Koronawirus na Świecie

All countries
595,368,474
Zakażeni
Updated on 15 August 2022 08:54
All countries
567,148,419
Ozdrowieńcy
Updated on 15 August 2022 08:54
All countries
6,454,811
Zgony
Updated on 15 August 2022 08:54

Koronawirus na Świecie

All countries
595,368,474
Potwierdzone
Updated on 15 August 2022 08:54
All countries
567,148,419
Wyzdrowiało
Updated on 15 August 2022 08:54
All countries
6,454,811
Zgony
Updated on 15 August 2022 08:54
spot_img

Bunt „świnek” – Andrzej Bafalukosz

Solidarność europejska podobnie jak teoria względności, jak się okazuje wymaga szczególnej interpretacji, z której jasno wynika, że jest ona jednokierunkowa i że są z góry określeni fundatorzy i beneficjenci. Ci pierwsi zostali wytypowani wbrew własnej woli. 20 lipca Komisja Europejska wysunęła propozycję, która jednak z czasem może zamienić się w ultimatum, dobrowolnego zmniejszenia konsumpcji gazu o 15 proc. przez wszystkie kraje UE od 1sierpnia do 31 marca.

Projekt zakłada dalej, że zaoszczędzony w ten sposób gaz będzie skierowany w ramach osławionej już europejskiej solidarności do krajów, które najwięcej ucierpią z powodu przyszłego ograniczania, a być może ostatecznego zawieszenia dostaw gazu z Rosji. Polska sceptycznie odniosła się do tej propozycji, przypominając swój profetyzm, jeśli chodzi o uzależnianie się od rosyjskiego gazu i fakt zmagazynowania rezerw gazu w 98 proc. Jednak z największym oporem inicjatywa Komisji spotkała się w krajach południowej Europy, tzn. we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii i Grecji. „Dziękujemy, nie przyjmujemy” – tak w wielkim skrócie można by ująć reakcję tych krajów. Rzecznik rządu greckiego Janis Ikonomu oświadczył, że rząd grecki nie zgadza się na zmniejszenie konsumpcji zwłaszcza w okresie letnim. Przypomniał, że niedawno Grecja zgodziła się na zamykanie kopalń węgla brunatnego pod presją Unii (m.in. Timermansa), żądającej dekarbonizacji kontynentu europejskiego. Na szczęście wskutek wojny na Ukrainie Grecja ogłosiła wstrzymanie tych działań, a poza tym zapewniła sobie dostawy gazu z Azerbejdżanu i LNG m.in. z USA. Wicepremier Hiszpanii Tereza Ribera stwierdziła, że projekt Komisji nie jest ani skuteczny, ani sprawiedliwy. Minister Portugalii ds. energii dodał, że propozycja jest bezpodstawna i doprowadzi do przerw w dostawach prądu, na co rząd nie może sobie pozwolić. Również rząd włoski premiera Draghiego (jeszcze przed jego dymisją) jest przeciwny tej propozycji i przypomniał, że z wielkim trudem udało mu się niedawno zawrzeć umowę z Algierią na zakup gazu.

Podstawowym zarzutem wobec brukselskiej supozycji jest brak jakiejkolwiek demokratycznej formy w poszukiwaniu rozwiązania obecnego kryzysu. Nie odbyły się żadne konsultacje ani próby choćby uzasadnienia tej propozycji, nie licząc wspomnianego już powoływania się na tzw. europejską solidarność. Z drugiej strony ciekawe, jak instytucje europejskie ułatwiają sobie funkcjonowanie, uzasadniając decyzje ogólnikowymi hasłowymi pojęciami „europejska praworządność” czy „europejska solidarność”. Pomysłodawcą tej propozycji nie jest sama Komisja a Instytut Breugla (nazwany na cześć Pietera Breugla niderlandzkiego malarza) ekonomiczny i polityczny think tank mający swoją siedzibę w Brukseli. Jego prezesem był m.in. również Leszek Balcerowicz. Obecnie zarządza nim Niemiec Guntram Wolff. Instytut zalicza się do najważniejszych na świecie w tej branży. Jego eksperci obliczyli owe 15 proc. jako średnią europejską, proponując kontrowersyjną, ale sprawiedliwą koncepcję zmniejszania konsumpcji gazu analogicznie do stopnia zależności od gazu rosyjskiego. To by oznaczało, że kraje, takie jak Hiszpania i Portugalia nie musiałyby w ogóle obniżać zużycia gazu, a z kolei Niemcy czy kraje bałtyckie zależne niemal w 80-90 proc. ocierałyby się o blackout. Komisja Europejska zaadaptowała procentowe wyliczenie think tanku, ale jako wspólne dla wszystkich państw UE. Poza tym Komisja, podpierając się „wyjątkową sytuacją”, wyklucza w tej sprawie prawo veta oraz wprowadza nowy warunek polegający na tym, że wystarczy inicjatywa trzech krajów Unii, by projekt Komisji stał się obligatoryjny. Kraje z południa Europy nie rozumieją, dlaczego kosztem ich gospodarstw domowych i ich przemysłu ma być ratowany przemysł niemiecki i poziom życia niemieckich obywateli. W tym konflikcie na razie na poziomie słów i oświadczeń przywoływane są argumenty, które znacznie osłabiają tak mocno akcentowaną przez Ursulę von der Leyen i niektóre kraje płn. Europy, zwłaszcza Niemcy, potrzebę współpracy i solidarności. Ujawniła się skrywana, ale przecież niezatarta pamięć o działaniach europejskiego przywództwa podczas kryzysu finansowego i zadłużenia podczas poprzedniej dziesięciolatki. Polityka szantażu, której często towarzyszyła propaganda deprecjacji czy wręcz pogardy wobec mieszkańców Grecji, Włoch czy Portugalii została zapamiętana jako bolesny i trwały uraz. Stąd też nieco uszczypliwa uwaga minister Hiszpanii: W przeciwieństwie do innych krajów nie żyliśmy ponad stan, jeśli chodzi o konsumpcję energii. Jest to wyraźna aluzja do Niemiec, które korzystając z taniego importu gazu, mogły rozwijać swój przemysł niezagrożone konkurencją. Jest to też odpowiedź na jeszcze nie tak dawne komentarze głównie w niemieckich mediach, które atakowały Greków i innych, że niezasłużenie żyli ponad stan, że są leniwi, że aby wyjść z długów, powinni sprzedać swoje wyspy itd.

Z pewną złośliwością w komentarzach medialnych pojawia się teza, że obecnie słabym ogniwem europejskiego konstruktu są Niemcy i to z własnej winy, bo nie słuchały ostrzeżeń nie tylko swoich sąsiadów, ale też strategicznego europejskiego partnera, jakim są zawsze Stany Zjednoczone. Nic dziwnego więc, że ta wyraźna, można by rzec bezczelna próba szantażu wymuszenia zbiorowej wasalizacji członków Unii dla ratowania gospodarki niemieckiej spotyka się z dużym protestem. Jak się skończy ten następny kryzys przekonamy się już 27 lipca na szczycie ministrów europejskich ds. energii, ale wiadomo, że decyzje będą podjęte na poziomie szefów państw. I to wkrótce, gdyż wyznaczony termin 1 sierpnia jest tuż tuż.

Przypomnijmy jeszcze, jak w obraźliwy i poniżający sposób, a jednocześnie ze szczególną przyjemnością nazywano kraje południa podczas wspomnianego kryzysu finansowego w wielu mediach płn. Europy.

Od inicjałów czterech państw utworzono skrót PIGS (Portugal, Italy, Greece, Spain), co znaczy ‘świnie’ albo ‘trzoda chlewna’. Okazało się, że „świnki” mają pamięć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

spot_imgspot_img

Gorące tematy

Powiązane Artykuły