Ale to nie jest temat dla „Gazety Wyborczej”, bo rzecz dotyczy już nie PiS-u, ale działaczy PO.

I nagle komunikat PAP z 29 lipca 2019 roku: „Agencja Rozwoju Przemysłu odkupiła dawne Zakłady Wyrobów Kamionkowych „Marwil”. To 11 hektarów uzbrojonego terenu, który czeka na zagospodarowanie”. Wartość wynegocjowanej transakcji to nie 5 mln 600 tys. zł, ale 2 miliony zł. Chcemy być silnie obecni w regionie, bo świętokrzyskie i sam Suchedniów potrzebuje inwestycji, które zapewnia miejsca pracy i wypełnią lukę po „Marwilu” – powiedział Dariusz Śliwowski, wiceprezes ARP.

Główny inwestor, czyli ARP, planując przedsięwzięcie biznesowe w Suchedniowie, przeprowadził generalną segmentację otoczenia makroekonomicznego. Rozpoznał słabe i mocne strony inwestycji, szanse i zagrożenia wewnętrzne i zewnętrzne dla pomyślnej realizacji pomysłu. Pod uwagę wziął czynniki polityczne i prawne, koniunkturę gospodarczą, bezrobocie w regionie, czynniki społeczne, także technologiczne etc.

W roku 2019, na etapie przejmowania terenu po upadłych Zakładach „Marwil”, budowa Fabryki Prefabrykatów, wedle analizy ekonomicznej, wyglądała pomyślnie. Rezultaty analizy przedsięwzięcia pozwalały optymistycznie patrzeć w przyszłość. ARP wziął na siebie 70 proc. inwestycji, a prywatna Spółka HM Factory z Sochaczewa, doświadczona w produkcji i sprzedaży prefabrykatów, wzięła 30 procent. Umowa inwestycyjna została podpisana 30 czerwca 2020 roku.

Fabryka Prefabrykatów schodziła z desek kreślarskich, z modeli ekonomicznych i miała wejść na plac budowy dokładnie tam, gdzie w 2013 roku upadła firma „Marwil”. Planowana była duża, nowoczesna fabryka.

W tym czasie otoczenie prawne pozwalało na zawarcie fuzji podmiotów gospodarczych bez przetargów publicznych. Przepisy regulujące działalność gospodarczą były ze wszech miar korzystne, a korzyści społeczne projektu były bezsporne, dostępne technologie pozwalały na ambitne plany. Ale działo się to wszystko dosłownie w przededniu nadejścia epidemii COVID.

Teoretykom zarządzania, którzy zaproponowali kiedyś firmom przydatne narzędzia analizy strategicznej SWOT oraz PEST, nie przyszło do głowy – bo i dlaczego?! – dodanie do akronimu PEST jeszcze jednego „P”, czyli Pandemics.

W efekcie pandemii Covid 19, występującej w czasie trwania kryzysu gospodarczego, szalejącej inflacji i szalonych cen materiałów budowlanych, wiele biznesów dużych i małych po prostu się nie udało, wiele firm wycofało się z wcześniej zawartych porozumień, nie widząc dla siebie i dla społeczeństwa perspektyw rozwoju. Firmy musiały aktualizować swoje strategiczne plany i dostosowywać je do sytuacji, którą można nazwać pandemia gospodarczą.

Dziennikarz Oddziału „Gazety Wyborczej” w Kielcach, Grzegorz Walczak, nie podjął się opisania upadku wielkiego zakładu „Marwil”. Nie podjął się opisania okoliczności politycznych, gospodarczych i społecznych upadku Zakładów „Marwil” Za upadek „Marwilu” i za nędzę setek pracowników „Marwilu” odpowiada układ PO/PSL, a konkretnie także osobiście ostatni prezes „Marwilu”, działacz PO.

W swoim artykule „Jak fabrykę nam budują”, redaktor Walczak zarzuca ARP, że inwestycja, która miała być realizowana wspólnie z podmiotem prywatnym, ze Spółką HM Factory, do tej pory nie została zrealizowana. Artykuł skupia się głównie na powiązaniach biznesowych partnera prywatnego, wietrząc w tym sensację, której nie było i nie ma. To firma znana z dobrych wyrobów w Polsce i za granicą.

 W pogoni za sensacją, redaktor „Gazety Wyborczej” nie zauważa, że dziś, na początku 2022 roku, żyjemy w zupełnie innym świecie niż to było w roku 2019. To skutek pandemii. To prawda, że Fabryka Prefabrykatów nie powstała w styczniu 2022 roku. Nie mogła powstać w szczególnej sytuacji.

Gdy zaś idzie o sensację, to znakomitym, sensacyjnym tematem jest wciąż upadek i rozprzedanie Zakładów „Marwil” pod okiem Ministerstwa Skarbu. Skandaliczna i sensacyjna jest sprzedaż Kopalni Gliny Baranów. Nie jest natomiast sensacją niezrealizowana inwestycja ARP. O upadłych Zakładach „Marwil” może być artykuł „Jak fabrykę kamionek sprzedawano”.

Byłaby to opowieść o tym, jak „Marwil” był pchany ku upadkowi i ku zyskownym interesom prywatnym. Jak zarządcy upodlili pracowników „Marwilu”. Jak to się stało, że pracownicy zmuszeni byli do ręcznego wyrabiania tego, co powinni wyrabiać maszynowo.

 Sprawa upadku „Marwilu” to temat nie tylko na dobry reportaż, na dokument o ludzkiej nędzy, powodowanej przez nędznych zarządców, którzy w 2015 stracili władzę i dziś są szermierzami opozycji totalnej. Na to wszystko nałożyła się polityczna nędza artykułów „Gazety Wyborczej”. Autor artykułu, Grzegorz Walczak, pisząc „Jak nam fabrykę budowali”, dał się wmanewrować w nagonkę na ARP. Wtóruje mu żałosnymi pytaniami Alina Janusz. A obydwa artykuły są próbą umniejszania wartości i samooceny ludzi, zaangażowanych w budowę nowej Polski na wzór budowy przedwojennego COP-u.

spot_imgspot_img

Gorące tematy

Powiązane Artykuły